Karolina Łachmacka

Katharine Hepburn

Katharine Hepburn
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Niekwestionowana rekordzistka pod względem zdobytych Oskarów w kategoriach aktorskich. Pozostaje niepobita ze swoimi czterema statuetkami dla najlepszej aktorki pierwszego planu. Zdobyła je na przestrzeni niemal 50 lat, co jedynie utwierdza w przekonaniu o jej wyjątkowym talencie i znaczeniu w branży filmowej. Bezkompromisowa, niezwykła indywidualność, która wbrew powszechnym kanonom piękna Hollywood stała się jedną z najchętniej obsadzanych aktorek, choć wiele osób mogło twierdzić, że nadaje się raczej do ról charakterystycznych. Jej romans ze Spencerem Tracy’m, z którym zagrała w kilku niezapomnianych filmach, przykuwał uwagę całego świata i, pomimo konwenansów, które raczej kazały potępiać związki pozamałżeńskie (tym bardziej, że Tracy miał żonę i dwoje dzieci), oboje cieszyli się sympatią.

Katharine Houghton Hepburn urodziła się 12 maja 1907 roku w Hartford w stanie Connecticut. Jej ojciec był lekarzem, a matka aktywną feministką, która, co dosyć nietypowe jak na owe czasy, promowała świadomą antykoncepcję. Zaangażowanie społeczne i poglądy państwa Hepburn odegrały znaczącą rolę w kształtowaniu osobowości ich sześciorga dzieci, w tym Katharine, która była kobietą wyzwoloną i bardzo niezależną, czego wcale nie starała się ukrywać, podobnie jak tego, że sama będzie o sobie decydować, nie zrzucając odpowiedzialności za swoje decyzje na silne barki mężczyzny.

Rodzina, która, jak podkreślała aktorka, była odpowiedzialna za jej charakter, brak kompleksów czy po prostu radosne, odważne podejście do życia, pozostała jednym z najważniejszych filarów podtrzymujących Kate na duchu także w trudnych dla niej chwilach.

Katharine była typową chłopczycą, która rozrywała spodnie na drzewach, nosiła krótko ostrzyżone włosy i kazała wołać na siebie męskim imieniem Jimmy. Państwo Hepburn zadbali o kondycję swoich dzieci, które doskonale radziły sobie w sportach.

Niespodziewanym szokiem i traumą okazało się dla Kate to, co odkryła w kwietniu 1921 roku. Niespełna 14-letnia dziewczyna znalazła ciało swojego starszego brata, Toma. Za przyczynę jego śmierci, której nigdy nie zaakceptowała rodzina Hepburn, uznano samobójstwo przez powieszenie. Od tej pory Kate podawała dzień urodzin brata (8 listopada) za swoją datę urodzin i dopiero w autobiografii zdradziła, że istotnie narodziła się 12 maja.

Katharine pobierała nauki w trybie indywidualnym, jednak zdecydowała się pójść do Bryn Mawr College, gdzie studiowała wcześniej jej matka. Szkoła ta nie przypadła jej do gustu. Kate miała problemy z zadomowieniem się, była niepokorna i nieufna. W szkole w teatrze grać mogli jednak jedynie dobrzy uczniowie. Zainteresowana aktorstwem Katharine poprawiła stopnie i mogła stać się członkiem grupy aktorskiej. Ukończyła studia w dziedzinie historii i filozofii. Jednak odbierając dyplom wiedziała jedno – czekała ją kariera aktorki.

Już dzień po zakończeniu edukacji udała się do Baltimore. Tam Edwin H. Kopf na tyle zaciekawił się jej osobą, a przede wszystkim zdecydowaną determinacją, by zostać aktorką, że powierzył jej rolę w przedstawieniu „The Czarina”. Nie było to nic wielkiego, lecz dzięki dobrym recenzjom przyszła kolejna rola. Tym razem jednak pojawiły się głosy, że Katharine miała zbyt piskliwy głos. Młoda kobieta postanowiła więc podszkolić operowanie głosem u speców z Nowego Jorku.

