Przemysław Sopocko

Władca Pierścieni: Powrót króla / The Lord of the Rings: The Return of the King (Peter Jackson, 2003)

Władca Pierścieni: Powrót króla / The Lord of the Rings: The Return of the King (Peter Jackson, 2003)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Grudzień 2003 r. w Wellington, stolicy Nowej Zelandii. Premiera ostatniej części tolkienowskiej trylogii, zekranizowanej przez sir Petera Jacksona. „Powrót Króla” (ang. „The Lord of the Rings: The Return of the King”), bo o nim mowa, to trzeci i jak na razie ostatni film, który zdobył 11 Oscarów (R), w tym za najlepszy obraz roku, reżyserię i scenariusz adaptowany. Jest to przepiękne zwieńczenie wielkiej trylogii, które zarobiło 1 mld 119 mln USD, wskakując w 2004 r. na drugie miejsce na liście wszech czasów (dziś jest w pierwszej dziesiątce). Pamiętam, że śledziłem wtedy galę Oscarową i każda statuetka wzbudzała u mnie radość. Może jednak wróćmy do filmu.

Powrót Króla” zaczyna się tam, gdzie kończą się „Dwie Wieże”. Aragorn (Viggo Mortensen), Gimli (John Rhys-Davies), Legolas (Orlando Bloom) i Gandalf (sir Ian McKellen), razem z Theodenem (Bernard Hill) docierają spod Helmowego Jaru do Isengardu. Saruman jest uwięziony w swojej wieży (Orthancu), a razem z nim przebywa Grimma. W wersji kinowej zabrakło tych dwóch postaci, za to w rozszerzonym filmie pojawia się rozmowa złego czarownika (Sarumana – granego przez sir Christophera Lee), który ginie z ręki Grimmy (Brad Dourif). A Grimmę zabija Legolas. Wtedy, razem z ciałem Sarumana spada palantir, który Pippin (Billy Boyd) wyławia z wody. Dla przypomnienia – razem z entami Merry (Dominic Monaghan) i Pippin przybyli do Isengardu.

Tak powiększona ekipa wraca do Meduseld. Tymczasem Frodo (Elijah Wood) i Sam (Sean Astin) dalej wędrują do Mordoru, prowadzeni przez Golluma (Andy Serkis). Na samym początku filmu poznajemy historię Golluma – czasy, gdy był Smeagolem i zabił swojego przyjaciela Deagola. Deagol odnalazł Jedyny Pierścień na dnie rzeki, który wypadł z rąk umierającego Isildura … 3 tysiące lat wcześniej. Doszło do sprzeczki i tragedii. Gollum porzucony przez wszystkich zaszył się w Górach Mglistych, gdzie spotkał go Bilbo Baggins i zabrał mu Pierścień. Od tamtej pory Gollum go pożąda.

W nocy Pippin spogląda w palantir – widzi w nim Saurona, który chce nawiązać z nim kontakt. Wszyscy budzą się, a Gandalf nerwowo pyta nieodpowiedzialnego hobbita co tam zobaczył. Sauron pokazał, że uderzenie pójdzie na Minas Tirith – Białe Miasto, stolicę Gondoru. Gandalf co sił rusza z Pippinem do Gondoru. Przepiękny przejazd na koniu przez nowozelandzkie lasy oraz równiny Wyspy Południowej. Po dotarciu do Minas Tirith, ruszają do samego namiestnika – Denethora (John Noble) – ojca Boromira (Sean Bean) i Faramira (David Wenham). Rządzący Gondorem nie jest sympatyczną personą – o śmierć Boromira obwinia Faramira, ciągle karcąc go za porażki. Boromir pojawia się we wspomnieniu Pippina (zawsze te kilka sekund i wpis w napisach końcowych) oraz jako zwidy Denethora, ale tylko w wersji rozszerzonej.

Faramir wyrusza na samobójczą misję do zajętego przez orków z Mordoru Minas Osgiliath … Denethor nie chce wzywać pomocy, a Rohan mógłby wesprzeć Gondor. Gandalf rozkazuje Pippinowi, już rycerzowi Gondoru, żeby rozpalił stos alarmowy – wici zostały rozesłane. Kapitalna scena rozpalania stosów w górach, aż dochodzi do Rohanu. Płomień dostrzega Aragorn, o czym informuje Theodena, który po krótkiej chwili decyduje się na przyjście z pomocą Gondorowi. W książce to Denethor kazał rozpalać stosy, w momencie, gdy Gandalf z Pippinem jechali do Minas Tirith.

