Karolina Łachmacka

Jennifer Jones

Jennifer Jones
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Wybitna amerykańska aktorka filmowa. Urodziła się jako Phylis Flora Isley w Tulsie w stanie Oklahoma 2 marca 1919 roku. W 1938 roku została studentką prestiżowej American Academy of Dramatic Arts w Nowym Jorku, gdzie poznała i zakochała się w młodym studencie, starszym o pół roku Robercie Walkerze. Phylis wyszła za mąż za Roberta na dwa miesiące przed swoimi 20. urodzinami w rodzinnej Tulsie.

W prezencie ślubnym otrzymali od ojca Phylis, Phila, samochód, którym z miejsca wybrali się do Hollywood. Oboje udali się na różnorodne przesłuchania, szukając pracy, gdzie tylko się dało. Ale Hollywood nie było zainteresowane ani Phylis, ani Bobem. Nie mieli pieniędzy na powrót, więc za 1100 dolarów sprzedali wóz i mieli na bilety do Nowego Jorku, a także na miesięczny czynsz za mieszkanie.

Niebawem okazało się, że Phylis spodziewa się dziecka. Wiedząc, że będzie trzeba utrzymać już nie tylko ich dwoje, lecz też dziecko, Bob podjął pracę w radiu, choć marzyła mu się scena. Przeprowadzili się do skromniejszego, nieumeblowanego mieszkania, gdzie zimą było mroźnie, a latem gorąco. Dzielili łazienkę i kuchnię z innymi lokatorami. Phylis miała ukochanego szczeniaka i papugę, które rozweselały ich w trudnych momentach. Tuż przed porodem przeprowadzili się na Long Beach i zaraz rozpoczęła się akcja porodowa – Phylis urodziła zdrowego chłopca, któremu dali na imię Robert, jr. Zanim przeprowadzili się do kolejnego mieszkania, na świat przyszedł drugi syn, Michael.

Przez pewien czas Phylis zajęła się wychowywaniem dzieci, a Robertowi udało się z powodzeniem zarabiać na utrzymanie rodziny pracą w radiu. Oboje jednak mieli zawodowe ambicje. Niebawem było ich stać na gosposię, a Phylis ciągnęło do miasta. Na Broadwayu obejrzała sztukę „Claudia” i marzyła, by zagrać tę rolę. Wzięła udział w castingu, ale przegrała ze swoją imienniczką, Phylis Thaxter. Traf chciał, że David O. Selznick we współpracy z 20th Century Fox, przygotowywał film o francuskiej zakonnicy, świętej Bernadette. Kiedy Selznick zobaczył Phylis, zaoferował jej testy próbne do roli. Phylis odparła, że musi zapytać męża o zgodę.

Phylis i Bob mieli mnóstwo planów. Zainteresowanie Hollywood osobą Phylis wydawało im się darem od Boga. Phylis miała wyruszyć do fabryki snów, a Robert zostać z chłopcami i kontynuować pracę w radiu. Mieli nadzieję zamieszkać w Hollywood razem niedługo i oboje zrobić karierę. Niebawem Phylis zadzwoniła do męża i z entuzjazmem podzieliła się świetną wiadomością, że dostała rolę Bernadette.

Jennifer Jones

Selznick uznał, że nazwisko Phylis Walker jest zbyt pospolite jak dla gwiazdy, dlatego polecił swoim pracownikom główkować nad odpowiednim pseudonimem artystycznym dla swej nowej gwiazdy. Nazwisko musiało być jednosylabowe i pasować do imienia. Imię „Jennifer” było jego pomysłem, a podsunięte nazwisko „Jones” pasowało mu do niego jak ulał. Tak narodziła się Jennifer Jones.

Choć Jennifer grała wcześniej w kilku filmach klasy B i nie była debiutantką, w napisach otwierających Pieśń o Bernadette” (1943) występuje „and introducing Jennifer Jones” (w tłum. „przedstawiając Jennifer Jones). Selznick stworzył kampanię, która skutecznie przekonała publiczność, że nowo odkryty talent jest świeży i odkryty przez Selznicka.