Katharine Hepburn

Knopf nie zapomniał o Kate i kiedy tylko rozpoczął prace nad przedstawieniem w Nowym Jorku, młoda aktorka otrzymała rolę dublerki aktorki grającej główną rolę. Tuż przed premierą owej pani podziękowano i jej miejsce przypadło Hepburn. Co ciekawe, sama Kate zrezygnowała dosyć szybko, bo postanowiła ustatkować się i wyszła za mąż. Chociaż myślała o porzuceniu aktorstwa, za bardzo tęskniła za tym zajęciem. Katharine wzięła udział w kilku produkcjach, wciąż szkoląc swoje umiejętności. W 1931 roku na Broadwayu miała zagrać w „Art and Mrs. Bottle”, ale autor sztuki miał co do niej mnóstwo zastrzeżeń. Stwierdził m.in. bezceremonialnie, że młoda aktorka nie ma talentu. Ponieważ nie znaleziono innej odtwórczyni tej roli, Kate zaangażowało ponownie.

Również w 1931 dostrzegł ją Philip Barry i poprosił, by zagrała u boku Leslie Howarda w „The Animal Kingdom”. Próby rozpoczęły się w listopadzie, Hepburn czuła, że rola jest jak na nią szyta, ale pojawił się problem – Howard, gwiazda produkcji, nie podzielał entuzjazmu Barry’ego i mimo zapału Kate straciła ona i tę rolę. Kiedy odchodziła, Barry miał powiedzieć: „Jeżeli mam być brutalnie szczery, nie byłaś bardzo dobra”. Katharine była pewna siebie, ale ta porażka ją dotknęła. Mimo to nie zrezygnowała i zadowoliła się mniej istotnymi rólkami, licząc, że szczęście jeszcze się do niej uśmiechnie.

I wtedy nadszedł długo oczekiwany przełom. Hepburn otrzymała angaż do głównej roli kobiecej w „The Warrior’s Husband”. Grana przez nią rola zaznaczyła cechy postaci, z jakich była potem znana aktorka – kobiet wrażliwych, ale silnych, zdecydowanych, ruchliwych, barwnych.

Wśród publiczności na Broadwayu znajdowali się często tzw. łowcy talentów. Jednym z nich, do tego bardzo znanym, był Leland Hayward (późniejszy mąż Margaret Sullavan). RKO właśnie szykowało nowy film, „A Bill of Divorcement” (1932) i Hayward zaprosił Kate na zdjęcia próbne. Katharine bardzo spodobała się George’owi Cukorowi, reżyserującemu owy film. Mieli ze sobą pracować jeszcze nie raz. Cukor uważał, że w Hepburn było coś tak wyjątkowego, że nigdy wcześniej tego nie widział u żadnej aktorki. Katharine zaoferowano rolę, jednak ta postawiła dosyć twarde warunki, które, w przypadku nowicjuszek, nieczęsto są przyjmowane. Tym razem stało się inaczej – i duża w tym zasługa Cukora.

Na ekranie Katharine poczuła się jak ryba w wodzie. Jej rola w debiutanckim filmie została bardzo dobrze oceniona. Kate nie dała się nawet przytłumić obecnością Johna Barrymore, notorycznego kobieciarza, który nie był zbyt miły, że Hepburn odrzuciła jego zaloty. Powodzenie debiutanckiego filmu zapewniło podpisanie długoterminowego kontraktu z wytwórnią, a duet Hepburn-Cukor stworzył razem aż 10 niezapomnianych obrazów.

Katharine urzekł scenariusz filmu „Poranna chwała” o aspirującej aktorce Evie Lovelace. Czuła się stworzona do tej roli. I dostała ją. Tym sposobem zagrała postać, która przyniosła jej pierwszego Oskara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Również w 1933 Hepburn wystąpiła w roli Jo March w ekranizacji „Małych kobietek”. a kreacja ta zapewniła Kate nagrodę aktorską na festiwalu w Wenecji.

