Agata Malinowska

Złodziej światła / Svet-Ake (Aktan Arym Kubat, 2010)

Złodziej światła / Svet-Ake (Aktan Arym Kubat, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Niektóre filmy przypominają zetlały materiał – gdzie by nie chwycić, i tak się rozlezie. Po godzinie oglądania zaczynają budzić cichą rezygnację. Kirgiski „Złodziej światła”, mimo pewnej obiektywnej wartości, jest właśnie takim tworem. Nie sposób polubić, znienawidzić też nie bardzo, tylko czasu szkoda…

Pan Światło to elektryk pracujący w zapadłej górskiej wiosce – wszyscy go tu znają i lubią, a w obliczu powszechnej biedy jego wiedza przydaje się niezmiernie. Drożejący prąd jest luksusem, toteż warto mieć pod ręką kogoś, kto pomoże go trochę ukraść. Pan Światło ochoczo wspomaga sąsiadów, chociaż w głębi duszy marzy o tym, by wieś i jej okolice mogły mieć własne źródło energii – pole wiatraków.

Plan jest śmiały i drogi w wykonaniu, pozostaje więc osobistym sekretem, dopóki w okolicy nie pojawia się bogaty kandydat na posła – Bekzat. Poza wykupywaniem ziemi w wiosce i rozbijaniem się drogim samochodem, bogacz wykazuje też chęć pomocy przy budowie wiatraków. Pan Światło jest wniebowzięty, jednak jego żona patrzy na to wszystko sceptycznym okiem. Czy ma rację?

Niezależnie od tego, czy ma (przekonacie się, być może, sami), sednem „Złodzieja” wydaje się być silny kontrast, jaki tworzą postaci pana Światło i Bekzata. Elektryk to dusza człowiek, zżyty z wioską przyjaciel każdego, zawsze chętny do pomocy i działania na rzecz społeczności. Bekzat zaś to fałszywy cwaniak, próbujący wkraść się w łaski starszyzny dla realizacji własnych interesów.

W szerszym ujęciu przekłada się to na spotkanie tradycyjnej społeczności, z trudem radzącej sobie w ciężkich czasach, z powiązanym z władzą światem pieniędzy o szemranym pochodzeniu.Złodziej światła” usiany jest scenami nawiązującymi do lokalnych bolączek. W rodzimym Kirgistanie jest to może nawet film politycznie zaangażowany, który może być odczytany jako wyraz rozczarowania zdobyczami Tulipanowej Rewolucji.

Fabuła jest dość rozlewna i mieści się w niej wiele – nie tylko wzmianki o zarobkowej emigracji i obsadzaniu urzędów nieudolnymi krewniakami, ale też wątki bardziej osobiste. Pan Światło durzy się bowiem w pięknej młodej kobiecie i marzy o posiadaniu syna. Zostaje również aresztowany, przewieziony na koniu, upity i rażony prądem.

Niestety ta rozlewność bardzo filmowi szkodzi, bo ostatecznie trudno się zorientować, co jest tutaj motywem wiodącym. Kiedy wreszcie na końcu się tego dowiadujemy, w zasadzie nas to już nie obchodzi. Nie pomagają ani pozytywne emocje, jakie budzi pan Światło, ani ciekawy lokalny koloryt, ani interesująca w gruncie rzeczy tematyka. Salę projekcyjną opuszcza się w poczuciu, że można było jakoś lepiej wykorzystać czas.

Złodzieja światła” ogląda się bez wielkiej przyjemności, ale i bez cierpienia. Jego problemem jest raczej niezdolność do zaangażowania widza i średni scenariusz niż nieudolność realizacji. Dla osób zainteresowanych tym rejonem świata film przedstawia pewną wartość poznawczą, jednak im z kolei będą być może przeszkadzać pewne uproszczenia. Nie polecając zatem przygód pana Światło, czekam na następny, być może lepszy, kirgiski film.

Złodziej światła (Svet-Ake, 2010), reż. Aktan Arym Kubat aa Złodziej światła (Svet-Ake, 2010), reż. Aktan Arym Kubat aZłodziej światła (Svet-Ake, 2010), reż. Aktan Arym Kubat aaa

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>