Agata Malinowska

Star Trek (J.J. Abrams, 2009)

Star Trek (J.J. Abrams, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Jak głosi apokryficzna dykteryjka, do prac nad scenariuszem pierwszego pełnometrażowego „Star Treka” zaproszono wszystkich ówczesnych tuzów fantastyki, by pomyśleli nad czymś „z rozmachem”. Po kilku pomysłach z sali, które odrzucono jako za mało widowiskowe, zgłosił się Harlan Ellison: „USS Enterprise wpada w ogromny międzygwiezdny wir, który wyrzuca go prosto w wielką ścianę znajdującą się na końcu wszechświata. Kirk każe dać pełną moc silnikom, statek przebija barierę wszechrzeczy, a tam… widać skąpaną w białym blasku, nieskończoną twarz Boga”.

Zapadła pełna podziwu cisza, którą przerwał przedstawiciel wytwórni Paramount: „mówiłem wam przecież, chłopaki, że ma być z rozmachem”.

Słowo „rozmach” nie najgorzej opisuje nowe przygody kapitana Kirka i jego przyjaciół. Braki budżetowe, tak ponoć dokuczliwe w latach 60, nie stanowią już problemu, więc oprócz mostka Enterprise możemy podziwiać wspaniałe międzygwiezdne statki i kosmiczne krajobrazy prosto od Industrial Light and Magic. Sprawna reżyseria i świetny montaż pomagają utrzymać widza w stanie lekkiego oszołomienia. Jedynym, niewielkim zresztą, rozczarowaniem jest scenariusz.

Star Trek” AD 2009 jest prequelem oryginalnej pierwszej serii tego kultowego serialu i opowiada o czasach, gdy Enterprise wyszedł dopiero spod igły a kapitan Kirk był jeszcze dość narwanym młodzieniaszkiem, który dopiero co zaciągnął się do Gwiezdnej Floty. W szkole kadetów Kirk szybko daje się poznać jako błyskotliwy, choć arogancki rekrut, popadając w konflikt z młodym wykładowcą Spockiem, który stara się nauczyć go pokory. Rozpoczynającą się kłótnię przerywa jednak sygnał SOS z rodzimej planety Spocka – Wolkanu. Następstwem jest ogólna mobilizacja studentów i wspólny lot na pomoc zagrożonemu światu.

Tak zaczyna się przygoda, w której nie braknie pościgów, walk, niespodziewanych zwrotów akcji i – za to wielki plus – muzyki Beasty Boys. I trzeba powiedzieć, że jako kino właśnie przygodowe „Star Trek” jest filmem zdecydowanie z wyższej półki. Ponieważ jednak jestem snobem wychowanym na „Łowcy androidów” przeszkadza mi trochę radosna prostota scenariusza, który jest właściwie opowiastką o skopaniu kilku romulańskich tyłków (kto to Romulanie nie napiszę, ale mają wiele wspólnego z SOS z Wolkanu). Nie ma co się oszukiwać – brakuje Harlana Ellisona.

Jestem przekonana, że nowy film o USS Enterprise z łatwością uderzy do głowy dzieciakom zafascynowanym SF. Nawet tym, które nigdy nie oglądały serialu. Jeśli to renesans „Star Treka” na ekranach kin, to oczekuję z ciekawością na jeszcze.

Star Trek (J.J. Abrams, 2009) aa Star Trek (J.J. Abrams, 2009) aStar Trek (J.J. Abrams, 2009) aaa

(Visited 8 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>