Katharine Hepburn

Ambitna aktorka mogła odcinać kupony od sławy, ale to nie nastąpiło. Hepburn łaknęła sukcesu na Broadwayu. Studio pozwoliło jej na mały romans z teatrem, ale pod warunkiem wcielenia się w rolę nieokrzesanej dziewczyny w „Raptusie” (1934). Był to jeden z najmniej cenionych filmów w karierze Kate i być może otrzymałaby za niego nawet Złotą Malinę, gdyby wtedy przyznawano już te „nagrody”. Zdjęcie z tego filmu Kate trzymała jako coś, co miało przypominać jej o znaczeniu pokory.

Współpraca z reżyserem „The Lake”, Jedem Harrisem, miała być dla obojga dobrym doświadczeniem – Hepburn marzył się szturm Broadwayu, Harrisowi natomiast zależało na odbudowaniu swojej naruszonej pozycji w świecie teatru. Odnieśli jednak sromotną porażkę, a Hepburn ucierpiała na tym o wiele bardziej, niż reżyser. Jej pozycja w Hollywood nieco straciła na znaczeniu, a krytycy pisali niepochlebne recenzje (najbardziej znana z nich to porównanie skali emocji, jakie pokazuje Hepburn, do zakresu od litery A do B). Hepburn nie chciała dalej toczyć pojedynku ani z Harrisem, ani z krytyką. Nie miała też ochoty zaprzepaścić wszystkiego, co udało się jej zbudować ciężką pracą, talentem i uporem. Zapłaciła 14 tysięcy dolarów, by zamknąć tę katastrofę i nie mieć z nią już nic wspólnego.

Chcąc ratować wizerunek Hepburn, RKO postanowiło wyprodukować dla swojej gwiazdy kolejny film na modłę „Małych kobietek”. Ale „The Little Minister” zrobił klapę, podobnie, jak wspólny film z Charlesem Boyerem, „Złamane serca” (1935). Z opresji uratowała ją tytułowa rola w „Alice Adams” (1935). Ten niezwykle ciepło odebrany film bardzo podobał się samej Kate i przyniósł jej drugą w karierze nominację do Oskara. Co więcej, rola spodobała się nawet tej, która nagrodę sprzątnęła Kate sprzed nosa. Bette Davis, nagrodzona za „Kusicielkę”, otwarcie przyznała, że w tym roku trofeum powinno trafić na półkę w domu Katharine Hepburn, a ją „okradziono” z Oskara rok wcześniej, kiedy Davis nominowano za „W niewoli uczuć” i Oskara przyznano Claudette Colbert.

Kolejny film pozwolono Kate sobie wybrać. „Sylvia Scarlett” to pierwszy duet z Cary Grantem i kolejne spotkanie z reżyserem George’em Cukorem za kamerą. Kate do roli w tym filmie ścięła na krótko swoje włosy. Film nie otrzymał zbyt pozytywnych recenzji. Kolejny tytuł w filmografii, tym razem „Mary Stuart” (1936) Johna Forda, to równie sromotna klęska.

Fakty były dla aktorki druzgocące: zagrała w kilku filmach, a każdy z nich spotkał się z oschłym przyjęciem i krytyki, i publiczności. Oliwy do ognia dolewała sama aktorka, która uchodziła wśród mediów za „trudną” i „niegrzeczną”. Popularności nie przysporzyło jej też zachowanie wobec fanów. Podczas, gdy podpisywanie fotografii autografem należało do niepisanych obowiązków gwiazd filmowych, Katharine odsyłała swoich fanów z kwitkiem. Sama zainteresowana wiedziała, że publiczność musi od niej odpocząć. Stąd kolejny romans aktorki z teatrem.

Katharine Hepburn

Hepburn zagrała w „Jane Eyre” i mimo przychylnego odbioru jej pracy, nie zdecydowała się na przeniesienie przedstawienia na deski Broadwayu. Kate zaczęła walczyć o rolę Scarlett O’Hary, jednak z góry jej zapały ostudził producent epickiego dzieła, David O. Selznick. Uznał, że Hepburn brakuje seksapilu. „Jakoś nie widzę tego, by Rhett Butler uganiał się za tobą 12 lat”.

