Agata Malinowska

V jak vendetta / V for Vendetta (James McTeigue, 2005)

V jak vendetta / V for Vendetta (James McTeigue, 2005)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Byłam pewna, że to efekt dużego ekranu. Nie wierzyłam, żeby w czasach, kiedy nawet Batman przypomina Hamleta, sprawdzali się bohaterowie tego typu – prości jak konstrukcja cepa. I, jeśli już o tym mówimy – przesłanie tego rodzaju, tj że są rzeczy ważniejsze niż ludzkie życie. Po „Gwiezdnych wojnach” miałam wstręt do Natalie Portman. Rzygam, kiedy wyczuwam podniosły nastrój. Nie wierzę w ekranizacje komiksów. Dlatego ponowne oglądanie „V jak vendetta” w domu na zwykłym telewizorze powinno być dla mnie jak wyrywanie paznokci. Tymczasem nachodzi mnie ochota zrobić to jeszcze raz. Niepokój, dezorientacja, groza.

Komiks, który posłużył za kanwę do tego filmu nie jest co prawda tuzinkowy. „V jak vendetta” pochodzi z ambitnej serii DC Vertigo, a jego autorem jest Alan Moore, odpowiedzialny między innymi za „Watchmen” oraz kultowy już odcinek przygód Batmana – „Killing joke”. Temat – totalitaryzm i anarchia – ważki. Film jednak nie jest niszowym dziełem dla mózgowców, tylko widowiskiem skrojonym pod przeciętnego widza. I jako takie, pomimo nieprzesadnego budżetu, jest piekielnie dobry.

To prawda, że główny bohater jest odrobinę tylko zmodyfikowanym modelem Pirata/Dżentelmena nr 36 (dobry, mimo że w masce, Hugo „Agent Smith” Weaving). A bohaterka, przynajmniej początkowo, Ładnej Idiotki numer 2. To prawda, że historia jest pełna klisz, a co gorsza różnych naiwnostek. Z pełną świadomością tych rzeczy ogląda się „V…” z zapartym tchem, nawet kiedy zna się już zakończenie.

Głównym atutem filmu jest znakomity montaż, momentami nawet trochę przeszarżowany, i wielka sprawność realizacji, która wielokrotnie zastępuje efekty specjalne. Scenariusz braci Wachowskich, jest idealnie zwięzły i nawet jeśli trzeba przecierpieć kilka łzawych scen (w tym niestety początkową), nie zaburzają one wigoru, jaki charakteryzuje całość.

Jeśli już ktoś zupełnie nie potrafi świetnie się bawić oglądając rzucanie nożami i koniecznie odczuwa potrzebę refleksji – może łatwo zauważyć przewrotną aktualność tego filmu. Totalitaryzm w Wielkiej Brytanii, z którym walczy V, nie wziął się znikąd. Zbudowali go sami obywatele, handlując swoją wolnością w zamian za bezpieczeństwo. I chociaż trudno wyobrazić sobie, by po prawdziwych ulicach mógł stąpać osobnik pokroju V, to nowoczesną formę zachodniego faszyzmu – już łatwiej. A więc ubaw dla ludu czy ostrzeżenie? Ubaw. Przynajmniej na razie.

J053-23A C243-24ar_v2V for Vendetta (James McTeigue, 2005)  aaa

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>