Mariusz Czernic

Sacco i Vanzetti / Sacco e Vanzetti (Giuliano Montaldo, 1971)

Sacco i Vanzetti / Sacco e Vanzetti (Giuliano Montaldo, 1971)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Nicola Sacco i Bartolomeo Vanzetti to bohaterowie słynnego skandalu sądowego z lat 20. ubiegłego wieku. Aresztowano ich i oskarżono o napad rabunkowy i podwójne morderstwo, ale tak naprawdę skazano ich za bycie radykałami. Uczestniczyli w wielu demonstracjach, dążąc w ten sposób do poprawy życia robotników w kraju „mlekiem i miodem płynącym”, jak reklamowała się Ameryka. Nie bez znaczenia był także fakt, że pochodzili z Włoch. W rasistowskiej Ameryce lat 20. nie mogli liczyć na uczciwy proces. W 1977 roku, a więc już kilka lat po premierze filmu zostali zrehabilitowani, więc dowody ich niewinności były już niepodważalne. Giuliano Montaldo na podstawie autentycznych wydarzeń stworzył przejmujący portret psychologiczny dwóch radykałów, którzy wbrew własnej woli stali się sławni.

Znakomity jest scenariusz, bo mimo iż film jest przegadany (jak każdy dramat sądowy) to zupełnie nie nudzi, nie powoduje zmęczenia, ale cholernie wciąga. Nawet gdy zna się przebieg sprawy, werdykt ławy przysięgłych i ostateczny wyrok to film fascynuje sposobem przedstawienia historii i ówczesnych realiów. Wbrew tytułowi sporo jest tu wyrazistych postaci. Prawnik Moore zaciekle broni anarchistów, z przekonaniem wykłada swoje argumenty, ale chyba jednak obiera złą strategię. Działania prokuratora Katzmanna jednoznacznie sugerują, że to człowiek arogancki i przemądrzały, w dodatku rasista. Dla niego Sacco i Vanzetti są winni, ponieważ to cudzoziemcy nie akceptujący amerykańskiego sposobu rządzenia. Z kolei sędzia Thayer wykorzystuje władzę daną przez gubernatora, by skazać obu anarchistów jako przykład dla tych, którzy działają na szkodę państwa.

W maju 1971 film brał udział w canneńskim konkursie, ale przegrał z Posłańcem Josepha Loseya. Jednak nagrodą aktorską wyróżniono Riccardo Cucciollę, który z wielkim przejęciem odegrał postać szewca Nicoli Sacco, który stopniowo traci nadzieję na ocalenie. Perspektywa zostawienia żony i dziecka, które w przyszłości mogą być prześladowane jako rodzina mordercy, czyni z niego osobę zgorzkniałą, której charakter przechodzi nagle od nerwowości po prawdziwą furię. Wcale nie gorzej spisał się Gian Maria Volonté, będący wówczas prawdziwą gwiazdą włoskiego kina. Pod wąsem można zauważyć delikatny uśmiech, co jakby podkreśla że proces przeciwko nim jest farsą. Bartolomeo Vanzetti, na co dzień sprzedawca ryb, poza godzinami pracy radykał domagający się reform w państwie, długo ma nadzieję, że sprawiedliwość zwycięży, ale jego wiara powoli słabnie. Świetny jest jego monolog w sądzie, którym bardzo trafnie podsumował cały proces.

W tym filmie tak naprawdę nie ma głównych bohaterów, bo Sacco i Vanzetti pojawiają się na ekranie wcale nie częściej niż prokurator okręgowy Katzmann (Cyril Cusack), nerwowy prawnik Moore (Milo O’Shea) i sędzia Thayer (Geoffrey Keen), a w drugiej połowie na czoło wysuwa się stary adwokat Thompson (William Prince), który wraz z dziennikarzem (Claude Mann) prowadzi dodatkowe dochodzenie. Sacco i Vanzetti zostali tytułowymi bohaterami filmu dlatego że to symbole walki o słuszne ideały: wolność słowa, szacunek do człowieka, zniesienie podziałów klasowych. Toczyli oni walkę za pomocą ulotek i materiałów propagandowych, a nie bomb i pistoletów. Vanzetti mówi w sądzie, że jest wdzięczny za to, że nie umrze jako zwykły człowiek pracy, ale jako symbol. A dzięki temu, że reżyser umieścił ich obu w tytule filmu, ich nazwiska nie zostaną zapomniane także przez miłośników kina, którzy nie interesują się historią i polityką.

