Mariusz Czernic

Stąd do wieczności / From Here to Eternity (Fred Zinnemann, 1953)

Stąd do wieczności / From Here to Eternity (Fred Zinnemann, 1953)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Uwaga: w tekście możliwe spojlery, które po 50-ciu latach od premiery mogą już nie być spojlerami, tylko raczej cechami wyróżniającymi ten film! Jak słynna scena morderstwa z Psychozy, o której wiedzą nawet ci, którzy filmu nie widzieli.

Mimo że akcja rozgrywa się w 1941 roku w jednostce wojskowej stacjonującej niedaleko bazy Pearl Harbor, to trudno ten film nazwać filmem wojennym. Oficerowie i żołnierze zamiast wypatrywania nieprzyjacielskich samolotów zajmują się romansami, piciem w nocnych klubach lub boksowaniem. Tak więc wojsko jest tu metaforą świata, gdzie obecne są przemoc, korupcja, zdrada małżeńska, prostytucja, alkoholizm. Głównymi bohaterami są: pragmatyczny sierżant, który nie chce zostać oficerem oraz były bokser, mający wyrzuty sumienia.

Na podstawie powieści Jamesa Jonesa powstał wybitny film, będący przede wszystkim prawdziwym popisem aktorstwa. Z obsady najbardziej wiarygodni są moim zdaniem Burt Lancaster w roli sierżanta Wardena oraz Frank Sinatra w roli włoskiego szeregowca Maggio, który przez swoje porywcze zachowanie, nadużywanie alkoholu i brak szacunku do oficerów popada w ogromne tarapaty. Wyróżnię jeszcze Ernesta Borgnine’a w roli sadystycznego sierżanta, bo żeby zabłysnąć w tak małej roli to trzeba mieć talent, niezwykłą osobowość i pewnego rodzaju magnetyzm.

Jego zabójcze, niemal sadystyczne spojrzenie oraz lekki uśmiech ukrywający pogardę i nienawiść do ludzi pozostają w pamięci długo po seansie. To typowo męski film, w którym kobiety nie mają dużego pola do popisu. Aktorki zostały jednak wyróżnione oscarowymi nominacjami (jedna została nagrodzona Oscarem), by podkreślić, że ich role są niekonwencjonalne, odważne i trudne do zagrania – jedna zagrała prostytutkę (Donna Reed), druga – cudzołożnicę (Deborah Kerr). Obie są wiarygodne, ale nie na tyle wyraziste, by przyćmić role męskie.

Montgomery Clift, który moim zdaniem nie wykorzystał w pełni potencjału, jaki tkwił w jego roli, zagrał szeregowca Prewitta, któremu moralne skrupuły i wyrzuty sumienia nie pozwalają stanąć do walki bokserskiej. Jest przez to prześladowany przez żołnierzy i oficerów, musi wykonywać dodatkowe ćwiczenia i kompromitujące prace, ale jest uparty i twardy, nic nie może go złamać ani przekonać do zmiany decyzji. Grany przez Franka Sinatrę szeregowiec jest jego zupełnym przeciwieństwem – jest zbyt głupi, by działać rozsądnie i zbyt słaby, by wygrać. Ale jak się okaże – w tej grze nie ma zwycięzców, zaś finałowy atak na Pearl Harbor obnaża niedoskonałości i nieprzygotowanie amerykańskiej armii oraz zajmowanie się błahostkami, a nie obroną państwa i ludzi przed zbliżającym się zagrożeniem.

8 Oscarów na 13 nominacji to imponujący wynik, potwierdzający jedynie jak ogromne wrażenie wywarł ten film na powojenne pokolenie widzów. Jednak mimo licznych wyróżnień film wzbudził kontrowersje i został przeznaczony dla widzów dorosłych. Stało się tak zapewne dlatego, że pokazany jest w filmie brutalny dryl wojskowy, a wśród bohaterów są sadystyczni oficerowie, alkoholicy i prostytutka. Jest nawet jedna scena erotyczna – namiętny pocałunek na plaży. Po 50-ciu latach film już nie wzbudzi kontrowersji, a brutalne traktowanie żołnierzy nie jest tu bardziej szokujące niż w wielu późniejszych filmach. Jednak te elementy, za które film zdobył Oscary i nominacje nadal się nie zestarzały.

Reżyseria i praca ekipy technicznej jest na wysokim poziomie. Kameralne i niepokojące sceny gabinetowe jak również sceny w przepełnionych nocnych klubach, romantyczne ujęcia na plaży oraz widowiskowe sekwencje, pokazujące atak Japończyków (możliwe, że połączono tu zdjęcia archiwalne z efektami specjalnymi). To wszystko jest filmowane w taki sposób, że poszczególne ujęcia zapadają widzom głęboko w pamięć. No i świetne jest zakończenie, a konkretnie dwie ostatnie sceny, które doskonale pokazują, że ważniejszy jest honor armii niż prawda.

Z całą pewnością warto ten film obejrzeć, to klasyczny przedstawiciel filmowego dramatu – gatunku, którego ważnymi elementami są: przedstawienie niebanalnych ludzkich charakterów, realistyczne ukazanie ważnych i zawsze aktualnych problemów społecznych oraz przekonujące aktorstwo. I tu należy dodać, że na początku lat 50-tych pojawił się nowy typ aktorstwa, którego głównymi reprezentantami byli Marlon Brando i Montgomery Clift, zaś w filmie Stąd do wieczności widać grę aktorską inną od tej z lat 40-tych.

Poruszające i realistyczne aktorstwo Clifta kontrastuje tu z aktorstwem intuicyjnym Sinatry i głębokim aktorstwem Lancastera. Fred Zinnemann, który w 1952 roku zaskoczył wszystkich nowatorskim, ale jednocześnie klasycznym, westernem W samo południe, w roku następnym stworzył kolejne arcydzieło dla koneserów starego kina. Stąd do wieczności to przykład solidnego rzemiosła filmowego, w którym każdy udowadnia nieprzeciętne umiejętności, by historia była dla widzów realistyczna i wzruszająca.

Na koniec przytoczę dialog na plaży, który w polskim tłumaczeniu nabrał dwuznaczności – kiedy Deborah Kerr mówi: Pod suknią mam kostium kąpielowy, Burt Lancaster odpowiada: Ja też. [ang. – I’ve got a bathing suit under my dress. / – Me too.] Przypomniało mi to jedną scenę z komedii Naga broń, w której kobieta (Priscilla Presley), po wyznaniu miłości mężczyźnie, mówi: Jestem bardzo szczęśliwą kobietą, na co główny bohater (Leslie Nielsen) odpowiada: Ja także… [ang. – I’m a very lucky woman. / – So am I…]

montgomery clift & burt lancaster - from here to eternity 1953 From Here to Eternity (Fred Zinnemann, 1953)  aa From Here to Eternity (Fred Zinnemann, 1953)  aaa

 

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>