Przemysław Sopocko

Szaleństwo Króla Jerzego / The Madness of King George (Nicholas Hytner, 1994)

Szaleństwo Króla Jerzego / The Madness of King George (Nicholas Hytner, 1994)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Może na samym początku zacznę od tła historycznego. Po wojnie o niepodległość USA (zakończonej pokojem w Paryżu w 1783 r.) doszło do upadku rządu lorda Fredericka Northa. Z drugiej strony, panujący ówcześnie Jerzy III, w 23cim roku panowania zaczął mieć kłopoty ze zdrowiem psychicznym. Wszyscy uznali to za skutek przegranej wojny. Dziś wiemy, że przyczyna leżała zupełnie gdzie indziej.

Dama Helen Mirren jako królowa Charlotta Mecklenburg-Strelitz

Film zaczyna się w 1788 r. Premierem jest torys – William Pitt Młodszy (Julian Wadham). Król Jerzy III (znakomity sir Nigel Hawthorne) ma coraz poważniejsze kłopoty z psychiką, a nawet podejmuje próbę samobójczą. Mimo to, wygłasza w Izbie Lordów mowę tronową (Address). O stan zdrowia króla martwią się premier oraz królowa Charlotta Mecklenburg-Strelitz (dama Helen Mirren). Widzimy scenę, w której na Zamku Windsor* Jerzy bierze dzieci i krzyczy, że idzie powódź (Tamiza jest oddalona o spory kawałek od Windsoru).

Tymczasem książę Walii Jerzy (przyszły król Jerzy IV; w tej roli Rupert Everett) spiskuje z liderem wigów – lordem Charlesem Jamesem Foxem (Jim Carter). Razem chcą przejąć pełnię władzy, gdy Jerzy IV zostanie regentem. W czasie głosowania w Izbie Gmin w 1789 r. widzimy uchwalenie ustawy o pełnomocnictwach dla regenta (Regency Bill). Może mało kto wie, ale od początku XVII w. monarchom i ich rodzinom zabroniono wejścia do Izby Gmin. Dosłownie fizycznego przekraczania progu. Wiązało się to z zapędami absolutystycznymi Stuartów. W filmie odwzorowano nawet takie szczegóły – Jerzy IV stoi w drzwiach i obserwuje posiedzenie Izby Gmin. Dlatego też mowa tronowa odczytywana jest w Izbie Lordów. Brawo za taką szczegółowość!

Jerzy III podczas spaceru – za nim widoczny z lewej Greville

Jerzy III zostaje wysłany na leczenie do doktora Francisa Willisa (sir Ian Holm) – byłego pastora oraz lekarza medycyny. Willis stosuje nowoczesne metody. Opiekunem króla staje się Greville (Rupert Graves), z czasem jedyny prawdziwy przyjaciel szalonego króla. Greville dba o monarchę, a odwiedza ich premier Pitt, obawiając się Foxa oraz Jerzego IV. Nikomu nie jest łatwo – Willis i Greville mają urwanie głowy z królem. A królowa bardzo zamartwia się o męża – ciągle chce wiedzieć co u niego słychać.

Rupert Everett jako Jerzy IV

Po roku leczenia, Jerzy III wraca do normalnego życia. Scena przed katedrą św. Pawła w Londynie, gdzie słychać w tle hymn koronacyjny – „Zadok, the Priest”, skomponowany na żądanie Jerzego I, przez Georga-Friedricha Haendela. Jego początek, pojawia się na pierwszej aktywności terapii królewskiej. Odegranie reszty utworu, na sam koniec filmu uważam za ciekawy zabieg twórców.

Wydaje się, że wszystko jest w porządku. To może zakończę recenzję pozostałą częścią dziejów, której nie pokazano w filmie. Wiemy też, że Jerzy III cierpiał na porfirię (chorobę o podłożu genetycznym). Nawrót choroby nastąpił w 1801 r., a potem stan zdrowia króla pogarszał się. W 1811 r. wydano Akt o Regencji – Regentem został Jerzy IV, aż do śmierci ojca w 1820 r. Mimo choroby, Jerzy III panował 60 lat (1760-1820). Jego syn okazał się gorszym monarchą. Od czasu objęcia regencji przez Jerzego IV, aż do 1820 r., w historii Wielkiej Brytanii mówi się o „okresie regencji”, bardzo widocznym w sztuce.

Rupert Graves jako Greville

Szaleństwo króla Jerzego” to przede wszystkim gra aktorska. Sir Nigel Hawthorne (serial BBC „Tak jest panie premierze”, „Człowiek demolka”, „Gandhi”, „Amistad”) wspiął się na wyżyny aktorstwa. Jego Jerzy III budzi współczucie swoją chorobą i jej leczeniem. Śmieszy niektórymi reakcjami, ale też wprowadza powagę, zwłaszcza przy scenie końcowej, kiedy wydaje się, że wszystko jest w porządku. Doskonała kreacja sir Nigela, zasłużona nagroda BAFTA (R) i niestety, tylko nominacja do Oscara (R). Brawa za wczucie się w rolę, a raczej bycie Jerzym III, a nie odgrywanie króla!

