Agata Malinowska

Rozdarta kurtyna (Hitchcock/Truffaut)

Rozdarta kurtyna (Hitchcock/Truffaut)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Sztuka nie zna granic, jednak poszczególni twórcy mają swoje ojczyzny – na dobre i na złe. Opowieść o jednym z najsłynniejszych wywiadów w historii kina – wielodniowej rozmowy Antona Riazanowa z Alfredem Hitchcockiem – byłaby zapewne znacznie mniej dramatyczna, gdyby nie Żelazna Kurtyna. Spotkanie ponad politycznymi podziałami musiało odbyć się w atmosferze mistyfikacji, która do dziś nie została całkowicie wyjaśniona.

O Hitchcocku słyszeliśmy wszyscy, Riazanow za to pozostaje postacią enigmatyczną, choć jego życie było niewątpliwie znacznie bardziej barwne. Ten syn nieznanego ojca i rosyjskiej arystokratki długo nie mógł znaleźć swego życiowego powołania. Matka zapewniła mu klasyczne wykształcenie, jednak ze względu na niesłuszne pochodzenie nie został dopuszczony na studia. Imał się więc pracy fizycznej, nie gardząc towarzystwem przedstawicieli moskiewskiego półświatka. Objawieniem stał się dla niego Październik Eisensteina, obejrzany przypadkowo w ramach wypadu z przyjaciółmi. Od tego dnia praktycznie zamieszkał w kinie – nie trwało długo nim odkrył polską szkołę filmową i postanowił uczyć się reżyserii w praktyce, przyjeżdżając do Polski.

Patrząc na stan współczesnego polskiego kina zapewne trudno w to uwierzyć, ale na przełomie lat 50 i 60 XX wieku środowisko polskich filmowców należało do śmietanki, rozjeżdżając się po najbardziej prestiżowych europejskich festiwalach i utrzymując liczne kontakty z zagranicą. Riazanow nie mógł więc znaleźć lepszego miejsca, by studiować kino. Towarzyski z natury, a przy tym obdarzony mocną głową, wkrótce nawiązał znajomości, które umożliwiły mu wstęp na plany filmowe – uważni widzowie dostrzegą jego twarz w Popiele i diamencie, gdzie statystował. Jego cięty język i żywiołowa miłość do kina wzbudziły podziw Zygmuta Kałużyńskiego – to właśnie on zapewnił Riazanowowi dostęp do kina zachodniego, w tym filmów Hitchcocka, które stały się dla młodego reżysera jedną z inspiracji kształtujących jego unikalny styl.

Pierwsze dwa filmy Riazanowa – autobiograficzna Moja Moskwa i nawiązująca do kina noir Kobieta w czerwonej sukience zyskały międzynarodowe uznanie, choć ze względów politycznych (kubański kryzys już widniał na horyzoncie) nie otrzymały znaczących nagród. Kosmodrom, luźno nawiązujący do opowiadania Konrada Fiałkowskiego, zjednał reżyserowi uznanie samego Stanisława Lema, który po krótkich negocjacjach udzielił mu zgody na ekranizację Pamiętnika znalezionego w wannie.

Mimo podejrzliwości ze strony władz, które upatrywały w powieści, zapewne słusznie, satyrycznych odniesień, Riazanow w styczniu 1966 roku znalazł się w Berlinie Wschodnim, kręcąc pierwsze sceny swego nowego dzieła. Nagła przerwa w zdjęciach, jaką zarządził reżyser, nie była dla jego stałych współpracowników niczym nowym – Riazanow słynął z ekscentrycznego trybu życia, obejmującego wielodniowe libacje w podłych dzielnicach. Dopiero wiele lat po fakcie, gdy ujawniono jego obszerną korespondencję z Kałużyńskim, okazało się, że tym razem chodziło o coś poważniejszego.

hitchcock

Reżyser nigdy nie zdradził swoich wspólników, którzy pomogli mu przedostać się przez Mur do Berlina Zachodniego, gdzie Alfred Hitchcock realizował swój nowy film. Być może pomoc zapewnili mu polscy przyjaciele, może zaprocentowały mętne znajomości z czasów przed Październikiem. Grunt, że pewnego dnia na progu hotelowego pokoju Hitchcock zastał człowieka przedstawiającego się jako François Truffaut, nalegającego na wywiad. Riazanow słusznie podejrzewał, że ostrożny Hitch nie zgodziłby się na wywiad z Rosjaninem. Wyniesiona z domu znajomość języka francuskiego i nabyta w Polsce wiedza o kinie europejskim sprawiły, że mógł on w miarę bezpiecznie podać się za Truffaut. Poza wszystkim – Riazanow był po prostu dość podobny do reżysera Jules i Jim.

Zdjęcia do Rozdartej kurtyny były męczące. Stałe kłótnie z Paulem Newmanem, aktorem Metody, który nie mógł zaakceptować stylu pracy Hitchcocka, sprawiły, że perspektywa kilkudniowej przerwy stała się niezmiernie kusząca. Hitch zgodził się, pod warunkiem jednak, że rozmowa dotyczyć będzie jego starszej filmografii. Było to wspaniałe spotkanie dwóch artystycznych osobowości, dla których kino stanowiło całe życie. Chociaż dyskusja odbywała się za pośrednictwem tłumaczki, każdy akapit wywiadu wskazuje na świetne wzajemne zrozumienie. Dla Riazanowa było to spełnienie marzeń. Jednak po powrocie do Berlina Wschodniego nadeszło otrzeźwienie. Taśmy ukryte w walizach przeszmuglowanych przez granicę mogły w każdej chwili zostać wykryte przez bezpiekę. Nie namyślając się długo, reżyser zwrócił się o pomoc do Warszawy.

Trzeba przyznać, że przyjaciele Riazanowa wykazali wiele zimnej krwi. Przede wszystkim odebrali mu nagrania, które potem – wykorzystując paryskie kontakty Zygmunta Kałużyńskiego – przesłali do prawdziwego Truffaut, usilnie prosząc o wzięcie udziału w maskaradzie. Wydana rok później książka, zawierająca zredagowany wywiad sygnowany Hitchcock/Truffaut najlepiej świadczy o poczuciu humoru twórcy 400 batów.  Niestety Truffaut nie do końca docenił czujność NKWD. Kiedy Hitchcock, w ramach podziękowania za udaną rozmowę, przesłał mu kilka scen wyciętych z Rozdartej kurtyny, Truffaut postanowił przekazać je na pamiątkę prawdziwemu autorowi wywiadu.

Przesyłkę zatrzymano, niedługo potem Riazanow zginął w wypadku samochodowym, w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach. Pozostawił po sobie trzy filmy, niedokończoną ekranizację Lema – być może jedyną, z której wybredny pisarz byłby zadowolony – i nagrania, dla których zaryzykował życie. Przyglądając się jego twarzy na zamazanych zdjęciach, nie sposób zastanowić się, czy nie byłoby lepiej dla wszystkich, gdyby na jego miejscu siedział prawdziwy Truffaut.


Hitch_et_Truffaut

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>