Przemysław Sopocko

Troja / Troy (Wolfgang Petersen, 2004)

Troja / Troy (Wolfgang Petersen, 2004)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

W roku 2003, kiedy sir Peter Jackson montował w zaciszu Wingnut Studio w Wellington „Powrót Króla”, robiąc w lipcu dokrętki, Orlando Bloom przybył na nie z planu na Malcie, korzystając z chwili spokoju. „Troja” początkowo miała powstać na tej małej wysepce na Morzu Śródziemnym. Nawet nakręcono kilka ujęć … jednakże w marcu 2003 r. wybuchła wojna w Zatoce Perskiej. Bliskość Iraku i wrogich USA państw, czyli Maghrebu Afryce Północnej, zmusiły producentów do zmiany Malty na Meksyk. Przeprowadzka podniosła budżet, ale i dała czas wolny aktorom. Stąd, Bloom miał możliwość wyjazdu do Nowej Zelandii. Czy „Troi” wyszło to na dobre? No, właśnie.

Niczym w eposie Homera, całość rozpoczyna się wyjazdem Parysa (Orlando Bloom) z Achai (Grecji). Towarzyszył mu w poselstwie brat, czyli Hektor (Eric Bana), a zostali wysłani tamże przez Priama (Peter O’Toole), króla Troi do króla Aten Agamemnona (Brian Cox). Parysowi spodobała się Helena (Diane Kruger), żona władcy Sparty Menelaosa (Brendan Gleeson), brata monarchy ateńskiego. Kobieta uciekła z młodszym, co nie spodobało się Hektorowi. A Priam zaakceptował.

Rozpoczęła się wojna – Grecy zebrali swoje siły, pod przywództwem Agememnona. Jednak, brakowało im wielkiego wojownika – Achillesa (Brad Pitt). Krnąbrny człowiek nie chciał się nikogo słuchać, a miał dwie pasje – wojaczkę i kobiety. Agamemnon poprosił o pomoc króla Itaki – Odyseusza (Sean Bean). Achilles przez swą znajomość z Odyseuszem, bądź Odysem, zależnie jak odczytywać, zgodził się. Wziął ze sobą Patroklosa (Garrett Hedlund), bratanka.

Rozpoczęła się wielka wyprawa na Troję. Miasto musiało się bronić przed atakiem. Agamemnon chciał zdobyć jego bogactwa, Menelaos odzyskać honor i żonę. Odys, wiernie służyć. W eposie całość trwała 10 lat, w filmie, kilka tygodni. Oblężenie trwało. Hektor zabił Menelaosa w pojedynku oraz Patroklosa, co wywołało wściekłość Achillesa, mającego romans z Trojanką – Bryzeidą (Rose Byrne), jego branką.

Doszło wtedy do pojedynku dwóch wojowników wszech czasów – Achillesa i Hektora, który wygrał ten pierwszy, jednocześnie godząc się na przerwę w oblężeniu, wbrew woli Agamemnona, by Priam pochował syna. Pewnego dnia Achajowie zniknęli, a został po nich drewniany koń. Wbrew woli Parysa i doradców, Priam nakazał wprowadzić go do miasta. A tam, co można się było domyślić byli ukryci wrogowie. Zdobyli miasto, wpuszczając ukrytych Achajów w jednej z zatok. Achilles padł raniony w ścięgno, a Odyseusz został na sam koniec przywódcą, gdyż Agamemnon też zginął. Parys z Heleną uciekli.

Pomijam już niezgodności z eposem Homera „Iliadą”, gdyż nie ma to żadnego sensu. Luźne oparcie na dziele niewidomego poety, którego zapewne nie było, a sama opowieść też miała kilka przeobrażeń, zanim ją spisano. David Benioff, obecnie odpowiedzialny za sukces scenariusza serialu HBO „Gra o tron”, napisał wariację, taką a’la Hollywood. Wielka gwiazda, znani aktorzy, rozmach. I tyle. Niestety …

Diana Kruger („Bękarty wojny”, „Skarb narodów”) jedynie ładnie wygląda. Niemiecka modelka nie pokazała talentu aktorskiego, co zrobiła potem u Tarantino w „Bękartach wojny”. Podobno na planie bawiła się w karaoke, co wyszło jej lepiej. Brad Pitt („Siedem”, „Podziemny krąg”, „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”) też tylko był. Wielka gwiazda, która niczym się nie wyróżniła, ale przyciągnęła widzów. Szkoda, wielka szkoda. Eric Bana („Hulk”, „Helikopter w ogniu”), dał radę w roli Hektora. Przywódca, wojownik, syn króla, który ginie w walce, a przez to nie widzi upadku swojego miasta. Aktorsko na plusie. Orlando Bloom („Władca Pierścieni”, „Helikopter w ogniu”, „Hobbit: Pustkowie Smauga”), wykorzystał umiejętność strzelania z łuku, nabytą w roli Legolasa.