Rozpoczynają się przygotowania do wielkiej bitwy…

Frodo i Sam, poróżnieni przez Golluma, rozdzielają się. Sam decyduje się na powrót. Gollum prowadzi Froda do jaskini Szeloby – wielkiej pajęczycy, która  ukąsi naszego bohatera i zawinie w kokon. Sam odkrywając złe zamiary Golluma (zrzucił ze skały lembas- chleb elfów, oskarżając Sama o zjedzenie zapasów) podąża za przyjacielem. Widzi go bez oznak życia. Zabiera więc Jedyny Pierścień i chowa się, gdyż nadchodzą orkowie. Prawda jest inna niż przypuszczał – Frodo został sparaliżowany, a szkarady z Mordoru niosą go do Minas Morgul. Korzystając z okazji, wynikłej z walki między orkami, Sam ratuje wybudzonego Froda. Oddając mu przy okazji Pierścień. Są już w Mordorze, a teraz zostaje przedostać się do Góry Przeznaczenia…

Pod Dunharrow Theoden zbiera jeźdźców. Merry w międzyczasie został rycerzem Rohanu. Eomer (Karl Urban) zabronił mu jechać, ale ktoś zabiera dzielnego hobbita – Eowina (Miranda Otto) w przebraniu. Do obozu przybywa tajemnicza postać. Jest to Elrond (Hugo Weaving), który przynosi Aragornowi Andruil – Płomień Zachodu, wykuty z resztek Narsila – Czerwono-białego Płomienia, miecza, którym Isildur zgładził Saurona. W książce Aragorn otrzymał ten miecz już w Rivendell, ale na potrzeby filmu zmieniono bieg wydarzeń. Elrond mówi też o decyzji Arweny (Liv Tyler), która zrezygnowała z nieśmiertelności, na rzecz miłości do Aragorna. Słabnie, im dłużej Sauron jest niepobity. Andruil ma posłużyć Aragornowi w celu zmuszenia do walki Umarłych – duchów ludzi, którzy zamieszkują Ścieżki Umarłych. Nie zaznają spokoju, gdyż zdradzili Isildura, który ich przeklął. Jedynie dziedzic Isildura może zdjąć tę klątwę. A jest nim … Aragorn. Miecz jako symbol władzy króla Gondoru jest w stanie zrobić krzywdę Umarłym. Wraz z Legolasem i Gimlim ruszają na Ścieżki Umarłych. Udaje im się przekonać Umarłego Króla do walki, za obietnicę spokoju wiecznego. Po drodze, Umarli atakują Korsarzy z Umbaru, przejmując ich statki. W wersji kinowej wiemy o tym, ale w rozszerzonej widzimy jak to się stało – kapitana korsarzy zagrał sam sir Peter Jackson (w „Drużynie” był pijakiem w Bree, a w „Dwóch Wieżach” oszczepnikiem).

Tymczasem w Gondorze wraca ranny Faramir. Denethor rozkazuje skremować siebie i syna, który wciąż żyje na szczycie Minas Tirith. A Pippina zwalnia z przysięgi. Do bram miasta nadchodzą wojska Saurona. Rozpoczyna się bitwa – Theoden: „A więc to pod murami Minas Tirith rozstrzygną się losy naszych czasów”.

Niestety Gondor łatwo daje się pokonać wielkiej sile Mordoru. Obroną miasta dowodzi Gandalf. Jednak musi powstrzymać szaleństwo Denethora – zapala się stos i Faramir zaczyna odzyskiwać przytomność. Pippin zabiera go i zaczyna dogaszać, a Gandalf odrzuca płonącego Denethora – nagle widzimy inne podejście do syna – zdał sobie sprawę z błędnej jego oceny. Denethor płonąc niczym pochodnia, skacze ze szczytu Minas Tirith …

O świcie przybywają jeźdźcy Rohanu. Przewodzi im Theoden, wygłaszając płomienną przemowę. Eowina i Merry ukryli się przed wzrokiem króla. Rohan rozpoczyna szarżę. Wszystko jest dobrze do momentu przybycia ludzi z Rhun na olifantach – gigantycznych słoniach. Ale sir Peter Jackson zmienił i tu książkę – o to z odsieczą Umarłych przybywają na statkach korsarzy Aragorn, Gimli i Legolas. W powieści, Aragorn zwolnił Umarłych z przysięgi już po pokonaniu korsarzy. W filmie dopiero  po wygranej bitwie.

