Karolina Łachmacka

Paulette Goddard

Paulette Goddard
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Paulette Goddard to przypadek niezwykle ciekawej kariery hollywoodzkiej gwiazdy. Chociaż wystąpiła w kilku znaczących filmach, tak naprawdę nigdy nie osiągnęła statusu prawdziwej gwiazdy per se. Wielu osobom na zawsze może kojarzyć się z rolą Scarlett O’Hary, bo mówi się, że była najpoważniejszą kandydatką do tej roli przed pojawieniem się Vivien Leigh. Jednocześnie z drugiej strony stworzyła szereg często dopełniających całości, niemal drugoplanowych ról w znaczących filmach, jak u Charlie Chaplina. Innym razem stanowiła piękną ozdobę ekranu, niczym klejnocik czy błyskotka. Oto krótka historia Paulette Goddard w ujęciu subiektywnym.

Pauline Marion Levy miała być tak pięknym dzieckiem, że wizerunek młodziutkiej modelki zdobił sklepowe witryny. Naturalnym krokiem było dołączenie do rewii Ziegfelda w wieku 13 lat. Mając 15 wiosen wyszła za mąż po raz pierwszy, choć szybko okazało się, że związek ten nie przetrwa.

Przez wiele lat kino nie potrafiło zagospodarować talentu Paulette. Po raz pierwszy godnie zajął się nim Charles Chaplin, który obsadził aktorkę w swoich nieśmiertelnych „Dzisiejszych czasach” (1936) w głównej roli dziewczyny. Niezwykle naturalna i dobrze kierowana przez mistrza aktorka stworzyła niezapomnianą, soczystą i świeżą rolę, która nie przeszła bez echa w krainie filmu.

Niebawem Hollywood miało mieć jej do zaoferowania wielką szansę. Z końcem lat 30. David O. Selznick, jeden z czołowych niezależnych producentów filmowych złotej ery amerykańskiego kina, przygotowywał ekranizację „Przeminęło z wiatrem” Margaret Mitchell. Selznick był doskonałym strategiem marketingowym – sam rozdmuchał sprawę poszukiwania odtwórczyni roli Scarlett O’Hary. I choć cała Ameryka żyła castingami nawet wśród nieznanych dziewcząt (testy przeszło kilka tysięcy), całość rozgrywała się pomiędzy gwiazdami filmowymi. Co prawda niektóre role obsadzono w wyniku The Search for Scarlett (w ten sposób role otrzymały odtwórczynie ról Indii Wilkes czy Maybelle Merriweather), ale rola samej panienki O’Hara miała przypaść jednej z gwiazd Hollywood. Paulette Goddard okazała się bardzo mocną kandydatką. Zachowały się materiały, na których widać, jak reżyser George Cukor reżyseruje zdjęcia próbne z Paulette w roli Scarlett.

Goddard była bliska roli życia – świadczą o tym memy, w których Cukor zapewniał Selznicka o postępach poczynionych przez kandydatkę. Wszystko jednak miało przepaść po pojawieniu się Vivien Leigh. Istotnie, kiedy Selznick poznał Leigh osobiście (a okazało się, że spotkania to zostało odpowiednio zaplanowane przez Vivien i brata Davida, Myrona Selznicka, agenta gwiazd Hollywood), nie było już odwrotu. Powszechnie mówi się, że Goddard pogrzebała swoje szanse na rolę Scarlett O’Hary tym, że poproszona na dywanik nie potrafiła udokumentować swojego związku z Charlesem Chaplinem. Rzeczywiście, był to nie lada kłopot. W 1939 ukazał się osławiony tytuł „Unmarried Wives and Husbands” (w wolnym tłum. „Nieślubni żony i mężowie”), który opisywał „niemoralną” praktykę związków gwiazd, które żyły na kocią łapę. Obawiając się o swoją karierę, niektórzy sformalizowali swoje relacje – jak np. Barbara Stanwyck i Robert Taylor, czy Carole Lombard i Clark Gable. Chaplin i Goddard twierdzili, że są małżeństwem, ale nie mogli tego potwierdzić. Paulette usłyszała, że Scarlett ma być „czysta jak łza” i rola przeszła jej koło nosa.

Sprawy pozornej moralności Hollywood w latach 30., 40., czy 50. to temat nie tylko na osobny artykuł, a na rozprawę doktorską. Stan formalny związku Chaplina i Goddard mógł stanowić niemały problem. I pewnie tak było. Ale istniał konkretny, inny powód tego, że Paulette Goddard nie zagrała w „Przeminęło z wiatrem” (1939) – Vivien Leigh była nie do pobicia. Z końcem 1938 roku zaplanowano start zdjęć do filmu. W większości scen występuje Scarlett, jednak co do tej wciąż panowało niezdecydowanie i ze zniecierpliwieniem stwierdzano, że kolejne aktorki nie spełniają pokładanych w nich nadziei. Spotkanie Vivien i Davida O. Selznicka odmieniło wszystko. Vivien Leigh była odpowiednio ubrana i umalowana, a Myron przedstawić ją miał Davidowi słowa: „Geniuszu, poznaj swoją Scarlett O’Harę!”. To był koniec poszukiwań.