Na wiadomość o angażu Jennifer, jej mąż spakował walizki, zabrał chłopców i opuścił Nowy Jork, nie wyobrażając sobie bycia z dala od żony. To, co go zaskoczyło, to zachowanie Jennifer. Przywitała go przepełniona melancholią. Ona, która zawsze tryskała humorem, zdawała się być przygaszona. Nie mógł tego zrozumieć. Nie spodziewał się, że to, co miało być początkiem ich wspólnego życia, okaże się jego końcem.

Robert pomyślnie przeszedł testy dla MGM i podpisał kontrakt z wytwórnią. 2 stycznia 1943 roku Jennifer i Bob świętowali 4. rocznicę ich ślubu i 5. rocznicę ich pierwszego spotkania. Spędzili razem wspaniały wieczór w restauracji.

Walker nie wiedział, że jego żoną Selznick zainteresował się nie tylko jako aktorką. Pewnego razu nie wpuszczono go na teren wytwórni, gdzie pracowała Jennifer, grając Bernadette. Niebawem zobaczył wjeżdżającego do Foxa Selznicka. Nie miał pojęcia, że producent przyjechał do jego żony. Jennifer oddalała się od Boba, a on nie mógł zrozumieć, dlaczego. Selznick postanowił nakręcić film „Od kiedy cię nie ma” (1944), do którego sam napisał scenariusz. Roberta obsadzono obok Jennifer jako jej… ukochanego. Praca nad tym filmem okazała się dla nich druzgocącym przeżyciem. Robert nie rozumiał zmiany w jej zachowaniu. Tym bardziej szokiem dla niego było, gdy po powrocie do domu z jednego z przyjęć Jennifer poinformowała go, że chce separacji. Walker załamał się. Sięgnął po alkohol. Na planie Selznick kazał grać im zakochanych, co łamało Bobowi serce. Czuł, że traci ukochaną kobietę. Jennifer zgodnie z poleceniem Selznicka zaczekała z żądaniem o rozwód do rozdania Oscarów. Rzeczywiście, to ona została laureatką nagrody Akademii dla najlepszej aktorki za rolę Bernadette, dokładnie w 25. rocznicę swoich urodzin. Następnego dnia wszczęła procedury rozwodowe. Jennifer związała się z Selznickiem. Robert Walker nigdy nie potrafił zapomnieć o swojej żonie, cierpiał na chorobę alkoholową, pogrążył się w depresji. Zmarł mając zaledwie 32 lata.