W 1937 zagrała w „Obcym wstęp wzbroniony”, gdzie kreowała postać dziewczyny z wyższych sfer z marzeniami o aktorstwie. W filmie zagrała także Ginger Rogers, ale to nazwisko Hepburn górowało na plakatach. Film zdobył nominację do Oskara dla najlepszego obrazu roku, a Andrea Leeds została doceniona w kategorii drugiego planu. Niestety jednak film zrobił finansową klapę. Co ciekawe, studio nie zamierzało żegnać się ze swoją gwiazdą, mimo tego, że nie przynosiła mu ona kokosów. Pomimo niepowodzenia „Sylvii Scarlett” z 1935 roku, ponownie obsadzono ją z Cary Grantem. Ich popisowy duet w „Drapieżnym maleństwie” Howarda Hawksa to klasa i majstersztyk. Jednak nie pomogła jakość tego projektu, a nawet wielka popularność Granta. Kolejny film z Katharine Hepburn okazał się niewypałem kasowym.

Cóż postanowiło studio? Wytwórnia chciała zdegradować Hepburn do roli w filmie klasy B. Do tego jednak postanowiła nie dopuścić sama aktorka. Kate „wykupiła się” z kontraktu za całe 75 tysięcy dolarów. Tym samym postawiła na życie aktorskiego freelancera. Chociaż współcześni jej aktorzy obawiali się takiego stylu prowadzenia swojej kariery, Katharine była zdecydowana. W przeciwieństwie do innych była osobą majętną, nie tylko z powodu dawniej udanej kariery filmowej. Hepburn nie miała dzieci na wychowaniu, wywodziła się z dobrze sytuowanej rodziny. Postanowiła zasmakować wolności wyboru.

W „Wakacjach” (1938) nakręconych dla Columbii ponownie zagrała z Cary Grantem. Był to kontrakt na jeden tylko film. Klątwa niepopularności nie opuszczała jednak aktorki i także tym razem box office ją odrzucił. Nie pomogła łatka tzw. „Box Office Poison”, którą jej przyczepiono. Hepburn, mimo Oskara na koncie, musiała spuścić z tonu i przy kolejnej produkcji zaakceptować niższe niż zwykle honorarium.

Kate Hepburn była jednak kobietą niezwykle inteligentną. Oczywiście musiała też mieć nieco szczęścia i odwagi, by dokonać powrotu na piedestał filmowy. Jak tego dokonała? W 1939 roku próżno szukać filmu z jej udziałem. Hepburn szukała sztuki teatralnej, która doskonale dałaby się przenieść na ekran. Cóż, przecież słyszano już niejednokrotnie o materiale teatralnym, który zapewniał aktorom filmowym nie tylko chleb, ale i pełne powodzenie. Wybór padł na sztukę wspominanego już Philipa Barry’ego. Ostatnie doświadczenie z nim nie było dla Kate zbyt przyjemne. Ale jego nowa sztuka, „Filadelfijska opowieść”, naprawdę ją zaciekawiła. W roli Tracy Lord upatrywała tego, na co tak długo czekała. Prawa do ekranizacji wykupił milioner Howard Hughes, z którym wówczas związana była Katharine.

Kiedy wersja sceniczna stała się niesamowitym hitem, wytwórnie ustawiły się w kolejce do Hepburn, pragnąc zrealizować ekranizację sztuki. Wybrała najpopularniejszą i najbardziej kasową wytwórnię, Metro-Goldwyn-Mayer. Warunkiem było obsadzenie jej roli Tracy. Aktorka chciała, by partnerowali jej Spencer Tracy i Clark Gable, ale aktorzy byli zaangażowani w inne projekty i ich udział nie był możliwy. Udało się natomiast zatrudnić uwielbianego przez Kate George’a Cukora jako reżysera. Pozwolono jej jednak wybrać dowolnego partnera, a drugiego miał zagrać James Stewart. Kate wybrała sobie Cary Granta, z którym dobrze się jej pracowało przy dwóch wcześniejszych obrazach. Co więcej, by zachować ostrożność, nazwisko Kate umieszczono pod imieniem Cary Granta. Operacja powiodła się. Katharine Hepburn po raz trzeci nominowano do Oskara, zgarnęła też nagrodę krytyki nowojorskiej.