W czasie bitwy Eowina walczy z królem Nazguli, który wcześniej śmiertelnie ranił Theodena. Gdy sytuacja jest beznadziejna, Merry rani demona. Okazuje się, że „żaden mężczyzna nie zabije” upiora Pierścienia, ale hobbit i kobieta już tak. Eowina przed zadaniem ostatecznego ciosu podnosi przyłbicę ujawniając, że nie jest mężczyzną. Nazgul ginie.

Mordor przegrywa! Aragorn zwalnia z przysięgi Umarłych, którzy odlatują. Gondor leży zmiażdżony w największej bitwie tamtych czasów. Merry i Pippin odnajdują się, gdyż szczęśliwie przeżyli. Theoden umiera w wyniku odniesionych ran – teraz królem Rohanu jest Eomer.

Frodo i Sam idą ku Górze Przeznaczenia, ale dopada ich Gollum. Po przepychankach, Frodo idzie do przejścia w Górze…

Tymczasem w Minas Tirith podsumowano straty. Aragorn jako król ma „ręce, które leczą” – pomaga rannym, w tym Eowinie i Faramirowi, którzy zakochują się w sobie. Nadchodzi czas decyzji – Aragorn jako król decyduje się zebrać garstkę żyjących i ruszyć na Mordor. Ma to na celu odwrócenie uwagi Saurona, gdyż przypuszczają, że Frodo jest już blisko celu. Ale hobbitowi na przeszkodzie stoi wciąż liczna armia orków.

Aragorn po rozprawieniu się z wysłannikiem Saurona przed Czarną Bramą (wersja rozszerzona), przemawia do zebranych i nakazuje atak na siły Mordoru. Trwa walka – pytanie jak długo.

Frodo stojąc nad przepaścią w Górze Przeznaczenia traci zmysły. Nie chce wrzucać Pierścienia, o co błaga go sam. Nawet zakłada Pierścień na palec. Sauron spostrzega co się dzieje … nagle Gollum wskakuje na niewidzialnego Froda (ślady stóp) i odgryza mu palec z Pierścieniem. Radosny stwór zostaje przez Froda zepchnięty do wnętrza Góry Przeznaczenia. Pierścień wpada do lawy, z której powstał i topi się, kończąc swoją egzystencję. Gollum spełnił jednak „pozytywną rolę”, o której w „Drużynie” wspomniał Gandalf.

Sauron przestaje istnieć, a Mordor zapada się. Orkowie i inne potwory uciekają. Dobro zwycięża, ale nadchodzi myśl, ze jednak Frodo nie żyje. Jednak hobbit razem z Samem czeka na skale wśród lawy na mało realny ratunek, który przychodzi – Gandalf nadlatuje na wielkich orłach.

Frodo budzi się w czystej pościeli, gdzieś w Minas Tirith. Czuwał przy nim Gandalf, a także Sam. Po chwili zbiega się cała Drużyna (prócz Boromira oczywiście). W Gondorze radość – Aragorn zostaje koronowany na króla (stąd „Powrót Króla”), a królewskie drzewo znów zakwita. Elrond przybywa z Arweną, która zostaje żoną Aragorna, a Faramir jest już w związku z Eowiną. W czasie uroczystości, Aragorn prosi zebranych o ukłonienie się hobbitom, gdyż to Frodo podjął się najcięższej misji.

Wtedy rozpoczęła się Czwarta Era w dziejach Śródziemia. Hobbici wrócili do Shire. W książce był jeszcze rozdział pt. „Porządki w Shire”. Tam, w domu Froda zamieszkał Lotho Sackville-Baggins, który handlował z Sarumanem i Grimmą. Frodo z przyjaciółmi widzieli jak w zasadzce Grimma zabił czarodzieja, a potem dorwali Gadziego Języka i również się z nim rozprawili. W wersji rozszerzonej również to pominięto.

Frodo, w kilka lat po przygodzie na Wichrowym Czubie, wciąż czuje ból w miejscu zranienia ostrzem Mordoru. Kończy swoją opowieść pt. „Władca Pierścieni”, którą spisał na wzór „Hobbita, czyli tam i z powrotem” Bilba Bagginsa. Kilka stron zostawił Samowi, który zdążył wziąć ślub z Różą Cotton.