Jennifer Jones

Rola w „Od kiedy cię nie ma” (1944) zapewniła aktorce drugą nominację do Oscara, tym razem dla najlepszej aktorki drugoplanowej. W 1945 roku wręczyła Oscara swojej przyjaciółce, Ingrid Bergman, nagrodzonej za rolę Pauli w „Gasnącym płomieniu” (1944) George’a Cukora. W kategorii, w której nominowano Jennifer, zwyciężyła Ethel Barrymore za „Nic oprócz samotnego serca” (1944). Jej kolejne filmy umocniły tylko jej status gwiazdy. W 1945 roku Jennifer zagrała w „Listach miłosnych” u boku swego przyjaciela, Josepha Cottena. W kolorowym westernie „Pojedynek w słońcu” (1946) zagrała z Gregory Peckiem (który zagrał czarny charakter) i ponownie z Cottenem. Oba filmy zapewniły jej kolejne nominacje do Oscara w kategorii najlepsza aktorka. Również w 1946 roku Jennifer zagrała w komedii Ernsta Lubitscha „Cluny Brown” z Charlesem Boyerem. Kolejny jej pamiętny film to dramat „Portret Jennie”, ponownie z Cottenem. W 1949 roku wystąpiła jako Emma Bovary w „Pani Bovary” w reżyserii Vincente Minnelli’ego. W tym samym roku po latach nieoficjalnego związku poślubiła Davida O. Selznicka. W 1952 roku zagrała w „Siostrze Carrie” Williama Wylera z Laurence’em Olivierem. W 1953 wystąpiła w filmie Johna Hustona „Pobij diabła”, z Humphreyem Bogartem i Giną Lollobrigidą. W 1953 roku odrzuciła rolę w „Dziewczynie z prowincji” (1954), gdyż była w ciąży (rolę otrzymała Grace Kelly, która otrzymała za nią Oscara). Jennifer urodziła córkę, Mary Jennifer Selznick. W 1955 roku powróciła na ekrany dwoma świetnymi kreacjami: „Dzień dobry Pani Dove” oraz „Miłość jest wspaniała”, która przyniosła jej piątą w karierze i ostatnią nominację do Oscara. W 1957 roku wzięła udział w remake’u „Barretów z ulicy Wimpole”, wcielając się w Elizabeth Barrett Browning (jej ojca-tyrana zagrał rewelacyjny John Gielgud). Ambicją Selznicka całe życie było nakręcenie filmu, który przebiłby „Przeminęło z wiatrem”, jego najlepszy film. Próbował tego dokonać ekranizując „Pożegnanie z bronią”, gdzie Jennifer zagrała pielęgniarkę Catherine Barkley, zakochaną w dezerterze (w tej roli Rock Hudson). Film okazał się finansową, a przede wszystkim artystyczną klapą. Przydługi i wręcz nudny, wyróżniał się jedynie nominowaną do Oscara kreacją włoskiego reżysera Vittorio De Sici. Jennifer pracowała zdecydowanie rzadziej. Jeden z jej ostatnich filmów to „Czuła jest noc” (1962) z Joan Fontaine i Jasonem Robardsem, w reżyserii Henry Kinga, który wyreżyserował „Pieśń o Bernadette” niemal 20 lat wcześniej.

W 1965 roku Selznick, który miał słabe serce, zmarł. Producent nie prowadził zbyt zdrowego trybu życia, od lat uzależniony był ponoć od narkotyków. Jennifer załamała się. Przyjęła rolę w niskobudżetowym filmie „The Idol” (1966), ale po wiadomości o śmierci jej wieloletniego przyjaciela, aktora Charlesa Bickforda, z którym często grała, przedawkowała środki nasenne i znaleziono ją nieprzytomną na Malibu Beach (Jennifer twierdziła, że przedawkowała leki przypadkowo). Jennifer Jones, chcąc pomagać osobom uzależnionym od narkotyków i leków, a także chorym psychicznie, zainteresowała się problemami emocjonalnymi. Praca na rzecz innych pomogła jej się podnieść emocjonalnie. Niebawem poznała multimilionera i kolekcjonera sztuki, Nortona Simona, którego poślubiła 21 maja 1971 roku. Oboje pasjonowali się sztuką. Za jego namową Jennifer wystąpiła w swoim ostatnim filmie, „Płonącym wieżowcu” (1974), zdobywając nominację do Złotego Globu dla najlepszej aktorki drugoplanowej.

Jennifer Jones

Jednak kolejna tragedia spotkała ją kilka lat później. Jej 22-letnia córka Mary Jennifer, cierpiąca na depresję od śmierci swego ojca, eksperymentowała ponoć z narkotykami. Jennifer starała się nią opiekować, ale kiedy wyjechała do Tulsy, do umierającego ojca, dziadka Mary, ta popełniła samobójstwo wyskakując z wieżowca. Ta tragedia utwierdziła ją jednak w przekonaniu, by pomagać chorym psychicznie. Duże oparcie znalazła w osobie męża, którego syn także kiedyś popełnił samobójstwo. W 1980 roku założyła Jennifer Jones Simon Foundation For Mental Health And Education, na którą przeznaczyła milion dolarów. Wspierała finansowo także inne projekty dotykające tych problemów, ponadto zachęcała polityków do zaangażowania się w pomoc osobom z problemom psychologicznym. W latach 90. sama została psychoterapeutką.

