Mariusz Czernic

Sin City – Miasto grzechu / Sin City (Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino, 2005)

Sin City – Miasto grzechu / Sin City (Robert Rodriguez, Frank Miller, Quentin Tarantino, 2005)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Ten film warto obejrzeć z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, to jeden z najbardziej oryginalnych, pod względem wizualnym, filmów w historii kina, na co wpływ ma kompozycja kadrów zaczerpnięta z graficznych powieści Franka Millera. Nieprzypadkowo autor komiksów jest wpisany w czołówce jako współreżyser, gdyż jego komiksy posłużyły jako storyboard – wskazówka dla reżysera, jak ma ustawić kamerę i aktorów. Nieprzypadkowo też w czołówce nie ma wpisanego autora scenariusza, gdyż za scenariusz posłużył graficzny pierwowzór. Drugi powód, dla którego warto obejrzeć film to doborowa obsada nawet w epizodach. Każdy z aktorów dopasował się idealnie do komiksowej stylistyki, a na pierwszy plan wysuwają się: Bruce Willis, Mickey Rourke i Clive Owen.

Ten film to prawdziwa uczta dla oka, każdy kadr zachwyca precyzją i pomysłowością. Efekty wizualne powstawały przy pomocy green screenu i zostały zrealizowane bardzo sprawnie, bo nie widać tu granicy między animacją komputerową a tradycyjną scenografią. Specyficzna narracja, postać samotnego, pozbawionego złudzeń uczciwego gliniarza, konflikt prywatnego detektywa ze skorumpowanym policjantem oraz klimat mrocznej, pełnej przemocy metropolii – wszystkie te elementy wskazują na pokrewieństwo z czarnymi kryminałami lat 40-tych. Ale nie brakuje tu także elementów mrocznej fantastyki, przedstawiającej ponurą metropolię jako świat przyszłości, w którym na ulicach rządzą: przemoc, korupcja, bezprawie. Jednak nawet w tak zdeprawowanym, zepsutym do szpiku kości mieście znajdą się ludzie sprawiedliwi, którzy podejmą walkę ze złem i ochronią niewinnych obywateli. Chociaż tak naprawdę w tym świecie nie ma ludzi całkowicie niewinnych, każdy ma coś na sumieniu.

Ekipa Roberta Rodrigueza pokazała sekwencje przemocy w sposób przerysowany, co dało efekt niezwykły i wprowadziło pewnego rodzaju powiew świeżości. Mimo że dominują barwy czerni i bieli to nie da się nie zauważyć bardziej jaskrawych kolorów – krew bywa czerwona, ale także biała i żółta, co jest dość zabawnym pomysłem. Ale w takiej stylizowanej na komiks produkcji nie przeszkadza zupełnie. Mimo że film jest niemal przez cały czas przegadany, a oprócz dialogów występują monologi wewnętrzne, to znalazło się miejsce na sporą ilość scen akcji, brutalnej przemocy, a nawet odrobiny erotyki. Jeśli zaś występuje humor to jest czarny jak dusze psychopatycznych morderców.

Sin City aa

W tym wizualnym majstersztyku świetnie odnajdują się bohaterowie, grani przez świetnych aktorów. Bruce Willis jest znakomity w roli nieugiętego policjanta, próbującego uchronić niewinną dziewczynę przed przestępcami (nawiasem mówiąc, ta dziewczyna to chyba jedyna niewinna istota w Basin City). Mickey Rourke głęboko zapada w pamięć w roli twardziela, który jest bezlitosny dla morderców i delikatny dla kobiet. Clive Owen i Benicio Del Toro tworzą zaś wyraziste kreacje antagonistów – jeden jest pechowym i porywczym prywatnym detektywem, drugi jest pozbawionym dobrych manier, skalanym korupcją policjantem. Wszyscy doskonale sobie poradzili w konwencji zaproponowanej przez Rodrigueza i Millera, nawet ci mniej doświadczeni aktorzy.

Dużym i być może najważniejszym atutem filmu jest bogactwo zróżnicowanych charakterów. Scenariusz nie pozwala jednak wszystkim aktorom na wykazanie się swoimi umiejętnościami. Ale dzięki zręcznej reżyserii i sprawnemu montażowi trudno się pogubić w tej zagmatwanej, wielowątkowej historii, a mnogość postaci wcale nie utrudnia widzom zrozumienia całości. Wśród kobiet są femme fatale, prostytutki i zabójczynie, wśród mężczyzn – twardziele i złoczyńcy, ludzie pełni wad i słabości, którzy z powodu trudnego charakteru często wpadają w kłopoty. Atrakcją są krwawe starcia, podczas których hałasują giwery, trup pada gęsto, a krew leje się strumieniami. A wszystko to zrealizowane w niespotykany dotąd w filmach sposób.

Myślę, że pewnym wyznacznikiem jest prolog z udziałem Josha Hartnetta i Marley Shelton. Jeśli ta scena nie zaintryguje widza to pewnie i cały film okaże się pozbawionym polotu kiczem, ale jeśli ten prolog zachwyci stroną techniczną i chłodem bijącym od bohaterów to film może okazać się (tak jak dla mnie) idealną pozycją na nocny seans, pozwalającą zapomnieć na dwie godziny o realnym świecie. Nasz świat z zewnątrz wygląda inaczej, ale kiedy przyjrzeć się bliżej to okazuje się, że żyjemy w świecie równie przygnębiającym i ponurym co Basin City, bo przemoc jest w nim równie brutalna, a ludzie tak samo cyniczni i bezlitośni.

Styl filmu jest niepowtarzalny, a klimat wyjątkowo mroczny i niepokojący, komputerowa scenografia tytułowego miasta imponująca, pomysły inscenizacyjne oryginalne, stawka aktorska doborowa. Miller i Rodriguez stworzyli doskonały film akcji, w którym styl komiksu połączono z poetyką czarnego kryminału amerykańskiego (film noir, neo-noir). Sin City zainteresuje przede wszystkim tych, którzy w kinowej produkcji szukają mocnych wrażeń i rozrywki, bo z opowiedzianej historii raczej nie wynika żadna głębsza myśl. Czarno-biały świat stworzony przez Millera to świat wyjęty z najstraszniejszego koszmaru – w końcu trzeba się przebudzić i zająć się czymś innym, a w razie braku wrażeń i z powodu męczącej nudy można ewentualnie do filmu wrócić. Miasto grzechu jest rewelacyjnym filmem i najlepszą ekranizacją komiksu w dziejach kina – zrobił na mnie większe wrażenie niż filmy Christophera Nolana o Batmanie.

  Sin City aaSin City aaa

(Visited 36 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>