Agata Malinowska

Wszystko będzie dobrze / Every Thing Will Be Fine (Wim Wenders, 2015)

Wszystko będzie dobrze / Every Thing Will Be Fine (Wim Wenders, 2015)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Świat byłby lepszym miejscem, gdyby Wim Wenders po nakręceniu Piny zajął się uprawą ekologicznych pomidorów. Nawet gdyby nie osiągnął w tej dziedzinie mistrzostwa, efekty jego pracy dałyby kilku osobom trochę radości. Zamiast tego postanowił spróbować swoich sił w torturowaniu krytyków filmowych.

Nakręcił mianowicie – nie wiedzieć po co w 3D – nudny, kiczowaty gniot z Jamesem Franco w roli głównej. A potem pokazał go na prestiżowym europejskim festiwalu. W przypływie mefistofelicznego poczucia humoru zatytułował go Wszystko będzie dobrze.

Że jest dobrze, nie mogą powiedzieć ani widzowie, ani bohaterowie filmu. Thomas jest pisarzem (w XXI wieku pisze książki ołówkiem w notesie, ale kimże ja jestem, żeby dyskutować z artystą), który przeżywa uczuciowy kryzys. Ciągłe telefony od zatrwożonej dziewczyny rozpraszają go tak bardzo, że przejeżdża samochodem dziecko Kate, ilustratorki (w XXI wieku wykonuje ilustracje do książek i magazynów nie posiadając w domu komputera, ale kimże itd.). Dalsza część filmu to, no cóż, 12 lat z życia Thomasa i Kate, które oglądamy bez żadnego lepszego powodu, jak tylko ten, żeby Thomas mógł wreszcie sobie wybaczyć, a my – napisać sarkastyczną recenzję.

James Franco jako Thomas to jednoosobowa krwawa katastrofa. Na szczęście w sytuacjach, w których pisarz przeżywa Emocje będące poza aktorską skalą Jamesa Franco, w tle rozlega się rzewna muzyka. Żeby być stuprocentowo uczciwą muszę jednak od razu dodać, że nawet sam Michael Fassbender nie uratowałby tej kupy kompostu, jaką jest Wszystko będzie dobrze. Głównym wątkiem filmu jest wina i odkupienie, jednak ponieważ jest to temat wyeksploatowany, i to wielokrotnie w lepszym stylu, Wenders ma też plan B. Dyskusję o mechanizmach literackiej inspiracji. I klaskałabym na to, bo mechanizmy te bywają mroczne i fascynujące, i stanowiłyby doskonały materiał do kina.

Gdyby tylko ktoś zechciał rozwinąć temat w wymiarze większym niż kilka średnio wydarzonych scen, w których zamiast myśli przewodniej rozbrzmiewają złe dialogi. Dialogi to zresztą kwestia osobna i unikalna, którą chętnie przedyskutowałabym, lecz wspomnienia są jeszcze zbyt świeże i będę potrzebować chyba tyle samo czasu, co Thomas, by się zdystansować.

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>