Jennifer myślała o powrocie do filmu, ale jej plany nigdy nie przerodziły się w nic konkretnego. Wykupiła prawa do ekranizacji powieści „Terms of Endearment”, ale powiedziano jej, że jest do roli, którą chciała zagrać. Film powstał w 1984 roku. Shirley MacLaine, która tę rolę w „Czułych słówkach” zagrała, otrzymała za nią Oscara.

1 czerwca 1993 roku, kilka dni po 22. rocznicy ślubu, Norton Simon zmarł po długiej i ciężkiej chorobie. Od 1977 roku przez 30 lat Jennifer zajmowała się muzeum jego imienia, dopiero kilka miesięcy temu przeszła na zasłużoną emeryturę.

Jennifer Jones praktycznie nigdy nie udzielała wywiadów, znanych jest zaledwie kilka zapisów rozmów z nią na potrzeby mediów. Przez całe życie nie była bohaterką żadnych skandali, oprócz czasu, kiedy rozpadło się jej małżeństwo z Robertem Walkerem. Jennifer nigdy nie wypowiedziała się negatywnie na temat Boba, choć dziennikarze wielokrotnie próbowali ją do tego sprowokować. Uważała go za człowieka honoru i z dumą podkreślała, że jej obaj synowie są jego żywym obrazem (patrząc na zdjęcia z młodości Roberta Walkera, jr. i jego brata Michaela można łatwo pomylić ich z ojcem). Jego śmierć była dla Jennifer wstrząsem i można przypuszczać, że jej zaangażowanie w pomoc osom uzależnionym i psychicznie chorym (Robert cierpiał na depresję, podejrzewano nawet schizofrenię) przed samobójstwem córki można przypisywać jej poczuciu winy.

Trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek przestała kochać Roberta – on jej na pewno nigdy. Jego autodestruktywne życie po rozstaniu prowadziło go do samozatracenia i, w konsekwencji, do przedwczesnej śmierci. Ponoć synowie mieli winić matkę za śmierć ojca, ale prawdą jest, że Jennifer zawsze była z nimi blisko i obecnie mieszka w domu starszego z synów, Roberta, z jego żoną i swymi wnukami. Mówi się, że miewa zaniki pamięci, ale ma w końcu prawie 90 lat. Ciosem na pewno była dla niej śmierć jej młodszego syna Michaela, który zmarł 23 grudnia 2007 roku (o fakcie tym poinformowano na stronie poświęconej Robertowi Walkerowi, ale o przyczynie śmierci nie wspomniano).

Dlaczego Jennifer Jones opuściła Walkera, który kochał ją i dzieci nad życie? Na to pytanie nikt racjonalnie nie potrafi odpowiedzieć. Wielu mówiło, że to „ślepy pęd ku karierze” spowodował, że Jennifer odeszła do Selznicka. Jednak aktorka dawała sobą kierować producentowi przez całą karierę, jednak nie była zdesperowana, by grać i grać. Po jego śmierci odeszła niemal na zawsze na emeryturę. Możliwe, że nie potrafiła oprzeć się jego obsesji. Można przypuszczać, że Selznick zniszczyłby jej karierę, gdyby nie zdecydowała się z nim być.

Jennifer okazjonalnie pojawiała się publicznie, m.in. na ślubie córki zaprzyjaźnionego Gregory Pecka, a także na specjalnych rozdaniach nagród Akademii, kiedy zaproszono najstarszych żyjących laureatów (w tym Olivię de Havilland oraz Luise Rainer).

Smutna wiadomość dotarła do nas w drugiej połowie grudnia 2009. Jennifer Jones zmarła w wieku 90 lat z przyczyn naturalnych.

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>