Śmiem zakładać, że po pojawieniu się na horyzoncie Vivien Leigh Paulette Goddard nie była w stanie już żadną miarą dostać roli w filmie reżyserowanym oficjalnie przez Victora Fleminga. Jednocześnie trudno pozbyć się wrażenia, że zamieszanie z Chaplinem jedynie dało Selznickowi dobry pretekst, by usprawiedliwić swoją decyzję w oczach Paulette. A mogła ona czuć się rozczarowaną, bo aktorka solidnie pracowała pod okiem George’a Cukora nad swoim warsztatem specjalnie dla potrzeb roli Scarlett. Dlaczego był to pretekst? Otóż Vivien Leigh dostarczyła Selznickowi niemało kłopotów, które mogły znacznie bardziej zagrażać wizerunkowi secesyjnej dziewicy. Vivien była bezgranicznie zakochana, a jej kochanek, Laurence Olivier, podobnie jak ona, był w związku małżeńskim i miał dziecko. Vivien dostawała fioła bez dłuższego widzenia ukochanego, a ich schadzki nastręczały problemów strażnikom cnoty Scarlett. Publiczność wiedziała bowiem, że Katie Scarlett O’Harę zagra Brytyjka, która ma męża i córkę. Tyle moralność Hollywood znieść mogła. Ale czy była w stanie przełknąć historię rozpustnie zakochanej kobiety, która z kochankiem rozbija jednocześnie dwie rodziny? Przy takiej konfiguracji spraw nieudokumentowany ślub Goddard i Chaplina to bułka z masłem.

Cóż mogła zrobić Paulette, kiedy odebrano jej okazję, która, jak słusznie pewnie podejrzewała, miała się nie powtórzyć? Wystąpiła w kilku filmach, o których po dziś dzień mimo wszystko niepodobna zapomnieć. W 1939 na osłodę otrzymała angaż w komedii „Kobiety” (1939), którą reżyserował… George Cukor. Zagrała w niej drugoplanową rolę kochanki męża Sylvii Fowler (kapitalna Rosalind Russell), Crystal Aarons.  Stworzyła też niezapomnianą role Hannah w „Dyktatorze” Chaplina. Jednak dalsza kariera filmowa aktorki to raczej niewypał – nawet pomimo nominacji do Oskara Paulette nigdy nie stała się wielką aktorką, a jedynie celebrytką, która świetnie sprawdzała się w rubrykach towarzyskich w Hollywood. Jej rozstanie z Chaplinem odbiło się szerokim echem w mediach. Mówiono, że Chaplin od początku wiedział, że nie będzie chciał mieć z nią dzieci, a co za tym idzie, pełnej rodziny. To dosyć zaskakujące, zważywszy na jego późniejsze, aczkolwiek bardzo udane małżeństwo, z Ooną O’Neill, która urodziła mu sporą gromadkę potomstwa. Paulette prowadziła rozmaite życie towarzyskie. Miała wywołać skandal obyczajowy podczas kolacji z Anatole’em Litvakiem, znanym reżyserem („Guwernantka”, 1940; „Siedlisko węzy” 1948; „Podróż”, 1959), a jej romans z Clarkiem Gable w latach 40. opisywały gazety. Również w tej dekadzie wyszła za mąż za Burgessa Mereditha. Aktorskie małżeństwo zakończyło się rozwodem, a Paulette ponoć kilkukrotnie poroniła.

Kariera aktorki przypomina w pewien sposób odpaloną racę, która gaśnie zanim może rozbłysnąć. W 1939 roku miał premierę klasyczny dziś film „The Cat and the Canary”, choć w czasie premiery nie spotkał się z wielkim entuzjazmem. W 1941 Paulette dopełniła trójką z Charlesem Boyerem i Olivią de Havilland w miłosnej opowieści „Złote wrota”. Tam była jednak wizualną ozdobą ekranu – krwistą rolę dramatyczną grała bowiem de Havilland. Paulette miała co prawda do zagrania jedną mocną scenę, kiedy jej bohaterka odkrywa prawdę o Boyerze przed de Havilland, ale prym wiedli główni aktorzy (zresztą de Havilland zdobyła za swoją rolę nominację do nagrody Akademii).

Zdradzieckie skały (1942) miały być odpowiedzią na „Przeminęło z wiatrem” (1939). Tak naprawdę nikt jednak już o tym filmie nie pamięta, poza małym gronem sympatyków Susan Hayward i Raya Millanda, którzy zagrali w nim zanim stali się prawdziwymi gwiazdami. W „Bohaterkach Pacyfiku” (1943) odniosła niemały sukces – Paulette za rolę porucznik Joan O’Doul nagrodzono nominacją do Oskara dla najlepszej aktorki drugoplanowej. Cóż jednak z tego, skoro odnośnie jej kariery niewiele się zmieniło. Kostiumowa „Kitty” (1945) Mitchella Leisena stanowiła kolejną próbę wpisania się w status legendy kina. Po raz kolejny jednak system zawiódł.

Ci, którzy pamiętają „Dziennik panny służącej” (1964), niekoniecznie muszą mieć świadomość, że rolę Celestine już w 1946 roku zagrała właśnie Paulette Goddard. Wystąpiła wówczas z Meredithem w filmie o tym samym tytule, wyreżyserowanym przez wielkiego francuskiego twórcę, Jeana Renoira. Rok później wzięła udział w nakręconej z rozmachem produkcji samego Cecila B. DeMille’a, zatytułowanej „Unconquered” (1947), a także w „Mężu idealnym” (1947) brytyjskiego mistrza Alexandra Kordy.

Życiorys Goddard był bogaty od początku do końca. Ostatnie lata swojego życia spędził z nią wybitny pisarz, Erich Maria Remarque („Na zachodzie bez zmian”, „Łuk triumfalny”, „Trzej towarzysze”), będąc jej mężem od 1958 roku do swojej śmierci w 1970. Paulette zmarła w 1990 roku na niewydolność serca.

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>