Mariusz Czernic

Stracony weekend / The Lost Weekend (Billy Wilder, 1945)

Stracony weekend / The Lost Weekend (Billy Wilder, 1945)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Przez to śledztwo jestem do tyłu z piciem” – mawiał detektyw Nick Charles, bohater filmu Pościg za cieniem (1934). I chociaż alkohol szkodzi zdrowiu ma jedną pozytywną wartość – bez niego nie byłoby wielu znakomitych filmów. Tacy aktorzy jak Thomas Mitchell, Ray Milland i John Wayne zdobyli Oscara za role pijaków, dla wielu innych aktorów takie role też stanowiły duże wyzwanie. Ważnym miejscem akcji licznych westernów są saloony, w których rozmowy i gra w pokera odbywają się przy szklaneczkach whisky, a jeden z mistrzów gatunku, John Sturges, uczynił alkohol głównym tematem swojego filmu Na szlaku Alleluja (1965). Niektóre filmy (np. Kac Vegas, 2009) pokazują w humorystyczny sposób skutki picia alkoholu, inne traktują temat bardzo poważnie, by ostrzec ludzi przed zgubnym wpływem takich niezdrowych używek. Ja przedstawię teraz być może najlepszy filmy, które w realistyczny sposób podejmują temat wielkiej wagi – uzależnienie od alkoholu.

Don Birnam jest pisarzem, któremu nie udało się osiągnąć sukcesu. Pocieszenie znalazł w alkoholu, wszędzie nosił ze sobą butelkę i starał się ukryć swój problem przed utrzymującym go bratem oraz narzeczoną, która za swój cel postawiła wyciągnięcie go z nałogu. Mimo iż twórczość Billy’ego Wildera została mocno ograniczona przez rygorystyczne zasady kodeksu Haysa przestrzegane przez producentów udało mu się stworzyć przejmujący i dogłębny dramat psychologiczny. Stracony weekend to prawdopodobnie pierwsza poważna próba przedstawienia problemu alkoholizmu. Reżyser nie tylko ostrzega przed niszczącym wpływem alkoholu na człowieka, co raczej uświadamia jak wiele człowiek traci otępiając swój umysł nie mającymi żadnej wartości odżywczej produktami.

Czołowy bohater dramatu Wildera to człowiek, który swój talent i ambicję utopił w morzu gorzały. Stał się zgorzkniałym wrakiem człowieka, którego próbują wyciągnąć na powierzchnię godni zaufania ludzie, szczególnie pełna nadziei optymistka Helen St. James. Czy okaże się ona na tyle silna i wytrwała, by pokonać mocnego przeciwnika jakim jest butelka whisky? Niespełniony pisarz tak bardzo jest zamroczony wódką, że nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego wszyscy się o niego martwią, dlaczego próbują go powstrzymać przed robieniem tego, na co ma ochotę. Przywiązanie do używek czyni z niego złodzieja, okrada on nie tylko swojego brata, ale także przypadkową kobietę w barze. Staje się człowiekiem żałosnym i godnym pogardy, ale i tak ma ogromne szczęście, że otaczają go ludzie, którzy podają mu pomocną dłoń. Gdy Helen dowiaduje się, że Don jest alkoholikiem nie jest zbyt zawiedziona, bo ma nadzieję że tę chorobę da się wyleczyć. I trwa w tym przekonaniu do końca.

Znany ze Zdradzieckich skał (1942) Ray Milland wykorzystał szansę jaką otrzymał od Billy’ego Wildera i pokazał, że potrafi zagrać trudną rolę wymagającą maksymalnego zaangażowania, pokazania tego co tkwi wewnątrz człowieka – przede wszystkim wielkiego pragnienia, które każe mu robić wiele głupstw. Birnam jest dorosły, ale zachowuje się jak dziecko, któremu rodzice chcą zabrać ulubioną zabawkę. Aktorowi partneruje Jane Wyman w roli Helen. Aktorka dopiero w następnych latach doczekała się uznania, ale już w tym filmie widać, że przed kamerą czuje się dobrze i potrafi z wyczuciem odegrać nieco naiwną, pozytywnie nastawioną do świata idealistkę. Wyman i Milland przejmująco i taktownie odgrywają cechy osobowości swoich bohaterów.

Film zdobył dwie nagrody w Cannes, trzy Złote Globy i cztery Oscary – spodobał się ówczesnej publiczności i krytykom gdyż odważnie i z dużą dozą realizmu podejmuje istotny temat, który dotyczy wielu ludzi. Stracony weekend ma w sobie to co najlepsze w amerykańskim kinie lat 40. To stuprocentowo klasyczny reprezentant stylu hollywoodzkiego, obficie korzystający z dostępnych środków i technicznego zaplecza. Gordon Jennings i Farciot Edouart, którzy wspólnie zdobyli dwa Oscary za efekty specjalne, przygotowali do filmu scenę, w której bohater znajduje się w stanie delirium. Operator John F. Seitz korzysta z kadrowania i poetyki jakie charakteryzują film noir, natomiast kompozytor Miklós Rózsa (tak jak w Urzeczonej Alfreda Hitchcocka z tego samego roku) wykorzystał elektroniczny instrument, za pomocą którego wykreował złowieszczą i niepokojącą atmosferę. Zarówno muzyka jak i zdjęcia doskonale współgrają ze stanem umysłu bohatera.

Billy Wilder to trzeźwo myślący i wszechstronny reżyser, który z powodzeniem realizował filmy różnych gatunków. Stracony weekend to obok Podwójnego ubezpieczenia najwybitniejszy jego film z lat 40. Dobrze dobrana obsada i okraszony niezłymi dialogami scenariusz wpłynęły pozytywnie nie tylko na wartość artystyczną filmu, ale i na to że nawet po upływie prawie 70-ciu lat film świetnie się ogląda. Niestety, dramat Wildera ma jedną poważną wadę, która może popsuć ogólne dobre wrażenie – finał jest okropnie pretensjonalny i zupełnie niewiarygodny, bardziej pasujący do komedii niż poważnego dramatu. Takie zakończenie było z pewnością pomysłem szefów Paramountu, którzy koniecznie chcieli mieć happy end zamiast kontrowersyjnego rozwiązania, które bardziej tu pasowało. I w efekcie otrzymaliśmy grzeczny aż do przesady finał, w którym aktorzy robią dobrą minę do złej gry, gdyż ich postacie w jednej chwili tracą wiarygodność. A widzowie mogą tylko stwierdzić, że w 95 procentach jest to naprawdę znakomite kino.

 The Lost Weekend (Billy Wilder, 1945)  aa The Lost Weekend (Billy Wilder, 1945)  aThe Lost Weekend (Billy Wilder, 1945)  aaa

(Visited 32 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>