Agata Malinowska

Tylko mój / À moi seule (Frédéric Videau, 2012)

Tylko mój / À moi seule (Frédéric Videau, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Stwierdzenie, że historia Nataschy Kampusch, porwanej w wieku 10 lat i więzionej w piwnicy przez kolejne osiem, jest filmem, który tylko czeka, by go ktoś nakręcił, może zostać zapewne uznane za cyniczne. Cóż, kiedy to prawda. Rzeczony film, który oczywiście już powstał, jest bardziej wariacją na temat, niż ścisłą ekranizacją w stylu kronik policyjnych. I chwała mu za to.

Coming home” rozpoczyna się sceną, w której porywacz z własnej woli wypuszcza swego więźnia (w rzeczywistości Kampusch uciekła). Pozbywszy się w ten sposób emocjonującej otoczki „ucieknie? nie ucieknie?”, Videau koncentruje się na dziewczynie i jej próbach odzyskania kontaktu ze światem, którego nie widziała od lat. Po opuszczeniu swego podziemnego więzienia Gaëlle, bo tak nazywa się bohaterka, musi zmierzyć się z wieloma wyzwaniami. Z miłością matki, którą lata rozłąki wypaczyły do monstrualnych rozmiarów. Z faktem, że jej dawna, wówczas dziecinna, sympatia, ma już narzeczoną. Z zainteresowaniem prasy. Wreszcie z tym, że nikt tak naprawdę nie rozumie tego, co ją spotkało.

Przez lata wspólnego życia Gaëlle nie tylko prowadziła z porywaczem grę o wolność – zdążyła również poznać go, a poznawszy nie potrafi z całym przekonaniem potępić. I my, widzowie, wraz z nią dostrzegamy, jak żałosnym i samotnym człowiekiem jest kidnaper, jak mocno potrzebuje bliskości, choćby tych wymuszonych okruchów, które może mu zaoferować uwięziona w piwnicy dziewczyna.

Na swój chory sposób kocha ją, nie chce jej skrzywdzić, a nawet – jak się okazuje – nie potrafi bez niej żyć. Czy można dziwić się Gaëlle, że przez ten czas nawiązała z nim więź silniejszą niż ta z bliskimi, których widziała ostatnio jako dziecko?

Historia została niewątpliwie nieco stonowana – Kampusch przyznała, że porywacz ją bił, tymczasem jego wersja ekranowa ogranicza się do udaremniania prób ucieczek i zamykania Gaëlle w piwnicy. Filmowi wychodzi to jednak na dobre, bo chodzi tu przede wszystkim o więzy metaforyczne. Odzyskanie fizycznej wolności to dopiero początek. Prawdziwe kajdany to te, które nosimy w środku. I to ich zdejmowanie jest prawdziwą próbą sił.

Videau nadaje swemu filmowi kameralną atmosferę dzięki licznym zbliżeniom i stonowanej palecie barw. Taka zresztą jest i sama opowieść – operująca odcieniami szarości, zniechęcająca do szybkich osądów. Pod grubą warstwą krzykliwych prasowych nagłówków kryje się zwykle mała i szara prawda. W tym wypadku prawda o tym, jak trudno jest wrócić do domu.


À moi seule, 2012 tylko mój a À moi seule, 2012 tylko mój aa À moi seule, 2012 tylko mój aaa

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>