Karolina Łachmacka

Elizabeth Taylor

Elizabeth Taylor
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Prawdziwa gwiazda. Trudno jest często docenić, co to słowo oznacza, patrząc na dzisiejszych celebrytów. Ale Elizabeth Taylor była gwiazdą, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ale to nie będzie typowa pośmiertna notka.

Ponoć nie lubiła, gdy nazywano ją Liz. Urodziła się w rodzinie, w której jej matka była niespełnioną aktorką. Naturalnie marzenia o sławie spełnić miała mała Elizabeth. I udało się już we wczesnym wieku. Jej fiołkowe oczy i talent zaczarowały producentów. Elizabeth uczyła się nawet w specjalnej szkole dla gwiazd wytwórni MGM. Była jedną z niewielu gwiazd dziecięcych, którym udało się osiągnąć jeszcze większy sukces w dorosłości. Shirley Temple czy Margaret O’Brien, obie nie wytrzymały próby czasu i przepadły gdzieś w wieku nastoletnim.

Elizabeth mogła stać się jedną z wielu ślicznotek ekranu, które pozowały w strojach kąpielowych do słodkich zdjęć – była przecież piękną kobietą, według wielu najpiękniejszą na świecie. Ale ona zbudowała swoją karierę dosyć konsekwentnie i używając daru od Boga – talentu. Jej rola w „W poszukiwaniu deszczowego drzewa”, gdzie była chorą psychicznie Susannah, przyniosła pierwszą nominację do Oscara.Kotka na gorącym blaszanym dachu to już legenda – ponoć Oscara nie dostała za tę rolę tylko z powodu skandalu – ukradła bowiem koleżance, Debbie Reynolds, męża. Jak na ironię, pierwszego Oscara przyznano jej mając także na uwadze jej chorobę, przez którą omal nie zeszła z tego świata. Lecz oglądając „BUtterfield 8″ trudno nie stwierdzić, że to wielka rola.

Na planie „Kleopatry” zakochała się w Richardzie Burtonie. Shelley Winters w swojej biografii pisała, że kiedy poznała Elizabeth, ta sprawiała wrażenie niedouczonej. Wyjść za mąż po raz pierwszy miała po to przede wszystkim, by uciec od matki. Kiedy po latach małżeństwa z Burtonem zobaczyły się po raz kolejny, Elizabeth przeszła już „jego szkołę” i znała niezły kawał literatury, ale sprawiała wrażenie pełnej bólu i goryczy. Ta miłość kosztowała wiele. Tak wiele, że dwukrotnie się rozwodzili. Nawet jego następne żony wiedziały, że Elizabeth nie da się tak po prostu wydrzeć z jego serca. Nawet na jego grobie nie mogła mieć prywatności. Wciąż ścigali ją paparazzi.

Przed 10 laty pogodziła się z Debbie Reynolds. Znana z „Deszczowej piosenki” aktorka podkreśliła w dniu śmierci Elizabeth, jak ważną rolę odegrała ona w historii kina, jak wielką gwiazdą była. Trudno jest tutaj o słowa mniej patetyczne – jeśli ktoś widział więcej niż dwa, trzy filmy z udziałem Taylor, to wie, jakiego kalibru aktorką była.

Kim dla mnie pozostanie Elizabeth Taylor? Przebija mi się przez myśl mała dziewczynka, potem rozkwitająca kobieta, wreszcie świadoma siebie aktorka. Elizabeth miała wielką siłę, która pozwoliła jej przetrwać życiowe tsunami. Niech teraz spoczywa w pokoju.

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>