Przemysław Sopocko

Szpieg / Tinker Tailor Soldier Spy (Tomas Alfredson, 2011)

Szpieg / Tinker Tailor Soldier Spy (Tomas Alfredson, 2011)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Świeżo po lekturze powieści Johna le Carre’go pt. „Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Szpieg” (ang. „Tinker, Tailor, Soldier, Spy”), mogę zająć się zrecenzowaniem filmu z 2011 r., opartego na powyższej książce, pt. „Szpieg” (ang. „Tinker, Tailor, Soldier, Spy”), w reżyserii pochodzącego ze Szwecji Tomasa Alfredsona.

Może na początek słów kilka w różnych sprawach. Po pierwsze, film odbiega w kilku momentach od powieści, ale moim zdaniem są to zmiany, które wyszły obrazowi na lepsze.

Gary Oldman jako George Smiley i Benedict Cumberbatch jako Peter Guillam

Po drugie, John le Carre, to  urodzony w 1931 r. w Poole (hrabstwo Dorset) angielski powieściopisarz. Z innych jego powieści, znana jest „Wierny ogrodnik”, którą zekranizowano w 2005 r. z Ralphem Fiennesem i Rachel Weisz (Oscar (R) za ten film) w rolach głównych. Jako ciekawostkę w polskim wydaniu „Druciarza, Krawca, Żołnierza, Szpiega”, zawarto informację, iż le Carre w czasie zimnej wojny był agentem MI:6, zdradzonym przez Kima Philby’ego, dlatego wiele miejsca poświęcił w swojej twórczości tematowi szukania kreta w „firmie”. Jeśli chodzi o edukację, to le Carre studiował w Bernie oraz Oksfordzie, a potem wykładał w prestiżowym Eton College.

Po trzecie, w powieści pojawiają się polskie wątki, co może się spodobać polskim czytelnikom (o czym poniżej w niniejszej recenzji).

Po czwarte, tytuł pochodzi od znanej w Wielkiej Brytanii dziecięcej wyliczanki – „Druciarz, Krawiec, Żołnierz, Biedak, Żebrak” (ang. „Tinker, Tailor, Soldier, Poorman, Beggarman”). Sam widziałem takie wyliczanki, nawet na mojej brytyjskiej Alma Mater.

Znając już powyższe, mogę przejść do recenzji filmu, wspomagając się powieścią. Tak więc, zaczynamy!

Lata 70-te, Budapeszt. Na Węgrzech zostaje postrzelony brytyjski agent Jim Prideaux (Mark Strong). Wybucha afera, a w MI:6 (wywiad brytyjski) dochodzi do przetasowań. Szef wydziału – Control (John Hurt) podupada na zdrowiu, przez co zostaje odsunięty, a potem umiera na serce. Jego miejsce zajmuje Percy Alleline (Toby Jones). Wiadomo, że Control zaczął namierzanie „kreta” w agencji zwanej „Cyrkiem”. W powieści, Prideaux zostaje postrzelony w lasach koło Brna (południowe Czechy, wtedy Czechosłowacja), gdyż współpracownik MI:6 obiecał, że z Brytyjczykami chce współpracować wysoko postawiony czechosłowacki generał Steveczek.

Mark Strong jako Jim Prideaux

Przez tę sprawę, poza Controlem, z Cyrku odchodzi też George Smiley (Gary Oldman) – starszy agent, w wieku ok. 50stki, działający od II wojny światowej. Ktoś musiał polecieć, żeby zwolnić miejsce dla Billa Haydona (Colin Firth), Roy’a Blanda (Ciaran Hinds) i Toby’ego Esterhaze’a (David Dencik). Jednak, Oliver Lacon (Simon McBurney) nadzorujący wywiad z ramienia ministra (Stuart Graham), prosi George’a o powrót i znalezienie kreta. Smiley dobiera sobie na współpracownika Petera Guillama (Benedict Cumberbatch) – młodego agenta MI:6, będącego u progu kariery.

