Adrian Kaczyński

Szefowie wrogowie 2 / Horrible Bosses 2 (Sean Anders, 2014)

Szefowie wrogowie 2 / Horrible Bosses 2 (Sean Anders, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Plejada gwiazd w obsadzie „Szefów wrogów 2” wystarczyła by ponownie przyciągnąć na sale kinowe sporą liczbę widzów. Ponad stumilionowy wynik w boxoffice mówi sam za siebie, chociaż część pierwsza osiągnęła rezultat kilkukrotnie większy. Niektórzy zapewne uznają, że to wina tego, że za sterami nie zasiadł ponownie Seth Gordon, a scenarzysta takich hitów jak „Głupi i głupszy bardziej”, „Pan Popper i jego pingwiny” i paru innych, przy których całkiem udana „Sekspedycja” wydaje się statystycznym wypadkiem przy pracy.

Mowa oczywiście o Seanie Andersie – w 2012 r. zdołał jeszcze wyreżyserować nieszczęsne „Spadaj, tato”. Jego twórczość, raczej bez krzty oryginalności, oscyluje w mainstreamowych rejonach kina rozrywkowego z mniejszym lub większym skutkiem. Po dosyć siermiężnej jedynce ciężko było spodziewać się w nowej odsłonie filmu świeższego spojrzenia na fabułę. Wszystko zostało utrzymane w podobnych tonach – wulgarny, mało wysublimowany humor, często zresztą nieśmieszny, czy chociażby przerażająca głupota bohaterów, która w głównej mierze dyskredytuje ten film w moich oczach.

Może okazać się, że jestem jedynym widzem niezadowolonym z poczucia humoru w produkcji Andersa, ale przyznam, że jest coś, co zasługuje na parę słów pochwały. Otóż główną zaletą filmu „Szefowie wrogowie 2” jest wątek kryminalny. Może i sztampowy, ale poprowadzony w niekonwencjonalny sposób, i co najważniejsze potrafi skutecznie zaskoczyć. Jeśli więc coś miałoby tę produkcję ratować, to ten element. Gdyby okraszony został większą wirtuozerią i przystępniejszym dowcipem byłby bardziej zjadliwy.

A wszystko zaczęło się od niezbyt udanego występu trójki pechowców: Nicka (Jason Bateman), Kurta (Jason Sudeikis) i Dale’a (Charlie Day) w telewizji, gdzie mieli okazję zareklamować swój własny produkt. Kiedy wydaje się, że kolejny sposób na ziszczenie amerykańskiego snu nie wypalił, dzwoni telefon z propozycją nie do odrzucenia. Bez cienia podejrzeń biznesmeni przyjmują ofertę. Oczywiście naiwność kumpelskiej spółki sprawia im tylko większe kłopoty, tym samym wikła w główną intrygę „Szefów wrogów 2”. Gdzieś tam w akcji plącze się jeszcze napalona dentystka (Jennifer Aniston).

„Szefowie wrogowie 2” są jedynie średnio udanym projektem będącym powieleniem dotychczasowych klisz, które, jak pokazują wyniki finansowe, powoli nudzą się nawet widzom lubującym głupawe komedie. Przeciętny i marginalnie ostry, łamiący tabu humor nie sprawia, że opowieść jest przyjemniejsza w odbiorze, a zamiast uśmiechu prędzej wywoła zniesmaczenie. Może takie komiczne zacięcie jest nieodłącznym elementem tego typu komedii, ale nie muszę przyjmować wszystkiego z dobrodziejstwem inwentarza. Z pierwszej części „Szefów wrogów” niewiele kojarzę, w zasadzie nic nie kojarzę. Nawet nie śmiem wątpić, że po jakimś czasie podobny los spotka produkcję Andersa. No, ale da się obejrzeć.

(Visited 33 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>