Agata Malinowska

Zrywa się wiatr / Kaze tachinu (Hayao Miyazaki, 2013)

Zrywa się wiatr / Kaze tachinu (Hayao Miyazaki, 2013)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Hayao Miyazaki bywa od czasu do czasu nazywany japońskim Disneyem. Dla Miyazakiego-przedsiębiorcy i animatora to porównanie pochlebne. Dla Miyazakiego-filmowca już dużo mniej. Jego wczesne filmy, jak Podniebna poczta Kiki czy Szkarłatny pilot, to pokazy fabularnej subtelności, jakiej amerykański tuz animacji nigdy nie praktykował. Zaś jego najnowsze, i podobno ostatnie, dzieło, to prawdziwy wyczyn w dziedzinie eskapizmu. Zrywa się wiatr to sentymentalna, delikatna biografia inżyniera lotniczego Jiro Horikoshi – miłego człowieka i kochającego męża, który zaprojektował myśliwce użyte przez Japonię do inwazji na Chiny, w czasie wojny na Pacyfiku, a potem także do samobójczych ataków kamikaze.

Nie zobaczymy na własne oczy tych drastyczności, Miyazaki niczym bojaźliwy motyl siada bohaterowi na ramieniu w czasie sielskiego dzieciństwa i opuszcza go, zanim stanie się on naocznym świadkiem zniszczenia Japonii. Jest to świadomy, przemyślany wybór – to nie tyle film o samym Horikoshim, co o jego marzeniach. Marzeniach, które Miyazaki z pewnością z nim współdzieli – jego filmografia naznaczona jest wszak obsesją latania. Bohater (a z nim widz) jest zatem świadomy, że na świecie „zrywa się wiatr” – żyje jednak spokojnie, jakby w oku cyklonu, do którego docierają jedynie pomruki szalejącej wokół zamieci. Ma swoje zmartwienia, swoje małe dramaty i swój wielki plan – by za pośrednictwem papieru i metalu ujarzmić najbardziej nieuchwytny z żywiołów, powietrze.

Małe dramaty są tu chyba kluczowym określeniem – Jiro Horikoshi to skromny pracoholik i żaden z niego Howard Hughes. Na szczęście Miyazaki, pokrewna dusza, potrafi wpleść w jego losy romantyzm i uczynić z niego istotę, której swawolny duch powietrza przynosi zarówno wielką radość, jak i wielkie porażki. Jiro pozna więc swoją przyszłą żonę dzięki porywom wiatru, wiatr połączy ich też po latach ponownie. I choć jego droga jako inżyniera jest bardzo wyboista, ani przez chwilę nie wątpimy, że poświęcenie i ciężka praca zostaną w końcu nagrodzone, nawet jeśli jego wysiłki są moralnie dwuznaczne.

Jiro nie jest naiwny. Wie, że jego myśliwce staną się narzędziami zniszczenia. Nie potrafi jednak oprzeć się przepełniającej go tęsknocie za latającymi maszynami. W gruncie rzeczy jest jej biernym narzędziem. Zrywa się wiatr to film o obsesji, marzycielsko rozedrgany, po inżyniersku precyzyjny. Świat wokół Jiro płynie z prądem powietrza, wszystko w nim łopocze, szumi, pęcznieje od wiatru, pobudzone do ruchu ręką mistrza-animatora. Tylko w intymnych chwilach, w których bohater opuszcza swe podniebne królestwo, by zmierzyć się z własnym życiem, panuje cisza.

Wątpię, czy Zrywa się wiatr spodoba się dzisiejszej dziecięcej widowni, karmionej od małego ultradynamiczną kinematografią w 3D. Wątpię, czy w ogóle jest do niej skierowany. Ten film – sentymentalny, przesycony tęsknotą – spodoba się raczej dorosłym, miłośnikom melancholijnego, czułego kina spod znaku Tornatore. Jeśli jest to faktycznie ostatni film Miyazakiego, wypada pożegnać go z honorami, jako twórcę kina, które nawet gdy stara się być skromne, nosi znamiona wielkości.

Kaze tachinu (Hayao Miyazaki, 2013)  a Media GridaaKaze tachinu (Hayao Miyazaki, 2013) aaa

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>