Katharine Hepburn

Kate sprawdziła się nie tylko w roli aktorki. Z entuzjazmem więc zwrócono się ku jej następnemu projektowi. „Kobieta roku” Garsona Kanina to świetny materiał na film. Obraz wyreżyserował George Stevens, a w roli ukochanego Kate widzimy tak bardzo podziwianego Spencera Tracy. To właśnie wówczas rozpoczął się ich trwający dziesięciolecia związek. „Kobieta roku” to wyborna komedia, w której jest kilka naprawdę kapitalnych scen. Przykładem jest scena rozegrana w kuchni, gdy bohaterka Katharine próbuje przyrządzić śniadanie z pietyzmem, który w obliczu jej nieobycia ze sprzętem kuchennym i czynnościami śniadaniowymi, przeradza się w katastrofę, obserwowaną przez bohatera Tracy’ego. Kolejna nominacja do Oskara przypieczętowana została gwiazdorskim kontraktem Hepburn z wytwórnią MGM.

Lata 40. to czas mniej intensywnej pracy dla Hepburn, choć pojawiała się w znaczących produkcjach, często u boku Spencera Tracy. Ich duet stał się niezwykle popularny wśród publiczności. Byli do siebie tak niedopasowani, że aż idealni dla siebie nawzajem. Nawet jeśli specjaliści uznawali dany obraz tej dwójki za nieudany, nie zawodziła ich publiczność.

Pomimo dobrej passy los zdawał się ponownie odwrócić od Kate. Aktorka nigdy nie ukrywała swoich poglądów. Jej szczerość wobec antykomunistycznej nagonki i „polowaniu na czarownice” w Hollywood doprowadziły do kolejnego spadku poziomu sympatii dla Katharine.

„Żebro Adama” napisali razem Garson Kanin i Ruth Gordon, specjalnie z myślą o duecie Kate i Spencera. Ten film w reżyserii Cukora to naprawdę zabawna komedia. Co ciekawe, w tym obrazie Hepburn i Tracy postanowili wypromować nikomu nieznaną Judy Holliday. Jej drugoplanowa rola została tak podkreślona, że rok później powierzono jej rolę w „Urodzonych wczoraj” (1950), która zapewniła Judy Oskara.

W 1951 roku Hepburn zagrała w swoim pierwszym filmie w technikolorze. Afrykańska królowa to jej spotkanie z przyjacielem na planie, Humphreyem Bogartem, który za tę rolę nagrodzony został jedynym Oskarem. Na planie towarzyszyła mu Betty Bacall, jego żona, z którą także zaprzyjaźniła się Kate. Chociaż aktorka rozchorowała się na dyzenterię, film wspominała bardzo ciepło. Otrzymała kolejną nominację do Oskara i usamodzielniła się wizerunkowo od duetu z Tracym, bo „Afrykańska królowa” odniosła sukces zarówno wśród publiczności, jak i krytyki.

Rok później na ekrany weszła komedia „Pat i Mike”, kolejny wspólny film ze Spencerem Tracy. Spotkał się on z ciepłym przyjęciem, a Kate zgarnęła nominację do Złotego Globu. Potem była wolna od kontraktu i wybrała sobie kolejny film. Padło na „Urlop w Wenecji” Davida Leana i na koncie aktorki pojawiła się kolejna nominacja do Oskara. Rok później Kate nominowano za „Zaklinacz deszczu”. Pojawiła się teza, jakoby aktorka komfortowo poczuła się w rolach starych panien. Ta nie zaprzeczyła i przyznała, że kreowane postaci to ona sama.

