Karolina Łachmacka

Scaramouche (George Sidney, 1952)

Scaramouche (George Sidney, 1952)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Tak już jest, że gdy na ekranie pojawia się postać Stewarta Grangera, zawsze jest to dla mnie zapowiedzią filmu przygodowego. Granger kojarzy mi się z machaniem szabelką, ładnymi kostiumami ekipy MGM, lśnieniem białych zębów w szyderczym, uwodzicielskim uśmieszku i całą armią kochanek, granych przez najpiękniejsze hollywoodzkie aktorki. Granger uwodził przecież na ekranie Deborah Kerr, Jean Simmons, Vivecę LindforsAvę Gardner… Wymieniać dalej nie będę, bo tyle wystarczy, by dać wiarę możliwościom miłosnym pana Stewarta G.

„Scaramouche” absolutnie wpisuje się w tę stylistykę. Granger jest przystojnym, bezczelnym Andre Moreau, który denerwuje wszystkich facetów wokół swoją pyszołkowatością, a kobiety rozbraja gorącymi pocałunkami. Nie znam absolutnie powieści Sabatiniego (czyli bazy literackiej tego filmu), ale śmiem wątpić, by MGM zostawiło w tym obrazie ducha oryginału. Zresztą przecież tutaj nie chodzi o wierność adaptacji, postaci, czasu, miejsca, akcji. To jest film typowy dla tej wytwórni – grają w nim młodzi, piękni i zdolni aktorzy, w boskich strojach i scenerii jak z balu kopciuszka, jeżdżą na ślicznych rumakach, a w tle czarujące zamki i mnóstwo zieleni. „Scaramouche” to baśń dla dorosłych. Naiwna i nieżyciowo słodka, a, mimo to, jest oczywistym potwierdzeniem geniuszu filmowców złotej ery kina. Dzisiaj bowiem, jeżeli ktoś robi film, to albo jest on ambitny i wychodzi z tej ambicji niezła kaszanka – nie ma ani sztuki, ani komercji, lub też film rozrywkowy jest tak denny, iż człowiek zastanawia się, czy aby nie ma się go za otępiałego idiotę, którego mózg odnotowuje jedynie zmiany planszy?

„Scaramouche” to film udany w swoim gatunku. Ma wszystkie składniki potrzebne, by odnieść sukces. Stewart Granger nawet jako zarozumiały Andre jest sympatyczny i pociągający. Aktorsko najlepsze są dwie damy jego serca: Janet Leigh jako Aline to kobieta piękna, delikatna, dumna, ale nieśmiała. Leigh jest w tej roli strzałem w dziesiątkę. Grająca aktorkę Leonorę, przeciwniczkę Aline, Eleanor Parker jest przeciwieństwem Leigh – ma w sobie seksapil i jest jak aromatyczna przyprawa, nadająca smaku potrawie. Do tego kostiumy, wartka akcja, cięte riposty, muzyka… – wychodzi z tego porządny film, który każdemu polecam. Nawet wątła charyzma Mela Ferrera nie jest w stanie mnie zniechęcić. Trudny orzech do zgryzienia ma Andre, musząc wybierać między dwiema atrakcyjnymi kobietami. Jego wybór podyktowany jest jednak głosem serca. Jaki on jest – nie zdradzę. Na pewno jednak godnym pocieszeniem tej „przegranej” musiał być romans z Napoleonem, który pojawia się w ostatnich sekundach filmu.

Trailer

Galeria

(Visited 51 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>