Sir Nigel Hawthorne jako Jerzy III

Dama Helen Mirren, o której napisałem (przy okazji recenzji filmu „Arthur” z 2011 r.), że pasuje do ról arystokratek, a zwłaszcza królowych. Zachwyca jako Niemka Charlotta – choć jest Brytyjką, mówiła z bardzo wyraźnym niemieckim akcentem. Pasowała do roli wiecznie zmartwionej o los swojego męża królowej. Docenili ją Akademicy – nominacja do Oscara (R) oraz jury w Cannes – nagroda za najlepszą aktorkę.

Sir Ian Holm jako dr Francis Willis. Ważna postać w historii – to on stworzył podwaliny leczenia chorób psychicznych w Wielkiej Brytanii. A sławę zdobył dbając o króla. Sir Ian reprezentuje sobą powagę urzędu, choć czasem nie wytrzymuje, gdy np. Jerzy III pluje w niego zupą. Jednak robi co może, żeby pomóc monarsze.

Sir Ian Holm jako dr Francis Willis

Rupert Graves (ostatnio inspektor Lastrade w miniserialu BBC „Sherlock” z Benedictem Cumberbatchem oraz Martinem Freemanem w rolach głównych, pojawił się też w „V jak Vendetta”) występuje jako opiekun króla – Greville. Moim zdaniem w pełni dopasowano go do roli jedynego przyjaciela Jerzego III, choć z niskiego stanu, to jednak dbającego o swego władcę. Widzimy sceny, w których pomaga królowi w najprostszych czynnościach. Pełne oddanie ukochanemu królowi!

Rupert Everett (głos „Księcia z bajki” w „Shreku”, „Idealny mąż„, „Inspektor Gadget„) przedstawia Jerzego IV jako osobę nieporadną, ale żądną władzy. Czuje się do niego niechęć. Pozostali aktorzy – Julian Wadham („Angielski pacjent”) oraz Jim Carter („Złoty Kompas”) równie dobrze wykreowali swoje postacie. Widzimy tu rywalizację Pitt (Wadham)-Fox (Carter).

Zdjęcia Andrew Dunna („Bodyguard”) doskonale pasują na obrazy z epoki. Te ujęcia pałacowe, krajobrazy kilku hrabstw, gdzie kręcono film oraz ujęcie katedry św. Pawła. Doskonała robota! A trzeba wspomnieć o scenach akcji, gdzie kamera idzie za aktorami. Plus za tę kwestię.

Muzyka George’a Fentona („Gandhi”, „Niebezpieczne związki”) to w zasadzie wariacje nad kompozycjami utworów Haendela. Szkoda takiego kompozytora, ale z drugiej strony pokazał, że radzi sobie z klasykami.

Podsumowując, „Szaleństwo króla Jerzego” to niedocenione arcydzieło kina z początku lat 90-tych (jedynie Oscar (R) za scenografię). Nicholas Hytner (BAFTA za najlepszy film brytyjski) przeniósł na ekran sztukę Alana Bennetta (nominacja do Nagrody Akademii za scenariusz adaptowany), w której nabieramy innego spojrzenia na „wesołego wariata”. Widzimy postępującą chorobę, z jednej strony osoby wspierające króla, z drugiej wykorzystujące jego stan zdrowia do swoich celów. Uczłowieczanie monarchów, którego 20 lat temu nie było modne w kinie. Dodajmy do tego doskonałe aktorstwo – sir Nigel Hawthorne, dama Helen Mirren, sir Ian Holm … i powstaje obraz, który zapamiętuje się na długo. Warunek jest wszakże jeden – trzeba mieć wiedzę historyczną, żeby zrozumieć jego treść. Generalnie, polecam, niemalże w przededniu mojego kolejnego już wyjazdu do Londynu!

*Od 1070 r. oficjalna siedziba monarchów angielskich, a potem brytyjskich. Wybudowany w 4 lata przez Wilhelma Zdobywcę, a rozbudowany przez Edwarda I (Długonogiego) – doszła wtedy Round Tower. Położony w hrabstwie Berkshire (na zachód od Londynu). Obok londyńskiego Pałacu Buckingham oraz edynburskiego Holyrood, najważniejsze miejsce, gdzie monarchowie spędzają czas wolny, jak i roboczy – wizyty gości. To od tej nazwy w lipcu 1917 r. Jerzy V przyjął nazwisko rodowe Windsor, w miejsce Sachsen-Coburg-und-Gotha.

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>