Agata Malinowska

The Social Network (David Fincher, 2010)

The Social Network (David Fincher, 2010)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Film o początkach serwisu społecznościowego. Pisanie kodu, inwestorzy, pieniądze. Brzmi niesamowicie nudno, nawet jeśli tym serwisem jest Facebook. Jeśli chce się przekonać widza, że warto pozostać przed ekranem na dłużej niż dziesięć minut, nie wystarczy nazwisko Fincher, szczególnie po niezbyt udanym „Zodiaku” i „Benjaminie Buttonie”. Taki film musi „kupić” widza już pierwszą sceną. „The Social Network” kupuje.

Rozstanie Marka Zuckerberga z dziewczyną przypomina trochę wypadek samochodowy – jest to straszne widowisko, od którego nie sposób odwrócić wzroku. Zaczyna się od towarzyskiej dyskusji, która ze strony Marka zamienia się w festiwal niezamierzonych obelg i gaf, do tego w trybie multitasking, z prowadzeniem kilku wątków jednocześnie. Po tym, jak Erica nazywa go palantem i opuszcza knajpę, wiemy już sporo o przyszłym założycielu Facebooka. Jest nieprzeciętnie inteligentny i choć rozumie reguły życia społecznego na poziomie intelektualnym, niezupełnie radzi sobie z ich stosowaniem. Dziwna osobowość, którą aż chce się postudiować jeszcze trochę.

Niewątpliwie tym, co przyciąga do „The Social Network”, jest pełna sprzeczności postać głównego bohatera. Pozornie Mark jest socjopatą, jednak łatwo wyczuwa się w nim ogromną potrzebę emocjonalnej więzi – potrzebę, której jego introwertyczna natura nie potrafi zasygnalizować. Wydaje się, że jego ambicje i duma to tylko przykrywka dla lęku przed odrzuceniem. Mark chce zmusić świat, by go akceptował i podziwiał. Bez kompromisów takich jak zakładanie porządnych butów zamiast ulubionych klapek. I udaje mu się, choć za pewną cenę. W gruncie rzeczy jest to pochlebny obraz, sugerujący, iż za kontrowersyjnym postępowaniem Zuckerberga kryją się bardziej młodzieńcze kompleksy niż zwykłe cwaniactwo. Pierwowzór, ponoć niezbyt zadowolony z powstania filmu, nie ma więc zbyt wielu powodów do narzekań. Nie reaguje zresztą tak żywiołowo jak jego poprzednicy – William Randolph Hearst, inspiracja dla postaci Charlesa Fostera Kane, robił ponoć wiele, by powstrzymać wejście „Obywatela Kane” na ekrany kin.

Pojawiające się tu i ówdzie zaszczytne porównania „Social Network” do filmu Orsona Wellesa są słuszne co do zasady, jednak obraz Finchera nie stanowi jedynie portretu najmłodszego miliardera świata. O ile z „Obywatela” nie dowiemy się wiele o rynku medialnym na początku XX wieku, o tyle „The Social Network” prezentuje nam każdy etap powstawania przedsiębiorstwa. Mamy zatem trochę pisania kodu (jedno z najmniej fotogenicznych zajęć świata), podsyłanie informacji o Facebooku wpływowym studentom, dyskusje o finansach, procesy sądowe, szukanie inwestorów. Wszystko podlane sosem towarzyskich przepychanek i ozdobione obrazami studenckich balang. Niezależnie od tego, z jakim nastawieniem weszliśmy do kina, wkrótce udziela nam się ekscytacja i poczucie uczestnictwa, choćby tylko biernego, w tworzeniu czegoś nowego i wspaniałego. Facebook nie jest standardowym przedsiębiorstwem. Nie produkuje materialnej wartości, istnieje dzięki sprzyjającej modzie – i rozwija się wręcz wybuchowo, w ciągu paru lat zyskując astronomiczną wartość i całkowicie zmieniając życie jego twórców. Kolejny samochodowy wypadek, na który nie można nie patrzeć.

Materiał wyjściowy, który mimo pozornie małych szans okazał się być pasjonujący, nie stanowi jeszcze gwarancji powstania dobrego filmu. Na szczęście „Social Network” ogląda się z prawdziwą przyjemnością z czysto kinomaniackiego punktu widzenia. Dobry montaż, świetne dialogi (ciężki jak ołów sarkazm Zuckerberga) i umiejętności reżyserskie Finchera, które zapewne przez ostatnie parę lat dojrzewały w piwnicy, stanowią atrakcję nie do pogardzenia. Do tego wszystkiego znakomita muzyka skomponowana przez frontmana grupy Nine Inch Nails, Trenta Reznora, wraz z Atticusem Rossem. To właśnie ona nadaje „Social Network” zaskakującą intensywność – bez wielkiej przesady mogę napisać, że gdyby ścieżkę dźwiękową skomponował zwykły wyrobnik, film byłby gorszy co najmniej o jedną trzecią.

Film o początkach serwisu społecznościowego. Pisanie kodu, inwestorzy, pieniądze. Od tej pory – zwłaszcza jeśli tym serwisem jest Facebook – brzmi zachęcająco.

The Social Network The Social Network (David Fincher, 2010)SN_IT_1-SHT_FRND_1

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>