John Hurt jako Control

Rozpoczyna się „krecia robota”. Smiley działa nieoficjalnie, a z fragmentów całej układanki ma ułożyć całość. Na dodatek, odchodzi od niego żona – Ann (Katrina Vasilieva), na rzecz Billa Haydona. Sprawa zaczyna się z czasem komplikować. Na dokładkę, do Londynu wraca Ricki Tarr (Tom Hardy), który próbował nakłonić do współpracy agenturę KGB w Hong Kongu, mając romans z Iriną (Svetlana Khodchenkova), żoną sowieckiego agenta Borisa (Tomasz Kowalski). Niestety, Moskwa odkryła co się święci, a Tarr musiał uciekać. Na dodatek, związał się z inną kobietą i spłodził jej dziecko. Alleline był wściekły i postanowił rozprawić się z Tarrem, jednak ten umknął przed nim. 

Gary Oldman jako George Smiley

Smiley odkrył, że kret w Cyrku został zwerbowany przez legendarnego Karlę – wysokiego oficera KGB, z którym los zetknął go w Indiach w latach 50-tych. W filmie nie pojawia się ta postać, ale słychać jej głos we wspomnieniach. W powieści, okazuje się, że Karla przesłuchiwał Prideaux w Czechosłowacji (kwestia zapalniczki Smiley’a, który dał mu ją w Indiach, a potem przy Prideaux Karla używał jej do palenia cameli).

Smiley, nawiązał też kontakt z Mendelem (Roger Lloyd Pack), inspektorem policji oraz Fawnem (Peter O’Connor) – pracownikiem Cyrku. Tu jedna uwaga. Wywiad to nie wybuchy, pościgi, strzelaniny, ale jak wskazuje angielska nazwa – Intelligence, czyli praca umysłowa (dosłownie inteligencja). Smiley zbiera różne informacje, w żmudny i bardzo męczący sposób. Poznaje tajne akta, czy to sfotografowane lub też skradzione przez Guillame’a. Tytułowa wyliczanka Controla, objęła wszystkich – Druciarzem był Percy Alleline, Krawcem – Bill Haydon, Żołnierzem – Roy Bland, Biedakiem – Toby Esterhaze, a Żebrakiem – sam George Smiley.

Toby Jones jako Percy Alleline

W filmie nie eksponowano niestety opisów Londynu, ale bardzo przyjemnie było mi czytać o miejscach, które dosyć dobrze znam! W pewnym momencie, Smiley jedzie do Oksfordu (ach, opis drogi z dworca na kampus – te drzewa po drodze – w 2008 r. wyglądało to tak samo jak w opisach w książce), gdzie od Connie Sachs (Kathy Burke) dowiaduje się o Poliakowie (Konstantin Khabenskiy) z ambasady ZSRR. Obywatel radziecki ma być wtyką MI:6 w swojej placówce dyplomatycznej. 

Smiley dowiaduje się o operacji „Świadectwo”, gdzie Prideaux został ranny. A zawierała się ona w ramach szerszej działalności o nazwie „Czarna Magia”, gdzie Merlinem był wysoko postawiony agent w KGB, sprzedający materiały MI:6. A w Londynie działał Gerald, czyli kret.

Colin Firth jako Bill Haydon

George znalazł związek między Geraldem a Merlinem (czas przesyłania informacji) i zdał sobie sprawę, że być może „Czarna Magia” to podpucha Karli … ZSRR sprzedaje część informacji Brytyjczykom, żeby od nich wykraść przez Geralda znacznie wartościowsze materiały.

Biedny Jim Prideaux, w jednej z prywatnych szkół uczy języka francuskiego. Po powrocie zza Żelaznej Kurtyny (wymiana agentów w Berlinie), otrzymał rekompensatę za straty moralne i fizyczne, ale po wielu przesłuchaniach w Sarracie, gdzie sprawdzono, co powiedział Sowietom.  Mając pieniądze kupił samochód i przyczepę do mieszkania. A wtedy przyjęto go to szkoły pana Thursgooda, gdzie jego oddanym kolegą został uczeń – Bill Roach (William Haddock), pochodzący z zamożnej, ale bogatej rodziny.

