Karolina Łachmacka

Vigil in the Night (George Stevens, 1940)

Vigil in the Night (George Stevens, 1940)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Pragnę opisać swoje wrażenia związane z jednym z rzadkich podpisów aktorskich świetnej Carole Lombard w dramacie, a nie komedii, do czego przyzwyczaiła swoich miłośników swoją tragicznie zakończoną karierą Lombard.

„Vigil in the Night” to adaptacja powieści A.J. Cronina, który to tytuł w wolnym tłumaczeniu oznacza „nocne czuwanie”. Choć autorem kostiumów jest Walter Plunkett (niezapomniane suknie w „Przeminęło z wiatrem” sprzed roku wcześniej), piękna Lombard przez większość filmu bryluje w skromnym pielęgniarskim uniformie, bo gra ona pielęgniarkę, Anne Lee. Siostra Anne jest niesamowicie oddana swojej pracy, która jest dla niej powołaniem i tak ją traktuje. U jej boku ten sam zawód wykonuje młodsza siostra Anne, Lucy (Anne Shirley). Niestety, Lucy brakuje tej samej powagi w podejściu do życia i codziennych czynności. Jej zaniedbanie, które doprowadza do śmierci dziecka, bierze na siebie Anne i traci pracę. Bez rekomendacji wyrusza przed siebie i znajduje kolejne miejsce, gdzie mogłaby rozwijać swoje umiejętności. Szybko udaje jej się awansować i zdobyć zaufanie, jednak w jej życiu znów pojawia się siostra, a także platoniczne, odwzajemnione uczucie do lekarza Roberta Prescotta (Brian Aherne).

Oceniłam ten film wysoko przede wszystkim ze względu na grę Carole Lombard. Mimo faktu, iż jej osoba nieodłącznie kojarzy się z komedią i trudno na to poradzić coś skuteczniejszego, to Lombard obronną ręką wychodzi z pojedynku o miano wybitnej wręcz aktorki dramatycznej. Jest kilka scen, w których mimiką wyraża emocje bardzo naturalnie, jednocześnie niesamowicie przemyślanie. Świetnie wypada w scenach, które niezbyt utalentowana aktorka mogłaby nadwyrężyć emocjonalnością i niewiarygodnością. Ponoć na planie, kiedy miała się rozpłakać, prosiła tylko, by zostawić ją na chwilę samą. Po kilku minutach była gotowa świetnie odegrać daną scenę.

Cięgi natomiast składam na barki George’a Stevensa, który, w moim odczuciu, przesadził z dawką dramatyzmu, czyniąc film ten zbyt patetycznym. Anne Shirley także nie wnosi nic nowego do roli typowej „bad girl”, dziewczyny błądzącej, która odnajduje boczną ścieżkę ku prostej drodze. To czyni ten film jednak mimo wszystko zbyt schematycznym i łzawym, ale, tak czy inaczej, warto obejrzeć. Choćby dla żonglującej wręcz emocjami Carole Lombard, a także dla przystojnego, szarmanckiego Briana Aherne.

Trailer

Galeria

(Visited 30 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>