Mariusz Czernic

Wielki haracz / Il Grande racket (Enzo G. Castellari, 1976)

Wielki haracz / Il Grande racket (Enzo G. Castellari, 1976)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Położona nad Tybrem stolica Włoch to największy w kraju ośrodek kulturalno-naukowy, handlowy, przemysłowy i turystyczny. Są tu muzea i starożytne zabytkowe budowle, a swoje siedziby mają międzynarodowe organizacje. Ale w tym filmie poznajemy Rzym z zupełnie innej strony. Włoskie filmy sensacyjne z reguły nie pokazują przestępczości w innych krajach, zajmując się własnym podwórkiem – włoskimi ulicami i dzielnicami, przez które przepływa rzeka krwi. Film Castellariego nie jest wyjątkiem – wielkie miasto, do którego lgną turyści, okazuje się siedliskiem zła, ludzi ogarnia niekontrolowany strach, policja jest bezradna, prawo likwiduje działalność drobnych przestępców, a miasto zostaje wystawione na pastwę gwałcicieli, morderców i psychopatów. Czy i tym razem znajdzie się jakiś desperat, który zahamuje działania przestępców? Czy może strach zeżarł doszczętnie wszystkich uczciwych obywateli?

Jedną z podstawowych cech włoskiego kina gatunków (peplum, giallo, spaghetti western, poliziottesco) jest zaprezentowanie w odpowiedniej tonacji i stylu walki pomiędzy dobrem i złem. Il Grande Racket w stylu dynamicznego kina akcji skrzyżowanego z agresywnym dramatem przedstawia brutalną rozgrywkę między nieustępliwym i nieskorumpowanym inspektorem policji a okrutnymi zwyrodnialcami dokonującymi zuchwałych i bestialskich zbrodni – od wymuszania pieniędzy i handlu narkotykami do gwałtów i morderstw. Inspektor Nico Palmieri nie może liczyć na swoich przełożonych – widząc jego zaangażowanie i skuteczność szefowie odsuwają go od śledztwa. Gliniarze dzielą się na niezłomnych bohaterów, skorumpowanych urzędasów i bezużytecznych szaraków, a Nico Palmieri należy zdecydowanie do tej pierwszej grupy – to samozwańczy szeryf, który pozostanie na straży prawa nawet wtedy, gdy zostanie zwolniony ze służby.

Film pokazuje bolesną prawdę, że przestępczość bywa czasem lepiej zorganizowana niż policja. Reprezentanci prawa nie są w stanie zapobiec licznym rozbojom i zabójstwom – w gnieździe zła rodzą się nowi kryminaliści, osłabiając tym samym autorytet policji. Castellari bez ogródek pokazuje bestialstwo ludzi, którzy nie znają litości ani strachu, nie mają nic do stracenia, a życie chcą przeżyć w taki sposób, by wykorzystać wszystkie jego uroki i skosztować wszelkie owoce, szczególnie te zakazane. Odkąd Mario Adorf pociął brzytwą twarz człowieka w prologu Milano Calibro 9 (1972) włoskie kino sensacyjne znane jest z dosadnej przemocy i nieludzkiego okrucieństwa. Dla wielbicieli poliziotteschi nie jest więc zaskoczeniem wysoki poziom okrucieństwa w Il Grande Racket. Film powstał w szczytowym okresie popularności gatunku, więc aby uzyskać efekt zaskoczenia reżyser nie mógł się bawić w półśrodki. Przywalił więc z grubej rury i stworzył dzieło gwałtowne i ostre jak brzytwa.

