Agata Malinowska

Wolny strzelec / Nightcrawler (Dan Gilroy, 2014)

Wolny strzelec / Nightcrawler (Dan Gilroy, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Wolny strzelec to opowieść o odnajdywaniu i pielęgnowaniu pasji. O spełnieniu marzeń o sukcesie w trudnym, konkurencyjnym biznesie. O ciężkiej pracy tych, którzy dostarczają nam porcji porannych wiadomości. Nic bardziej naturalnego więc, że jej bohaterem jest upiorny psychopata wyposażony w samochód i kamerę.

Lou Bloom wie, że dobre rzeczy przychodzą do tych, którzy są gotowi harować. Nie odnalazł tylko jeszcze swojej niszy. Ma mieszkanie z rośliną, którą podlewa. Ma samochód, którego używa do przewożenia kradzionego metalu do skupu. Zna teoretyczne podstawy biznesu – nauczył się ich na internetowym kursie. Ale dopiero wówczas, gdy napotka na swej życiowej drodze lotną ekipę kamerzystów, która zajmuje się dokumentowaniem miejsc wypadków i zbrodni, jego życie wskoczy na właściwe tory. Kupi kamerę, zrekrutuje za kiepskie pieniądze bezdomnego pomocnika, nawiąże kontakt z głodną krwawych niusów redaktorką porannych wiadomości – i rozpocznie swój bieg ku chwale.

Przewaga nad konkurencją to podstawa każdego biznesu. Lou ma dobre oko, zmysł dramatyczny, bystry umysł, ale jego największym atutem jest – spójrzmy prawdzie w oczy – zerowy poziom empatii. Jeśli nie wypędzi go policja, wejdzie wszędzie i sfilmuje wszystko. Po pewnym czasie nie ryzykuje nawet tego – pojawia się na miejscu zbrodni zanim trafią tam radiowozy. Kompletna twórcza wolność to coś, co może łatwo zasmakować i dostarczyć inspiracji. A Lou jest kimś, kto wie, jak się taką inspiracją posłużyć.

Nightcrawler (Dan Gilroy, 2014)

Wolny strzelec, gdyby nie jego wyraźny profil satyryczny, mógłby uchodzić za ekstrawagancką wariację na temat Taksówkarza. Zarówno Lou, jak i Travis, to postaci społecznie wyobcowane, z trudem nawiązujące kontakt z innymi ludźmi. Bohater Taksówkarza nie przestaje jednak tego kontaktu szukać, odnajdując swoje powołanie w krwawym akcie moralnego oburzenia. Lou dawno już pogodził się z faktem, że nie potrafi zrozumieć innych ludzi. Dawno już przestał ich nawet lubić. Obecnie pragnie ich jedynie zdominować, jeśli są żywi, lub atrakcyjnie utrwalić na taśmie, gdy są martwi lub umierający. Z tym ostatnim nawet się specjalnie nie kryje – społeczeństwo, w którym żyje, uważa taką postawę za akceptowalną, a nawet godną pochwały.

Efektywność to jeden z filarów, na których opiera się współczesna kultura korporacyjna. Być może właśnie dlatego Lou tak chętnie posługuje się sloganami zaczerpniętymi z poradników motywacji, kariery i biznesu. Nie można bowiem powiedzieć, że jest on człowiekiem nie uznającym jakichkolwiek wartości. Skuteczność, innowacyjność, optymalizacja, pieniądze – to rzeczy, które ceni nie tylko Lou. To wyznaczniki tego, co uważa się dziś za prawdziwy sukces. Można tego freelancera-fotografa zbyć jako dziwadło w czerwonym samochodzie, potraktować jak kolejną figurę w amerykańskim freakshow. W istocie jednak Lou to jednoosobowe mikrolaboratorium zdziczałego kapitalizmu – wyzwolonego z norm moralnych i naginającego prawne, praktykującego wyzysk i manipulację. Wolny strzelec, potraktowany w kategoriach ekonomicznej makabreski, okazuje się całkiem ostrym zawodnikiem, odrzucającym zarówno akademicki chłód Cosmopolis, jak i surrealizm American Psycho. Ostatecznie poranne wiadomości w lokalnej stacji telewizyjnej powinny być możliwie blisko widza. Prawda?

Nightcrawler (Dan Gilroy, 2014) 4

No cóż, niekoniecznie. Wolny strzelec to barwna ilustracja zaklętego kręgu medialnej paranoi. Gdy Lou pyta telewizyjną redaktorkę, jakiego rodzaju materiały interesują ją najbardziej, otrzymuje dość zniuansowaną odpowiedź. Zbrodnia w biednej dzielnicy to nie poważny news. Stację interesują martwi ludzie – ale biali, z wyższej klasy średniej, najlepiej zamieszkali na przedmieściach. Przemoc wpełzająca w spokojne, prosperujące okolice – to narracja, którą sprzedają widzom media. Sprzedają, gdyż nauczyły się już, że to właśnie widzowie chcą od nich kupić, płacąc słupkami oglądalności za wsączany im w głowy strach. Horror typu home invasion na śniadanie. Cóż lepszego, by rozpocząć dzień z satysfakcją.

Po tym filmie Jake Gyllenhaal z pewnością dołączy do elitarnego kręgu aktorów (i aktorek, ale bez spojlerów!) mających w swoim dorobku rolę charyzmatycznego psychopaty. Niewykluczone też, że dzięki niemu opuści grono wybitnych amerykańskich aktorów, którzy nie otrzymali dotąd Oscara. Ale na Wolnego strzelca mogą iść nie tylko zaprzysięgli wielbiciele talentu Jake’a Błękitne Oko. To solidny, ostry debiut, efektownie sfotografowany przez Robert Elswita, wieloletniego współpracownika samego P. T. Andersona. Film, który jest trochę jak wypadek samochodowy – trudno odwrócić od niego oko.

K72A5164.CR2 Nightcrawler (Dan Gilroy, 2014) 2

(Visited 28 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>