Kolejna sprawa, która ułatwia odbiór filmu to muzyka. Wybitny kompozytor Ennio Morricone tym razem pracował przy soundtracku z amerykańską piosenkarką folkową Joan Baez. Oboje stworzyli dwie przepiękne ballady: „The Ballad of Sacco and Vanzetti i Here’s to You, Nicola and Bart”. Reżyser oszczędnie korzysta z ilustracji muzycznych. Gdy trwa proces dominuje dialog, gdy zapada wyrok Montaldo oddaje głos wokalistce. Żałobne utwory śpiewane smutnym głosem Joan Baez w sposób bardzo wysublimowany ukazują, co mogli odczuwać pierwszoplanowi bohaterowie tego dramatu. Te odczucia trudno wyrazić słowami, a jednak udało się je przedstawić tak przekonująco jak to tylko możliwe, w czym duża zasługa autorów scenariusza, aktorów i artystów tworzących oprawę muzyczną. Autentyzmu dodają wymowne zdjęcia – operator Silvano Ippoliti stosuje czarno-białe fotografie, by film przypominał wiarygodną, dokumentalną relację. Ale nawet sceny nakręcone na taśmie barwnej wypełnione są szarzyzną sugerującą tragizm i beznadziejność ludzkiego losu.

Sacco i Vanzetti od początku stoją na przegranej pozycji, bo nie są egoistami, myślą o tym by zapewnić poprawę warunków każdemu obywatelowi. Tym jest dla nich sprawiedliwość, ale jak przekonuje zaprezentowany w filmie proces sądowy bardzo różni się ona od amerykańskiej praworządności, która chroni tylko osoby na najwyższych szczeblach władzy. Wszelkie manifestacje, mające na celu wprowadzenie reform odbierane są jako działania terrorystyczne, służące obaleniu rządu. Najlepiej pozostać neutralnym, siedzieć w domu i nie zapisywać się do żadnych organizacji – wtedy jest duża szansa, że uniknie się kłopotów. Ale Vanzetti mówi, że gdyby narodził się na nowo, to nie zmieniłby postępowania – on wierzy, że robił słusznie. Tylko taką stanowczą postawą, nawet w obliczu śmierci, można zmienić ludzką mentalność.

Film Giuliano Montaldo to przenikający do głębi, wzruszający dramat sądowy, będący w swoim gatunku dziełem wybitnym, znacznie wybijającym się ponad sztampę i monotonię patetycznych opowieści prawniczych. Mimo iż włoska produkcja przypomina historię kompromitującą amerykańskie sądownictwo trudno ją nazwać filmem antyamerykańskim. Największym ksenofobem jest tu prokurator okręgowy o niemieckim nazwisku, który uważa siebie za prawdziwego Amerykanina i chętnie wyszedłby na ulicę z transparentem „Ameryka dla Amerykanów”. Jednak życie we Włoszech wcale nie było łatwiejsze – Nico i Bart wyemigrowali z Italii, gdyż nie widzieli w tym kraju perspektyw ani nadziei na lepsze jutro. Przekonali się jednak, że w innym kraju może być znacznie gorzej. Ten film to manifest – apel o poprawę stosunków międzyludzkich, wezwanie do działania przeciwko niesprawiedliwości, ksenofobii, nietolerancji. Dwie godziny wartościowego, ambitnego, społecznie zaangażowanego kina. Wiele czynników złożyło się na to, że ten polityczny dramat zyskał wysoką rangę artystyczną.

Sacco e Vanzetti (Giuliano Montaldo, 1971) aa Sacco e Vanzetti (Giuliano Montaldo, 1971) aaa

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>