Ciaran Hinds jako Roy Bland

Jednak o Prideaux nie zapomniano. Namierzył go Mendel, a przesłuchał Smiley. Pętla wokół kreta powoli się zaciskała. Wracając do powieści można wspomnieć, że Bill Haydon nazwany został drugim „Lawrence’m z Arabii” za swoje zasługi podczas II wojny światowej, a Roy Bland, w latach 50tych dla niepoznaki wyjechał do … Polski, gdzie wykładał lewicową myśl polityczną na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu.

David Dencik jako Toby Esterhaze

Smiley postanowił zrobić zasadzkę na kreta. Z Guillamem i Mendelem zaczaił się przy siedzibie MI:6. Wyperswadował na Esterhazie opuszczenie lokalu konspiracyjnego u pani McCraig, gdzie przygotował pułapkę. Wiedząc, że tam dochodzi do spotkań Geralda z agentami KGB, rozkazał obserwację Cyrku przez Guillama i Mendela. Kiedy wieczorem zjechali się wszyscy z wyliczanki, było wiadome, iż jeśli ktoś wyjdzie, to mając tajne informacje do przekazania. Pewna persona wyszła. Guillam i Mendel śledzili ją, a Smiley czekał w szafie.

Poza kretem, był tam też Poliakow … wtedy wkroczyli nasi bohaterowie, a Geraldem okazał się … Bill Haydon. W filmie pominięto niestety wątek przyjaźni Prideaux i Haydona, jeszcze z czasów studiów na Oxfordzie, a także ich homoseksualnego związku … rozumiem,że w w 1974 r. mogło to szokować, a ekranizacja dała radę i bez tego.

Tom Hardy jako Ricky Tarr

Haydon trafił do ośrodka, skąd miał zostać odesłany do ZSRR w zamian za brytyjskiego szpiega, a Tarr bezpiecznie powrócił do Londynu z żoną i dzieckiem. Choć, w Paryżu musiał sterroryzować agenta MI:6 Mackelvore’a (Christian McKay) i jego pomocnika Bena (Tom Stuart).

Jim Prideaux zaś w zemście, korzystając z okazji zastrzelił Haydona (w powieści nie było to wyrażone explicite, lecz wiele szczegółów na to wskazało – zniknięcie Prideaux i jego rewolwer). Sprawa była zamknięta, a Smiley pozostał, żeby naprawić błędy Alleline’a, którego zdymisjonowano.

Chciałbym w tym miejscu zakończyć wątek treści filmu. Przyznam, że niektóre odstępstwa były znaczne w ekranizacji, ale przyznam, że wyszły na dobre. Cóż, każdy reżyser ma swoją wizję. Mi osobiście nie podobał się Smiley w powieście – stary, otyły i mało przystojny, czyli inaczej niż Gary Oldman. Podobna sytuacja miała miejsce odnośnie „Pachnidła” w reżyserii Toma Tykwera, gdzie brzydkiego Granouille’a zagrał przystojny Ben Whishaw.

Wracając do „Szpiega”, najsilniejszą stroną filmu jest aktorstwo. Bez dwóch zdań. Doskonałe kreacje wielkich postaci brytyjskiego kina!

Gary Oldman, już po 50stce, przewodzi całej obsadzie. Jego George Smiley to zmęczony życiem, były agent na emeryturze, który stracił mentora (Control), a sam ma do wykonania tytaniczną pracę. Obawia się jej, a na dodatek wchodzi personalny konflikt z Haydonem o Ann … Gwiazda „Leona zawodowca”, „Piątego elementu”, „Draculi” mistrza Coppoli, a przed kilku laty „Harry’ego Pottera” i trylogii o losach „Mrocznego rycerza” spod ręki Chrisa Nolana, idealnie odwzorowuje postać z powieści, jednocześnie dodając jej swojego uroku … a raczej, niczym Smiley, choć mając za sobą długą karierę, wraca na jeszcze jedną rolę, tym razem uhonorowaną nominacją do Oscara (R), a szkoda, że nie statuetką.