Il Grande racket (Enzo G. Castellari, 1976)

Twórca Keomy (1976) zadbał w swoim filmie nie tylko o wysokie natężenie przemocy, ale również o dobrą akcję – kapitalne są strzelaniny (np. rozróba na stacji kolejowej), a finałowa masakra bije na głowę wszelkie kanonady jakie od czasu Dzikiej bandy (1969) można było oglądać na wielkim ekranie. Zdarza się, że podczas dochodzenia trzeba użyć pięści, lecz najbardziej skuteczna okazuje się broń palna, dzięki której raz na zawsze można pozbyć się chwastów, które niszczą piękną ziemię. Kto jednak walczy taką bronią, również od niej ginie, więc istnieje ryzyko, że zginą nie tylko ci, którzy na to zasłużyli. Takie filmy jak ten cieszą się złą sławą i są potępiane przez krytyków, doceni je zaś nieliczne grono odbiorców. Film Castellariego to pełen emocji dramat sensacyjny, w którym bohaterowie z Dzikiego Zachodu zostali przeniesieni w realia współczesnego Rzymu. Zarówno na Zachodzie jak i po drugiej stronie oceanu, zarówno w XIX jak i XX stuleciu rządzi prawo silniejszego i aby pokonać wszelkie zło i ogarniający strach należy znaleźć w sobie siłę i determinację, by podjąć walkę. Ceną za podjęcie walki jest spokój, porządek i bezpieczeństwo, a więc jest o co się bić.

Muzyka i obrazy idealnie ze sobą współgrają, tak jakby kompozytorzy, bracia Guido i Maurizio De Angelis oraz operator Marcello Masciocchi ściśle ze sobą współpracowali, nawzajem się konsultując. Muzyka uspokaja, ale i napawa niepokojem, natomiast praca kamer nie daje zbyt wiele dla wyobraźni widza – czasem jednak zaskakuje pomysłowością i polotem. Na przykład rozegrana bez słów sekwencja więzienna to fragment idealnie łączący pomysły kompozytorów ze stylową oprawą wizualną. Genialnie wyszła filmowcom scena ataku na samochód funkcjonariusza policji – scena została sfilmowana subiektywną kamerą, od wewnątrz, jak atak na widza. Potem samochód zostaje przewrócony i zepchnięty w dół wzgórza, z kierowcą w środku – kamera filmuje wydarzenie zarówno z dystansu jak i od wewnątrz. To właśnie takie pojedyncze fragmenty tworzą z tego filmu wspaniałe widowisko, do którego można wielokrotnie wracać. Szybko tocząca się akcja bardzo precyzyjnie zmierza w jednym kierunku – na pole bitwy, gdzie rozegra się dramatyczna walka na śmierć i życie. Przestępcy przekonają się czy opłaca się być złym do szpiku kości, a komisarz Palmieri przekona się czy warto nieustępliwie walczyć o sprawiedliwość.

Rzymskie lokalizacje nie służą tu zaprezentowaniu najpiękniejszych atrakcji turystycznych – zamiast pocztówkowych fotografii mamy tu wymowne obrazy miasta, które znajduje się na granicy życia i śmierci. Obsadę skompletowano z wyczuciem: odtwórcy ról bandytów są odrażający, źli, niesympatyczni, a gliniarz którego zagrał Fabio Testi pod maską spokoju i opanowania ukrywa złość i pragnienie odwetu. Podsumowując, w roku 1976 Enzo Castellari obok mistycznego spaghetti westernu Keoma z Frankiem Nero przygotował bardzo udany, pełen dramaturgii i napięcia, mocny film akcji oferujący znacznie więcej wrażeń niż ówczesne kino amerykańskie w stylu Brudnego Harry’ego. Rok 1976 obfitował w wiele dzieł, które podsumowały pewien etap w historii kina gatunkowego. Rewolwerowiec, Wyjęty spod prawa Josey Wales i Keoma zakończyły pochód trzech rodzajów westernów, natomiast Il Grande Racket (obok m.in. Żyj jak glina, zgiń jak mężczyzna) udowadniał, że kino sensacyjne rozwija się we Włoszech ciekawszym rytmem niż w Ameryce. W latach 80. to jednak Amerykanie przejęli inicjatywę, a gatunek poliziottesco podzielił los spaghetti westernów.

 Il Grande racket (Enzo G. Castellari, 1976) a Il Grande racket (Enzo G. Castellari, 1976) aaa

(Visited 20 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>