Adrian Kaczyński

Walka żywiołów / The Squid and the Whale (Noah Baumbach, 2005)

Walka żywiołów / The Squid and the Whale (Noah Baumbach, 2005)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Zwracając uwagę na osoby związane z „Walką żywiołów” nie sposób pominąć postaci Wesa Andersona, który wedle Noaha Baumbacha miał wyreżyserować jego scenariusz (nominacja do Oscarów). Mimo, że ten nie przystał na tę propozycję argumentując, że scenopis jest zbyt osobisty, bo zawierał wiele faktów z życia Baumbacha, to w filmie nie sposób nie zauważyć podobieństwa do stylu Andersona.

Scenarzysta i reżyser zarazem skupił się na ukazaniu życia rodziny w rozsypce. Bernard (Jeff Daniels) oraz Joan (Laura Linney) podjęli decyzję o separacji stawiając swoje dzieci: Walta (Jesse Eisenberg) oraz Franka (Owen Kline) przed faktem dokonanym. Podzielili dobytek, czas dzieci, a nawet ich samych. „Walka żywiołów” w dosyć bezkompromisowy i bardzo rzeczywisty sposób relacjonuje przebieg separacji małżeństwa oraz zagubienia ich dzieci, które nie do końca rozumieją i odnajdują się w nowej sytuacji. W dodatku, z biegiem czasu ujawniają się kolejne niewygodne fakty z przeszłości, poznajemy bohaterów – ich naturę oraz światopoglądy, które nie są krystaliczne i jednoznaczne.

Baumbach usiłuje też pokazać, że poczynania i przekonania rodziców odciskają piętno (bardzo nieświadomie) na dzieciach, ich życiu, wartościach, a ich problemy oscylują w rejonach podobnych jak u ojca i matki. Tym samym „Walka żywiołów” staje się przestrogą dla przeżywających kryzys rodziców, ale też jest krytyką związków, które istnieją dla samego istnienia, gdzie od zawsze się nie układało (niedopasowanie charakterów, osobowości), a decyzja o rozstaniu przychodzi zbyt późno, na czym cierpią głównie dzieci.

Poza fabułą, tematyką dużą zaletą jest obsada. Zwłaszcza Jeff Daniels, który był dla mnie największym zaskoczeniem. Zawsze kojarzył mi się z „Głupim i głupszym” oraz innymi mało ambitnymi produkcjami. Natomiast w „Walce żywiołów” przekonał mnie swoją kreacją snobistycznego egoisty. Dobre wrażenie zrobił na mnie, wcześniej kompletnie nieznany, Owen Kline, który jak na swój wiek spisał się znakomicie, a rola nie była łatwa i wymagała sporej dojrzałości. Bardzo dobrze spisała się również reszta załogi – Jesse Eisenberg przeplatający dobre filmy tymi słabszymi oraz Laura Linney znana z „Rzeki tajemnic”, czy „Truman Show”.

Nie sposób nie wspomnieć o całkiem dobrej muzyce towarzyszącej wydarzeniom, a zwłaszcza o kawałku „Hey You” Pink Floydów, który został przypomniany i świetnie uzupełnia się z tematyką filmu. Zadziwiający jest fakt, że tak świetny film w Polsce jest niemal nieznany. „Walka żywiołów” to rewelacyjna tragikomedia, która bez skrupułów obnaża patologiczne (mam nadzieję, że to nie za ostre określenie) relacje rodzinne. Realizm i prawdziwość kipi z ekranu, a to chyba najlepsza rekomendacja.

(Visited 37 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>