Gary Oldman jako George Smiley w pochmurnym Londynie

Colin Firth, świeżo po triumfie „Jak zostać królem”, pozostaje na Wyspach. Bill Haydon w wykonaniu aktora znanego mi raczej z wcielania się w pozytywne postacie (Jerzy VI w „Jak zostać królem”, czy „To właśnie miłość”) nie bardzo pasował do sowieckiego szpiega w Cyrku. Angielski dżentelmen, który zdradził kraj i przyjaciela. W powieści poznajemy prawdę – zrobił to, gdyż uznał, że Wielka Brytania się skończyła, wraz z upadkiem imperium, a kryzys sueski w 1956 r. tylko go utwierdził w tym przekonaniu, zwłaszcza prowokacja USA, których nienawidził. A przekazując informacje KGB, chciał zaszkodzić Wielkiemu Bratu zza oceanu. Tu mogę orzec, że jest to dobra rola, ale nie wybitna.

Toby Jones („Marzyciel”, „Mój tydzień z Marylin”, „Nightwatching”, „Igrzyska śmierci”,  głos Zgredka z „Harry’ego Pottera”), czyli aktor charakterystyczny, prywatnie syn Freddie’go Jonesa (m.in. „Człowiek słoń”). Pocieszna osoba, która wywołuje uśmiech swoim wyglądem, średnio pasował do roli żądnego władzy Alleline’a, ale Alfredson chciał tę postać przerysować. Wyszło ciekawie, a dla Jonesa brawa!

Mark Strong („Sherlock Holmes”, „Robin Hood”, „Kick-Ass”, „Rocknrolla”) w roli zdradzonego Jima Prideaux. Z przyprawioną czupryną z lat 70-tych, Strong nie traci uroku osobistego. Współczuje się mu od początku opowieści (w książce i filmie). Dobry agent ranny na misji, którą zorganizował jego przyjaciel, a potem odchodzi ze służby i uczy języka francuskiego. Demon z ludzką twarzą – zabija Haydona, mając ku temu powód. Czyżby alter ego le Carre’go? Być może, a Mark Strong doskonale sobie z tym poradził.

Benedict Cumberbatch („Hobbit: Niezwykła podróż”, „Hobbit: Pustkowie Smauga”, „Czas wojny”, „Star Trek: W ciemność”, „Pokuta”, serial BBC „Sherlock”) w roli początkującego Peter Guillama, to kolejny trafny wybór twórców. Pasuje do roli młokosa w Cyrku, który pomaga Smiley’owi w nakryciu kreta, jednocześnie ucząc się wiele od mistrza i awansując dalej. Tutaj, było podobnie – nauczył się od Oldmana w przerwie między „Sherlockami”.

Ciaran Hinds („Monachium”, „Harry Potter i Insygnia śmierci: część II”, „Aż poleje się krew”, „Suma wszystkich strachów”, „Droga do zatracenia”, serial „Gra o tron”), to kolejny urodzony w Irlandii Północnej aktor, który robi wielką karierę, obok Jamesa Nesbitta (oba „Hobbity” i „Krwawa niedziela”). Jego Roy Bland odbiegał od mojego wyobrażenia postaci w książce, ale talent Hindsa należy podkreślić. Podobnie do Firtha, nie ma tu wybitnego aktorstwa, a jedynie rzemiosło. Hinds pokaże co potrafi w „Grze o tron” jako Mance Rayder. Ciekawostka – imię Ciaran wskazuje, że Hinds ma irlandzkie korzenie (gaelicka pisownia imienia). Ulsterczyk o angielskich korzeniach, nazywałby się Kieran (zanglicyzowane Ciaran).

