Adrian Kaczyński

Star Trek (J.J. Abrams, 2009)

Star Trek (J.J. Abrams, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Nie będąc fanem kina sci-fi ciężko jest zabrać się za którąkolwiek z pozycji tego gatunku, a fakt, że z serialu „Star Trek”, którego czasem oglądałem za małolata, nie pamiętałem zupełnie nic tylko potwierdzał moje obawy. Dodatkowo nie pomagała mi postać J.J. Abramsa, którego dwa filmy („Super 8”, „Mission: Impossible III”) miałem wątpliwą przyjemność oglądać wcześniej.

Toteż korzystając z okazji zasiadłem wygodnie przed TV nastawiając się na szybkie uśpienie kolejnym międzygalaktycznym tworem. Oczom nie wierzyłem (może trochę przesadzam;)). I nie wiem czy to bardziej zasługa scenarzystów i licznej obsady, czy reżysera, którego przekreśliłem, ale takie zaskoczenia to ja lubię – a w oglądaniu nie przeszkodziły nawet reklamy! Sam film choć nieco w stylu Star Warsów to ogląda się go z wielką przyjemnością.

Nowszy (bo nie najnowszy) „Star Trek” przenosi nas na sam początek tej kultowej historii, czyli do okresu, w którym następowało kształtowanie się składu USS Enterprises. Film intryguje i nie zwalniając ani na moment pędzi od samego początku, w którym to znajdujemy się w centrum walki statków kosmicznych, i gdzie jesteśmy świadkami heroicznego wyczynu ojca Jamesa T. Kirka – Georga poświęcającego się dla ocalenia kilkuset istnień. Przybliżone są okoliczności dołączenia młodego Kirka i Spocka do Akademii, a w dalszej części filmu poznajemy resztę załogi, która zmierzyć się musi z żądnym zemsty ostatnim żywym Romulaninem Nero oraz jego kompanami.

Na szczęście wróg naszych bohaterów nie jest przygłupim ułomkiem, którego pokonanie wydawałoby się proste – jest sprytnym i co najważniejsze godnym przeciwnikiem. Świetna odmiana dla fanów kina akcji, gdzie w dużej części produkcji, mimo że antagonista jest debilem do kwadratu to jego pokonanie przychodzi z ogromnym wysiłkiem i pojedynek z nim celebrowany jest przez zbyt długie fragmenty filmu. „Star Trek” ma świetny, przemyślany scenariusz. Ciężko znaleźć jakiekolwiek uchybienia by się móc przyczepić. Ja kupuję go w pełni w takiej postaci. Smaczkiem są zabawne dialogi-riposty pomiędzy głównymi bohaterami, które wnoszą nieco kolorytu i uśmiechu w pełną wartkiej akcji fabułę.

Duże wrażenie zrobiły na mnie również kostiumy doskonale wpasowujące się w przyszłe lata oraz efekty specjalne, których oczywiście nie powinno zabraknąć w takiej produkcji. Abrams z ich ilością nie przesadził w efekcie czego otrzymujemy ich optymalną dawkę i nie silił się na epickie pojedynki w kosmosie co w mojej ocenie jest również na plus. Jedyne czego mi zabrakło to charakterystycznej muzyki (np. tak jak w „Gwiezdnych Wojnach”) będącej nieodłącznym elementem rozrywkowego i kosmicznego kina sci-fi. Uzyskany efekt jest i tak bardziej niż zadowalający. „Star Trek” zapewnia świetną, ponad dwugodzinną rozrywkę.

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>