Również w 1956 roku 49-letnia Hepburn zagrała z Bobem Hope’em w remake’u „Ninoczki” (1939), „Żelaznej krynolinie”. Film nie cieszył się jednak zbytnim powodzeniem. Był to zdaniem Hepburn najgorszy tytuł w jej bogatej filmografii.

Katharine Hepburn

W 1959 roku Katharine Hepburn zagrała jedną z głównych ról w „Nagle, zeszłego lata”, ekranizacji dzieła Tennessee Williamsa. Partnerowali jej młoda Elizabeth Taylor w niezwykle wybitnej roli oraz nieco mniej zauważalny, lecz wciąż magnetyczny Montgomery Clift. Choć zarówno Taylor, jak też Hepburn otrzymały za występy w filmie Mankiewicza nominacje do Oskara, na planie atmosfera, a przynajmniej stosunki Katharine z reżyserem, były po prostu złe. Hepburn miała nawet opluć Mankiewicza. Jak widać po samym obrazie, cierpienie ekipy opłaciło się. Sam Tennessee Williams był zachwycony efektami pracy Kate. Tak bardzo, że napisał dla niej rolę w „Nocy iguany”. Aktorka była niezwykle wdzięczna i czuła się wyróżniona, ale uważała, że kompletnie nie pasuje do tej postaci. Tym sposobem na Broadwayu w sztuce zagrała Bette Davis.

W 1960 roku ponownie występowała w szekspirowskich sztukach i była z tych kreacji bardzo dumna. Na ekranie pojawiła się w 1962 roku w „U kresu dnia” na podstawie utworu Eugene’a O’Neilla. Jej występ bardzo się spodobał, w ręce aktorki powędrowała nagroda aktorska w Cannes.

Osobiste problemy Hepburn, która opiekowała się chorującym Tracy’m, odwiodły ją od przyjmowania ról i kolejny jej film miał swoją premierę w 1967 roku. „Zgadnij kto przyjdzie na obiad” (1967) to ostatni wspólny film pary Hepburn-Tracy i, jak się okazało, ostatni popis aktorski Tracy’ego, który zmarł niebawem po zakończeniu zdjęć do filmu. Jego śmierć była dla aktorki głębokim wstrząsem, choć jego stan wskazywał, że niebawem Spencer Tracy może umrzeć. Hollywood, jak i publiczność solidaryzowała się z pogrążoną w bólu aktorką.

Ostatni wspólny film pary zdobył kilka nominacji do Oskara, w tym aktorskich dla Hepburn oraz pośmiertna dla Tracy’ego. Podobnie jak w przypadku Jamesa Deana, Akademia Filmowa nie była jednak jeszcze gotowa na przyznanie pośmiertnego Oskara. Drugą statuetką uhonorowano natomiast Kate. Po dziś dzień wielu krytyków, a częściej anonimowi „znawcy” kina mawiają, że ten Oskar dla Hepburn był nagrodą pocieszenia i wyrazem wsparcia po tym, jak pożegnała ona ukochanego. Rok później wystąpiła w filmie „Lew w zimie” (1968) i drugi rok z rzędu otrzymała nagrodę Akademii, ex aequo z Barbrą Streisand.

Z końcem lat 60. Hepburn przyjęła rolę Coco Chanel w „Coco” i otrzymała nominację do Tony. W 1973 zagrała w „Delikatnej równowadze” oraz „Szklanej menażerii”. „Love Among The Ruins” zapewniło jej jedyną nagrodę Emmy.

Katharine Hepburn

Z początkiem lat 80. Katharine coraz bardziej odsuwała się poza nawias Hollywood. Jak powiedziała, „niech młodzi się popiszą”. Jednak zainteresowała się rolą w ekranizacji „Nad złotym stawem”, do której prawa wykupiła Jane Fonda i główną rolę powierzyła ojcu, Henry’emu. Za swoje role wszyscy troje byli nominowani do Oskara, a Hepburn i Henry Fonda otrzymali statuetki. Dla Katharine była to ostatnia, czwarta nagroda Akademii Filmowej. Na emeryturę aktorka przeszła w 1994 roku.