Tom Hardy („Incepcja”, „Mroczny rycerz powstaje”) pojawia się w kilku scenach, zaznaczając swoją obecność na ekranie. Ricki Tarr budzi współczucie i zrozumienie. Stracił jedną miłość, a nie chce utracić następnej i córeczki. Między obrazami Nolana, gdzie grał twardzieli, tu w delikatniejszej roli.

Na sam koniec zostaje John Hurt („Człowiek słoń”, „Harry Potter”, „Rob Roy”, „V jak Vendetta””, „Hellboy”, „Hellboy II: Złota Armia””, „Obcy”). Jego Control to prawdziwy szef wywiadu i mentor dla młodszych pokoleń. Poświęca się pracy bez reszty, co prowadzi do błędów, wykończenia, emerytury i śmierci. Ale nie jest to bezsensowne, a wręcz przydatne – dzięki temu Smiley wpada na trop, gdyż Haydon na zlecenie Karli przyspieszył aferą z Prideaux odejście Controla. Trochę za mało było na ekranie Johna Hurta, lecz taka rola postaci pojawiającej się jedynie we wspomnieniach. Szkoda.

O postaciach kobiecych niewiele można napisać. Mało ich było, a na dodatek w epizodach. Z tego też powodu, mogę przejść do strony technicznej.

Zdjęcia autorstwa Szwajcara Hoyte van Hoytema korespondują z treścią. Metaliczna, niebieskawa poświata i ukazanie Wielkiej Brytanii (plus epizodu w Budapeszcie) w bardzo surowy sposób. Taki, pochmurny i szarawy. Dzięki temu, można lepiej skupić się na treści, a przy okazji podziwiać Londyn lat 70-tych. Taka oprawa wpływa też na aurę tajemniczości, towarzyszącą tajnym służbom. Nominacja do nagrody BAFTA (R) za zdjęcia.

Reżyser filmu Tomas Alfredson podczas pracy na planie

Muzyka Alberto Iglesiasa („Volver”, „Wierny ogrodnik”) odgrywa podobną rolę do zdjęć van Hoytema. Jest jedynie ilustracją dla treści. Bardzo surowe melodie, idealnie współgrają z metaliczną poświatą i krecią robotą Smiley’a. Czasem są i żywsze momenty, ale tylko chwilami. Nie wiem czy powinna być nominacja do Oscara (R) w tej kategorii. Iglesias zdecydowania lepszą ścieżkę dźwiękową napisał do „Wiernego ogrodnika”.

Do innych rzeczy nie będę się czepiać. Londyn w wielu miejscach nie zmienił się od czasów Agathy Christie, czy sir Arthura Conana Doyle’a, a o Oxford również. W Budapeszcie nie byłem, to się nie wypowiem. Fryzury i ubrania z lat 70-tych odtworzono, co jest w tym wszystkim najważniejsze.

Podsumowując, Tomas Alfredson w oparciu o doskonałą powieść Johna le Carre’go stworzył niedoceniony film szpiegowski. Nie ma tutaj pościgów, wybuchów, zwrotów akcji, a najważniejsza część wywiadu, czyli krecia robota. Dla kogoś, kto oczekuje „Skyfall”, czy „Casino Royale”, nie znajdzie się tutaj nic ciekawego. Dodajmy, że po trosze był to rozrachunek samego le Carre’go odnośnie zdrady przez innego agenta, jednak podany w interesujący sposób. Siłą ekranizacji okazuje się aktorstwo, a przewodzi mu Gary Oldman, który niczym Smiley, ma jeszcze robotę do wykonania, aczkolwiek nie w MI:6, a w Hollywood, czyli zdobycie Oscara (R), czego mu życzę. Mark Strong, Tom Hardy, Colin Firth, John Hurt, Toby Jones, Ciaran Hinds i Benedict Cumberbatch doskonale współgrają z Oldmanem, aczkolwiek nie wznoszą się na wyżyny. Oszczędna forma, kosztem ciekawej historii. Nie dla każdego, ale warto zapoznać się z niniejszym filmem. Nagroda BAFTA im. Alexandra Kordy za najlepszy brytyjski obraz roku o czymś świadczy.

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>