Agata Malinowska

W kręgu miłości / The Broken Circle Breakdown (Felix Van Groeningen, 2012)

W kręgu miłości / The Broken Circle Breakdown (Felix Van Groeningen, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Dla bardziej zaznajomionych z kinematografią Beneluksu postać Felixa Van Groningena z pewnością nie jest anonimowa. Spod ręki tego reżysera wyszło już świetne „Boso, ale na rowerze”, a tym razem serca widzów próbował zdobyć tytułem opartym na sztuce – „W kręgu miłości”, które jest studium miłości wystawionej na wielką próbę. W odróżnieniu od „Boso, ale na rowerze” nie porusza w tak świetny sposób relacji rodzinnych, a skupia się jedynie na mężu i żonie muszących stawić czoła chorobie ich córki. Reżyser nie ocenia ich relacji, zachowań – przedstawia jedynie obiektywną relację związku od jego samego początku pozostawiając nam wolną drogę w interpretacji.

Tym razem Van Groningen mnie nieco rozczarował. Nie nasycił mojego rozbudzony apetyt jego poprzednim dziełem – „Boso, ale na rowerze”. Co więcej, korzysta z powszechnie znanych już schematów, które są dosyć męczące i budzą momentami znużenie. Brak chronologii i częste retrospekcje mogą rozpraszać i dezorientować mniej uważnego widza przyznaję, że tego dnia do tej grupy należałem). „W kręgu miłości” pod względem pomysłu, realizacji przypomina mi bardzo jeden z moich ulubionych filmów „Blue valentine” i niestety w zestawieniu z produkcją Dereka Cianfrance wypada niestety gorzej, choć wcale nie tragicznie. Jednak zbyt wiele analogicznych sytuacji, zachowań bohaterów można znaleźć w wielu filmach o podobnej tematyce. To chyba największy minus tego filmu – brak oryginalności.

W kręgu miłości” jest z pewnością filmem dobrym. Gdyby nie druga część filmu, może moja ocena byłaby wyższa i mniej krytyczna. Jednak zastosowane przez twórców odwołania do filozofii, nauki,ale też i USA nie wypadają zbyt wiarygodnie. A wręcz budzą wrażenie sztuczności, która zupełnie nie pasuje do całokształtu tej pozycji, jego przesłania i przede wszystkim belgijskich realiów. Świetnie wypada natomiast kontrastowe zestawienie zupełnie różnych osobowości, postaw głównych bohaterów. I chociaż ich zasady, wartości są diametralnie inne, to potrafią ze sobą żyć i funkcjonować, choć nie bez zakłóceń. Jeśli spoglądać na film wyłącznie przez pryzmat głównego wątku miłosnego to z pewnością przedstawiona historia wypada bardzo wiarygodnie i rzetelnie (zresztą tak jak fenomenalnie dobrani aktorzy) – jednak te dodatkowe elementy wciśnięte jakby na siłę potrafią zepsuć odbiór filmu.

W mojej ocenie największym atutem „W kręgu miłości” (zaraz po aktorach) była muzyka, która starała się wypełniać wszelkie przestoje fabularne i nadrabiać niedociągnięcia. I przyznaje, że ten zabieg jako jeden z nielicznych wypalił. Muzyka bluegrass, wywodząca się z amerykańskiego country, wykorzystana w tej produkcji jest fenomenalna i z pewnością bardziej zapada w pamięć aniżeli sam film. Skupiłem się na wadach, ale ciężko oceniać któryś raz to samo, bo choć wątki filmowe oryginalnością nie grzeszą, to są wykonane i przedstawione rzetelnie.

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>