Mariusz Czernic

Tropem koniokradów / Springfield Rifle (André De Toth, 1952)

Tropem koniokradów / Springfield Rifle (André De Toth, 1952)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Po II wojnie światowej pojawiło się wielu reżyserów, którzy polem swojej działalności uczynili scenerie Dzikiego Zachodu, gdzie można się natknąć na Indian, bandytów, koniokradów, żołnierzy lub kowbojów przepędzających stada bydła. Jednym z działających wówczas twórców westernów był węgierski imigrant, André De Toth. Nie cieszył się on takim uznaniem jak chociażby John Ford lub Anthony Mann, ale oglądając film pod tytułem Tropem koniokradów można dojść do wniosku, że był sprawnym rzemieślnikiem, który doskonale radził sobie z ikonografią westernu i scenami akcji.

Polski tytuł jest trafny, bo rzecz faktycznie dotyczy śledztwa w sprawie kradzieży koni, zaś występujący w oryginalnym tytule karabin Springfield spełnia ważną rolę dopiero w końcówce. Pierwszoplanową postacią jest major Alex ‚Lex’ Kearney wyrzucony z armii za tchórzostwo. Jego syn nie mogąc znieść hańby ojca ucieka ze szkoły, by zaciągnąć się do wojska. Aby odzyskać dobre imię Kearney bierze udział w tajnej misji, mającej na celu wytropienie koniokradów okradających wojska Unii oraz wykrycie szpiega, który sprzyja konfederatom informując ich o transporcie wierzchowców dla jankesów.

Akcja filmu rozgrywa się podczas wojny secesyjnej, kiedy to doszło do konfliktu zbrojnego między przemysłowymi stanami północnymi a plantatorsko-niewolniczymi stanami południowymi. W tamtych czasach pożądane przez dowódców i żołnierzy były konie i broń. Bez nich można było przegrać bitwę, zginąć lub trafić do niewoli. Bez dobrego wierzchowca i karabinu żołnierz czuł się jak człowiek pozostawiony na pustyni bez wody. Ściganie koniokradów było więc zajęciem ważnym i odpowiedzialnym, wymagającym sprytu i odwagi, bo złodzieje koni nie dali się łatwo wziąć żywcem, gdy czekała na nich kara śmierci. Opowieść o żołnierzu, który pragnie się zrehabilitować i zmazać z siebie piętno tchórza wygląda jak rutynowy, niczym nie wyróżniający się western.

Czy jest taki w istocie? Częściowo tak, bo niczym szczególnym nie zaskakuje. Częściowo nie, bo trudno  znaleźć inny western, który pokazywałby taki moment przełomowy w historii USA jak chrzest bojowy karabinu Springfield. Tak więc produkcja De Totha wpisuje się, obok filmów Winchester 73 i Colt .45, w nurt westernów, które składają hołd broni, która zawojowała Dziki Zachód. Jest jeszcze jeden, ale podobno słabszy, film o karabinie Springfield pod tytułem The Gun That Won the West (1955, reż. William Castle).

W filmie Tropem koniokradów wystąpili m.in. Gary Cooper i Lon Chaney, którzy parę miesięcy wcześniej zagrali w ambitnym westernie W samo południe (High Noon) Freda Zinnemanna. Według mnie jednak aktorstwo nie jest mocną stroną filmu De Totha i nawet laureat dwóch Oscarów Gary Cooper stworzył przeciętną, pozbawioną charyzmy, jednowymiarową kreację. Częściowo to wina scenariusza, ale w ogólnym rozrachunku scenariusz jest całkiem niezły, choć nie zachwyca oryginalnością ani nie zaskakuje zwrotami akcji. W sposób nie budzący zastrzeżeń scenarzyści, pisząc skrypt na podstawie opowiadania, wykorzystali standardowe elementy gatunku, by pokazać jak ważną rolę w czasie wojny secesyjnej odgrywały konie i nowoczesne karabiny. Ciekawym pomysłem było również przedstawienie wojny unionistów z konfederatami na przykładzie walki z koniokradami.

Atutem filmu są barwne zdjęcia, nakręcone w pięknych plenerach, gdzie Gary Cooper i Lon Chaney toczą twardy i nieustępliwy pojedynek na pięści, a jankesi wypróbowują w warunkach bojowych karabiny Springfiled. Atrakcyjny wizualnie western z wartką akcją i dobrze poprowadzoną fabułą, w której kluczową funkcję pełni sensacyjna zagadka: kto jest szpiegiem? Rozwiązanie zagadki nie jest trzymane w tajemnicy do końcowych minut, ale film warto obejrzeć do końca, bo sceny finałowe to chyba najefektowniejsze sceny akcji, jakie można zobaczyć w westernie lat 50-tych.

Springfield Rifle (André De Toth, 1952) as Springfield Rifle (André De Toth, 1952) a Springfield Rifle (André De Toth, 1952) aaa

(Visited 49 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>