Mariusz Czernic

Ziarnka piasku / The Sand Pebbles (Robert Wise, 1966)

Ziarnka piasku / The Sand Pebbles (Robert Wise, 1966)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Mimo iż Steve McQueen zagrał świetne role u Johna Sturgesa, Sama Peckinpaha i Franklina J. Schaffnera to jednak współpraca z Robertem Wise’em przyniosła mu jedyną w karierze nominację do Oscara. Ziarnka piasku to epickie kino o marynarzach uwikłanych w polityczne zawirowania w Chinach z czasów rewolucyjnych wojen domowych (lata 20. ubiegłego wieku). Pływająca po rzece Jangcy kanonierka San Pablo patrolując przybrzeżne rejony Szanghaju jest świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń, które mają miejsce wraz z przybyciem mechanika Jake’a Holmana. Tytuł filmu ma charakter metaforyczny, gdyż żadnej pustyni tu nie zobaczymy, a ziarnka piasku to po prostu ludzie – jest ich tak wielu, że zaginięcie kilku nie ma znaczenia. A jednak losy bohaterów nie są widzom obojętne.

Specjalista od silników Jake Holman, dzięki genialnej kreacji Steve’a McQueena, to postać od której bije szczerość, autentyzm i profesjonalizm. Jako mechanik jest mistrzem w swoim fachu, którego nie omija pech – staje się Jonaszem, zwiastunem nieszczęścia i osobą niepożądaną na okręcie. W nim samym dokonuje się przemiana – z początku nie interesuje go polityka ani Chińczycy, gdy jednak poznaje bliżej tutejszą sytuację nie potrafi przejść obojętnie obok niesprawiedliwości. McQueen w roli Holmana ma w sobie coś z naiwnego młodzieńca i heroicznego szeryfa, wrażliwego twardziela i odważnego żołnierza, solidnego inżyniera i nieokrzesanego buntownika. To z pewnością jedna z jego najlepszych ról – choć na pierwszym miejscu stawiam jego mistrzowską kreację więźnia Papillona to jestem w stanie zrozumieć dlaczego oscarową nominację otrzymał za rolę Holmana.

Ale nawet tak zdolny aktor nie potrafiłby utrzymać zainteresowania publiczności przez trzy godziny seansu. Twórcy filmu wprowadzili więc wątki poboczne, które miały budować charakter głównej postaci i mówić coś o sytuacji politycznej kraju. Richard Attenborough wcielił się w postać uczuciowego marynarza, który zakochuje się w chińskiej hostessie. Richard Crenna jako kapitan okrętu przekonująco pokazuje zarówno władczy charakter jak i obawę o życie swoich ludzi – jako dowódca Rambo mnie nie przekonał, tu jednak wypadł zdecydowanie lepiej. Marayat i Mako wzbudzają litość i współczucie w rolach osób słabych psychicznie, stających się ofiarami losu, potrzebujących wsparcia. Natomiast Simon Oakland zagrał aroganckiego i złośliwego wilka morskiego, który lubi dręczyć słabszych (co ciekawe, ta jednoznacznie negatywna postać ma polsko brzmiące nazwisko – Stawski).

Być może ważny jest tu kontekst historyczny, ale dla mnie to przede wszystkim przygodowy dramat, w którym ważni są ludzie – dla jednych nic nie znaczące ziarnka piasku, dla innych bohaterowie z krwi i kości, z którymi można się identyfikować. Film Wise’a zachwyca niesamowitym autentyzmem rzadko spotykanym w klasycznym kinie hollywoodzkim – nie ma tu żadnych blue screenów i dorysówek, żadnych miniaturowych makiet i modeli. Są za to urzekające plenery Tajwanu oraz doskonała scenografia Borisa Levena, w tym napędzany silnikami Diesla mały okręt wojenny San Pablo, zaprojektowany specjalnie do filmu, będący jednym z głównych bohaterów produkcji. Praca zespołowa całej ekipy, nawet licznej grupy statystów, uczyniła z tej historii kino wielkiego formatu.

Film nie przytłacza swoją epickością – 180 minut w tym przypadku nie jest przesadą, ten czas w zupełności wystarczył na scharakteryzowanie postaci i przedstawienie dramatycznych konfliktów między ludźmi różnych ras i obyczajów. Pływający pod powiewającą na wietrze amerykańską flagą ludzie w białych mundurach stanowią bardzo zróżnicowaną ekipę. Można ją porównać do trybików w maszynie – w jednej chwili działają sprawnie, a w następnej mogą odmówić posłuszeństwa. Z całą pewnością jest to kino wybitne – sto razy lepsze od tych musicali, za które Wise dostał Oscary w latach 60. Możliwe że to w ogóle najlepszy film tego twórcy – zresztą sam reżyser był z tego filmu bardzo dumny.

The Sand Pebbles (Robert Wise, 1966) aa The Sand Pebbles (Robert Wise, 1966)  aThe Sand Pebbles (Robert Wise, 1966)  aaa

(Visited 27 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>