Pewnego dnia przybył Gandalf, wioząc ze sobą leciwego Bilba (sir Ian Holm). Hobbici jadą razem z nimi do Szarej Przystani Elfów (wzorowanej wg samego Tolkiena na mieście Bournemouth w południowej Anglii). Tam na Szarym Statku do Nieśmiertelnych Krain czekają – Galadriela (Cate Blanchett), Elrond, Celeborn (Marton Csokas) – mają z nimi odpłynąć Bilbo i Gandalf. A także Frodo, jako powiernik Pierścienia. Wzruszające pożegnanie i statek odpływa. Trzej hobbici wracają do domu. Sam wchodząc do norki (hobbici mieszkają w norkach, a raczej domach w pagórkach) mówi do Róży i swoich dzieci – „Ano wróciłem”. Film kończy się tak samo, jak powieść.

Rozpisałem się sporo o treści, lecz miało to swoje uzasadnienie. Chciałem pokazać kilka różnic między książką a filmem oraz wpleść w nie wiele ciekawostek. Mam nadzieję, że był to udany zabieg.

Tym razem podsumowanie zrobiłbym trochę inaczej. Skoro „Powrót Króla” dostał 11 Oscarów (R), to znak, żeby napisać uzasadnienie dla każdego z nich. Pisząc o „Ben-Hurze”, czy kiedyś, być może o „Titanicu” już tak nie zrobię. Może na szybko o aktorstwie – tu jest podobnie do „Drużyny” i „Dwóch Wież” – niemal ci sami odtwórcy głównych ról, którzy nie pogorszyli swojej gry, ani nie polepszyli. Pamiętam, że w 2004 r. zaraz po gali sir Peter Jackson narzekał, że film nie dostał nominacji, a wręcz statuetek w kategoriach aktorskich – to był film fantasy, który Akademia i tak uhonorowała niespodziewanie dobrze. To były nagrody za całą trylogię i za to należą się brawa.

Najlepszy film 2003 roku - kto mógłby zagrozić „Powrotowi króla”? „Między słowami”? Wątpię. Doskonałe wykonanie i efektowne zamknięcie całej trylogii zasłużyło na takie laury! Więcej żaden film fantasy nie dostanie Oscara (R) za najlepszy film, więc traktuję to jako wyróżnienie dla całego gatunku.

Najlepsza reżyseriasir Peter Jackson kręcąc naraz trzy filmy, do tego o dość wysokim budżecie, musiał włożyć w to ogrom pracy. Całość zajęła mu kilka lat, łącznie z szukaniem studia. A na dodatek napisał scenariusz. Dodam tylko, że na galę Oscarów (R) przybył wprost z planu „King Konga”. Pokazał, że Nowozelandczyk, niczym hobbit może mieć wpływ na losy świata. Kiedyś sir Edmund Hillary (zm. 2008), pierwszy zdobywca Mt Everestu (1953) oraz Bieguna Południowego (1958), nazwała Jacksona Nowozelandczykiem wszech czasów, mówiąc,iż zostawia kraj w dobrych rękach. Miał rację.

Reżyser filmu - sir Peter Jackson, zanim schudł 42 kg przez kręcenie „King Konga” oraz zanim został rycerzem Nowej Zelandii.

Najlepszy scenariusz adaptowany – sir Peter Jackson, Frances Walsh (żona sir Petera) i Philippa Boyens. Włożyli ogromny trud w stworzenie tak wielkiej epopei. Trzy części, do tego ich wersje rozszerzone. Nawet zmiany własne w stosunku do powieści, które czasem wychodziły na dobre. Zasłużony Oscar (R).

Najlepsza charakteryzacja – Richard Taylor i Peter King po raz drugi wyróżnieni za pracę nad „Władcą Pierścieni”. Wcześniej otrzymali nagrodę za „Drużynę”. Makeup orków czy innych potworów – nomen-omen coś pięknego!

Najlepsza scenografia – Grant Major z Alanem Lee. Nowa Zelandia jedynie poprawiona dekoracjami, ale za to w jakim stylu! Ciekawostka – Minas Tirith powstało w miejscu Helmowego Jaru. Kto wiedziałby o tym – zupełnie zmieniono wystrój!

