Przemysław Sopocko

Swan Song (Kenneth Branagh, 1992)

Swan Song (Kenneth Branagh, 1992)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Dziś będzie o niemal nieznanym filmie krótkometrażowym w reżyserii sir Kennetha Branagha („Henryk V”, „Hamlet”, „Frankenstein”, „Mój tydzień z Marylin”). „Swan Song”, gdyż o nim mowa, nie został nigdy przetłumaczony na język polski, a ja sam obejrzałem go na YouTube, w wersji zgranej z VHS. Może od początku. Tytuł nawiązuje do sztuki Antona Czechowa pt. „Łabędzi śpiew” z 1887 r.

Anton Czechow – autor sztuki, na podstawie której powstał film

Starzający się aktor Svetlovidov (sir John Gielgud) święci triumfy. Dopiero co skończył się jego benefis z okazji 50lecia pracy na scenie. Jest zmęczony i chce napić się”wódki”. Tymczasem, zarządca nieruchomości (ang. prop-master) Svetlovidova – Nikita (Richard Briers) przychodzi za kulisy i rozmawia ze swoim pracodawcą. Przypomina mu wielkie sukcesy, podkreśla jego znaczenie dla kultury. Wzniosłe słowa Nikity, są przeciwieństwem przyziemnego gadania Mistrza – jest zmęczony, pyta się: „Co z tego mi przyszło?” i chce się napić wódki.

O co tu chodzi? Moim zdaniem, dwie przeciwstawne postawy pokazują w jaki sposób patrzymy na wielkich artystów. Wzniośle, niemal pomnikowo, a oni mają potrzeby zwykłych ludzi. Czują zmęczenie, czasem mają dosyć, chcą się napić, a my zamiast podać im butelkę, tylko podkreślamy sukcesy, które sami znają. Tu akurat wygląda to komicznie, ale takie nie jest.

Sir John Gielgud jako Svetlovidov

Sir John Gielgud („Rydwany ognia”, „Człowiek słoń”, „Hamlet”) świętował wtedy nie 50lecie kariery, a 70lecie (zaczął w wieku 17 lat w 1921 r., a skończył grać w 1998 r.). Widzimy w nim prawdziwe zmęczenie – mając 90 lat już mniej grywał, czując, że jest na to za stary. Ale jego kariera trwała 77 lat, najdłużej w historii. Sam w rzeczywistości też miał dosyć ciągłego wymieniania filmów, w których zagrał, podobnie do sztuk na West Endzie. Po trosze, była to opowieść o nim samym.

Richard Briers jako Nikita

Richard Briers („Henryk V”, „Hamlet”, „Frankenstein”) nie miał wtedy nawet 60tki, ale już wiele ról na koncie. Przy sir Johnie wydawał się nowicjuszem, stąd ten prawdziwy szacunek do Mistrza. Przewrotność w rozmowie z sir Johnem – sposób, w jaki stara się odwieźć wielką personę od myślenia o zmęczeniu i chęci wypicia wódki, poprzez wzniosłe słowa – coś cudownego. Na koniec, ulega i idzie na „setkę” z Mistrzem.

Podsumowując, oszczędna forma – w zasadzie tylko kulisy w półmroku, wielkie aktorstwo i 23 minuty kontrastu dwóch znaczących postaci w historii kina. Do tego sir Kenneth Branagh za kamerą. Jeśli nie zna się wystarczająco dobrze języka angielskiego, będzie trudno zrozumieć wersję na YouTube. Na deser, nominacja do Oscara (R) w kategorii najlepszy aktorski film krótkometrażowy.

(Visited 5 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>