Katharine Hepburn była raz zamężna. Jej jedynym mężem był Ludlow Odgen Smith, który zajmował się biznesem. Poślubiła go jako 21-letnia dziewczyna i, jak podkreśliła w swoich wspomnieniach, wiele mu zawdzięczała (Ludlow nie szczędził grosza, by wesprzeć początki kariery swojej żony). Aktorka przyznała, że jej priorytetem zawsze była kariera aktorska i znacznie więcej brała niż dawała z siebie. Po rozpoczęciu znajomości z Lelandem Haywardem zostali kochankami. Chociaż on pragnął legalizacji związku (doprowadził nawet do rozwodu ze swoją pierwszą żoną), Kate odrzuciła propozycję małżeńską. Podobnie było z Howardem Hughesem, którego poznała na planie „Sylvii Scarlett” poprzez wspólnego przyjaciela w postaci Cary Granta. Hepburn i Hughes byli razem w latach 1936-1938, co pokazano w dosyć subiektywny sposób w filmie biograficznym o Hughesie, „Awiatorze” Martina Scorsese (rolę Katharine zagrała Cate Blanchett, którą nagrodzono

Gwiazda konsekwentnie odmawiała legalizacji związków kolejnym kochankom. Sytuacja ze Spencerem Tracy nie pozostawiała jej zresztą wyboru – kochanek nie zamierzał rozwodzić się z jedyną małżonką, choć wielokrotnie ją zdradzał i w tym akurat przysięga małżeńska mu nie przeszkodziła. Hepburn otwarcie przyznała, że byłaby „okropną” matką, bo zalicza się do „niezwykle samolubnych” osób, a posiadanie dzieci winno wiązać się z poważnym zaangażowaniem w życie rodzinne. W związku z takim stanem rzeczy wielu „znawców” w postaci autorów kolejnych dyskusyjnych biografii mniemało, a czasami wręcz stwierdzało, że aktorka była biseksualna czy też należała do grona hollywoodzkich lesbijek. Sprawę skomentowała m.in. bratanica Kate, Katharine Houghton, która stwierdziła, że „nie dopatrzyła się śladu wskazującego na odmienną seksualną orientację ciotki”. Sama Katharine jeszcze za swojego życia wyśmiała te spekulacje, chociaż nie miała nic przeciwko homoseksualistom (był nim m.in. przyjaciel Kate, wspomniany już reżyser George Cukor).

Najważniejszym i najbardziej kojarzonym z nią kochankiem Katharine Hepburn był Spencer Tracy. Katharine chciała go w „Filadelfijskiej opowieści”, ale pomysł ten nie zdołał się zmaterializować. Ich pierwszy wspólny film, „Kobieta roku”, ukazuje, jak wspaniale się uzupełniali. Ich duet to harmonia przeciwieństw, coś, czego nie podobna skopiować czy odtworzyć. Prywatnie związek ten dał Kate także w kość. Spencer, co tu dużo owijać w bawełnę, był babiarzem, i to niekiepskiej jakości. Ponoć Kate bardzo przeżyła jego romans z Gene Tierney. Spencer był ponadto alkoholikiem, który cierpiał z powodu depresji. Jeżeli Katharine miała jakieś matczyne instynkty, to wyzwalały się one właśnie w towarzystwie Tracy’ego. Zajęła się nim szczególnie w latach 60., kiedy podupadł na zdrowiu. Tracy zmarł 10 czerwca 1967 roku w wieku 67 lat. Chcąc uszanować jego rodzinę, Hepburn nie uczestniczyła w uroczystościach pogrzebowych.

Stan Katharine pogorszył się w 1997 roku. Zaczęła przejawiać oznaki demencji, a w 2003 roku odkryto złośliwego guza. Zdecydowano, że nie lekarze nie zastosują interwencji chirurgicznej. Aktorka zmarła 29 czerwca 2003 roku w wieku 96 lat. Odeszła w domu rodzinnym, a pochowano ją na cmentarzu w Hartford w Connecticut.

(Visited 19 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>