Szpicel / Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962) | Kinetoskop - recenzje, artykuły filmowe
 Mariusz Czernic

Szpicel / Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962)

Szpicel / Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

W żargonie „doulos” oznacza „kapelusz”. Ale w języku policji i przestępców słowem tym określa się donosiciela – informatora policyjnego. Takie wyjaśnienie tytułu widz otrzymuje na początku filmu. Szpicel Melville’a to świetny czarny kryminał z arcyciekawą zagadką i misternie skonstruowaną intrygą. Dzieło w pełni przemyślane, po mistrzowsku zrealizowane i w sposób genialny korzystające ze schematów thrillera i dramatu gangsterskiego. Ze słynnym arcydziełem Melville’a, W kręgu zła (1970), wspólna jest tematyka – obie produkcje opowiadają o złodziejach biżuterii i kapusiach, przez których złodzieje wpadają w zasadzkę. Ale styl narracji jest inny – w produkcji z 1970 dialogi ograniczono do minimum, w Szpiclu obecne są długie przesłuchania i wyjaśnienia, a rozmowy odbywają się nawet podczas sceny napadu. Film jest czarno-biały, przez co bardziej widoczne stają się inspiracje amerykańskim kinem noir lat 40.

Czołowymi postaciami filmu są Maurice Faugel i jego kumpel Silien. Pierwszy kilkakrotnie siedział w więzieniu za kradzieże, uważa że każdy może być kapusiem, więc do planowania kolejnego skoku zabiera się ostrożnie. Ale mimo to wpada w policyjną zasadzkę. Jest przekonany, że to Silien go zdradził. Widz też tak myśli, gdyż przed zasadzką kontaktuje się z inspektorem Salignarim. Nie waha się pobić i związać dziewczynę swojego kumpla byle tylko poznać informacje dotyczące napadu. Typowy szpicel, który działa na dwa fronty nie mając żadnych wyrzutów sumienia. Jednakże dalsze postępowanie Siliena zaskakuje. Odmawia współpracy z policją, a nawet próbuje ratować Faugela przed oskarżeniem o morderstwo (widz jednak wie iż to Faugel popełnił tę zbrodnię). To jeszcze nie wszystko – w tajemniczym wypadku ginie dziewczyna Faugela, Thérèse Dalmain. Kto ją zabił i dlaczego?

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak precyzyjnie została zbudowana intryga w tym filmie. Nie wystarczy obejrzeć raz, by go w pełni docenić. Skomplikowana fabuła oraz liczne francuskie imiona i nazwiska w dialogach mogą przyprawić o zawrót głowy – konieczny jest więc ponowny seans, by sobie poukładać w głowie wszystkie elementy i tym samym lepiej zrozumieć ten thriller. W świecie Melville’a największym grzechem nie jest zabójstwo czy kradzież, ale denuncjowanie wspólników. Wystarczy drobne podejrzenie by człowiek skończył z kulką w głowie, tak na wszelki wypadek. Tak jak przyjaciółka Faugela, Arlette, która w filmie się nie pojawia – wiadomo tylko że przed laty została niesłusznie oskarżona o donosicielstwo i zabita. Gdy Silien staje się podejrzany o współpracę z policją również znajduje się na celowniku gangsterów.

Strona wizualna (np. użycie światła) wskazuje, że twórca filmu chciał przywołać atmosferę czarnych kryminałów lat 40, a fatalistyczny ton sugeruje, że w tej historii nie może być szczęśliwego zakończenia. Z początku może się wydawać, że reżyser przesadził z nadmiarem dialogów, ale teksty wypowiadane przez aktorów okazują się istotne dla zrozumienia fabuły i motywacji postaci. Jest kilka scen, które nieprędko wypadną z pamięci, np. epizodyczny występ Michela Piccoli w roli właściciela Cotton Clubu, Nuttheccia, którego Silien perfidnie się pozbywa. Albo świetnie skonstruowany finał pokazujący że nie wszystkie błędy można w porę naprawić. Doskonałym pomysłem jest także kapelusz użyty do zbudowania alegorii w ostatnim ujęciu filmu. Powstaje na końcu znak zapytania, a odpowiedź można znaleźć (lub nie) oglądając ten film raz jeszcze, analizując wydarzenia i postępowanie bohaterów.

Jean-Pierre Melville przedstawia mroczny świat przestępczy, gdzie gangsterzy i gliniarze działają zwykle pod osłoną nocy, ale nawet gdy na zewnątrz jest jasno i świeci słońce domowe wnętrza wydają się ciemniejsze niż powinny być. W pokojach zawsze są jakieś mroczne zakamarki, gdzie można się schować w objęcia ciemności w celu zaskoczenia przeciwnika, a pierwsze pojawienie się Siliena to wyjście z mroku do wnętrza mieszkania. Ten sam Silien mówi że pracując w tym fachu można skończyć jako kloszardzi lub z kulką w głowie. Nikt nie wie czy dożyje jutra – nikt nie wie komu może zaufać. A gdy przypomni się zdanie z początku filmu „Trzeba wybrać: umrzeć albo kłamać?” to pojawia się zwątpienie czy aby na pewno to co mówią bohaterowie jest prawdą. Bo kłamstwo jest najlepszym sposobem na ratowanie własnego życia i reputacji, a także manipulowanie ludźmi. Można wierzyć w to co mówią gangsterzy, ale można też założyć że zmyślają.

Znakomity duet stworzyli Jean-Paul Belmondo (jako Silien) i Serge Reggiani (jako Faugel). Znany z ról awanturników i łajdaków Belmondo zagrał postać, którą trudno rozgryźć. Jest szpiclem czy nie? Ma dobre intencje czy jest egoistą i kłamcą? Reggiani też spisał się nieźle – zagrał kryminalistę dręczonego przez demony, które każą mu postępować nierozważnie narażając go na liczne kłopoty. Nie ma tu szlachetnych postaci i dżentelmenów, których można określić jako jednoznacznie pozytywnych. Gangsterzy starają się być wobec siebie lojalni, ale potrafią być bezwzględni i nieobliczalni. Policjanci też nie są bez winy – aby wymusić współpracę korzystają z gróźb i szantażu. Największymi i zupełnie bezbronnymi ofiarami męskich porachunków okazują się kobiety – w pewnym momencie Faugel jest w stanie uwierzyć, że to kobieta go zdradziła, a nie przyjaciel. Wydaje mu się to bardziej prawdopodobne, bo przecież kobiety nie umieją trzymać języka za zębami.

Szpicel to pierwszorzędne kino i jeden z najlepszych francuskich filmów w ogóle. Trzymający w permanentnym napięciu porywający thriller kryminalny o ludziach pełnych wad, którzy starają się postępować zgodnie z zasadami, ale nie dostają jednak tego o co walczą. Początek lat 60. to w kinie francuskim czas tzw. Nowej Fali, ale film Melville’a ma ambicje by zainicjować inny nurt – francuskie kino noir. Ten film jak również cała twórczość Melville’a znalazły wielu naśladowców, bo mimo zapożyczeń z tradycji amerykańskiego kina gatunków jest to kino świeże, oryginalne, fascynujące, prowokujące do przemyśleń. Rozrywka została doskonale połączona z artyzmem, a wyjątkowy nastrój z ciekawą zagadką kryminalną – powstał produkt bardzo dobry jakościowo, który można bez zastanowienia określić mianem arcydzieła.

Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962)  aa Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962)  a Le doulos (Jean-Pierre Melville, 1962)  aaa

(Visited 50 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>