Pamiętam śmiechy w kinie, gdy Parys uczył się tego – ludzie koło mnie niemal krzyczeli: ‚Ty to umiesz, Legolasie!”. Potem, Bloom pokazał, że poza elfa i Willa Turnera z „Piratów z Karaibów” nie wyjdzie. Minus za grę. Sean Bean („Władca Pierścieni”, „Equilibrium”, „Czas patriotów”, „Burzliwy poniedziałek”, „GoldenEye”) w roli Odyseusza wzbudza sympatię. Wesoły wojownik, który cieszy się posłuchem krnąbrnego Achillesa, władcy Aten oraz innych Achajów. Ale też walczy dzielnie w pierwszej linii. Na dodatek, postać grana przez Beana nie ginie! Brian Cox („Braveheart”, „X-Men 2”, „Rob Roy”, „Red”) i Brendan Gleeson („Braveheart”, „Najpierw zwiedzaj, potem strzelaj”) uzupełniają stawkę, podobnie jak Rose Byrne. Śp. Peter O’Toole („Lawrence z Arabii”) pojawia się na chwile, ale wzbudza współczucie. To był wielki aktor, stąd jego występ uznam za plus.

Technicznie, „Troja” jest wykonana poprawnie. Wielkie widowisko kostiumowe. Scenografie w Meksyku, efekty komputerowe. Nie dziwi to wszakże przy budżecie 185 mln USD. Zdjęcia Rogera Pratta („Burzliwy poniedziałek”, „Harry Potter i Komnata Tajemnic”, „Brazil”, „Iris”, „Frankenstein”, „Rewolwer i melonik”) cudownie obejmują krajobrazy. Malta, Meksyk, studia – postacie na pierwszym planie, po zmroku jakby wyróżnione światłem, ale w pewnej niebieskiej poświacie. Szerokie ujęcia plaży i terenów wokół miasta, kamera podążająca za bohaterami, nawet w wąskich uliczkach. Doskonała robota!

Muzyka Jamesa Hornera („Braveheart”, „Titanic”, „Avatar”, „Imię róży”) wydaje się być zrobiona jako chałtura … wedle legendy, ścieżkę dźwiękową napisał Gabriel Yared, ale po kłótni z reżyserem, a na 2 tyg. przed premierą, został zmieniony. Stąd, James Horner na szybko napisał muzykę, Efekt jest niestety mizerny …

Kostiumy Boba Ringwooda, to jedyna nominacja filmu do Oscara (R). Tu się z akademią zgadzam! Kostiumograf „BatmanaTima Burtona, „Imperium SłońcaStevena Spielberga (poprzednia nominacja), „Obcego 3Davida Finchera czy „Diuny” Davida Lyncha, wykazał się ogromną pracą, przy projektowaniu i wykonaniu.

Podsumowując, Niemiec Wolfgang Petersen zmierzył się z eposem Homera, wspierany przez Davida Benioffa. Niestety, Reżyser „Das Boot”, „Gniewu oceanu”, „Na linii ognia” i „Niekończącej się opowieści”, wspierany przez scenarzystę „Gry o tron” poległ, niczym Hektor w walce z Achillesem. Wyglądało efektownie, włożono dużo pracy, ale i tak całość to „piękna” porażka. Po walce, bo jednak zmiana lokacji zepsuła grafik, mimo przeciwności – krytyka za Brada Pitta czy niezgodność z eposem, ale sukces komercyjny – zwrócił się film z nawiązką. Nominacja do Oscara (R) za dobrą stronę techniczną. Na osłodę piękna Diane Kruger, przystojny Orlando Bloom i Eric Bana, oraz wybitny Peter O’Toole. Wisienką na torcie jest Sean Bean, którego Odyseusz nie ginie, a po zniknięciu głównej obsady, na sam koniec filmu, Anglik rodem z Sheffield zostają postacią numer jeden. To jakiś pozytyw.

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>