Najlepsze kostiumy – Ngila Dickson. W tamtym czasie rywalizowała sama ze sobą za kostiumy do „Ostatniego samuraja”. W przypadku „Powrotu Króla” wsparł ją Richard Taylor (charakteryzator). Setki ręcznie zrobionych zbroi, ludzi i orków, przebrania hobbitów … można tak wymieniać. Brawo!

Najlepszy montaż – Jamie Selkirk. Na montażu nie znam się od strony technicznej, ale zauważyłem płynne przejścia między scenami, zwłaszcza, iż wycięto w wersji kinowej aż 52 min. Mimo to, nie odczuwa się tego zabiegu.

Najlepsze efekty specjalne – Jim Rygiel i Joe Letteri dostali trzecią już statuetkę w karierze (wcześniej za „Drużynę” i „Dwie Wieże”). Fenomen – cała seria dostała Oscary (R) w tej samej kategorii. Nie ma się co rozpisywać – niesamowite przedstawienie bitwy pod Minas Tirith, ujęcia Nowej Zelandii wzbogacone o cyfrowe efekty. A potwory,w  tym Gollum – coś pięknego!

Najlepszy dźwięk – Christopher Boyes i jego ekipa – podobnie do efektów specjalnych, zasłużona nagroda.  Zwłaszcza dźwięki podczas bitwy pod murami Minas Tirith, czy głosy Umarłych bądź Nazguli. Brawo!

Najlepsza muzyka, skomponowana przez Howarda Shore’a – przepiękna! Pojawiają się motywy z „Drużyny” – Shire itd. „Dwóch Wież” – Rohan, ale też motyw z zapalania stosów w górach, która w kinie robiła piorunujące wrażenie! Ciekawostka – Shore dostał za całą trylogię aż trzy Oscary (R) – za muzykę do „Drużyny” i „Powrotu króla”, ale też za …

Najlepszą piosenkę, którą stworzył razem z Frances Walsh (żoną sir Petera) i Annie Lennox (dawniej zespół Eurythmics). „Into the West” bo niej mowa jest cudowna. Annie Lennox ze swoim charakterystycznym głosem wzrusza, zwłaszcza, że po tym, jak kończy śpiewać, napisy końcowe idą powoli do końca, uświadamiając nam, że cała Wyprawa już się skończyła. Sam nie wiem, która piosenka była lepsza „May it be” Enyi, czy „Into the West” Annie Lennox? Uznam to za remis.Choć mnie też ciągnie „Into the West”.

Podsumowując już, Wyprawa dobiegła końca. Wszystko skończyło się dobrze, a sir Peter Jackson odniósł sukces. Kilka lat wcześniej nikt nie wróżył mu powodzenia, ale pokazał, że to jest możliwe. Dnia 1.01.2009 r. otrzymał tytuł szlachecki, właśnie za „Władcę Pierścieni”. Nowa Zelandia zyskała wizerunkowo i gospodarczo na najeździe turystów. A ówczesna premier, która wspierała filmowców – Helen Clark, pojechała na galę Oscarów (R) ze łzami wzruszenia ogłaszając dzień triumfu „Powrotu Króla” świętem państwowym. Od poznanego kiedyś Nowozelandczyka, dowiedziałem się, że w Wellington (stolicy Nowej Zelandii) ludzie świętowali 11 Oscarów (R) dla swojego filmu bardziej niż niepodległość. Cóż, każdy sukces cieszy.

Wielkie wydarzenie filmowe wszech czasów dobiegło końca. W 2004 r. czekaliśmy na „Hobbita”, ale dopiero w 2012 r. zagościł na ekranach kin. Dzięki temu przeżywamy znów to oczekiwanie na filmy na podstawie książek Tolkiena, jak 10 lat temu. Ja, podobnie do sytuacji sprzed dekady, znów będę w Oxfordzie, zaglądając do tej samej księgarni co wtedy, w oczekiwaniu na kolejną część. Historia zatoczyła koło! Wtedy też moje życie się zmieniło i z optymizmem patrzyłem w przyszłość. I to jest najpiękniejsze w tym wszystkim.

„Władca Pierścieni: Powrót króla” ma też wersję rozszerzoną o 52 min. Lepiej zapoznać się z wersją dłuższą, ale brak „Porządków w Shire” zepsuł moje wrażenie.Mimo to, uważam film za arcydzieło.

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>