Adrian Kaczyński

RoboCop (José Padilha, 2014)

RoboCop (José Padilha, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

To, że niniejszy film jest remakem z pewnością wie już każdy. Wspólnym elementem obu produkcji jest historia Alexa Murphy’ego, którego śmierć pozwala na wprowadzenie do świata żywych cyberpolicjantów mających bezkompromisowo tropić złoczyńców i wyplenić zło. Jednak nie jest to takie proste, bo w cyborgu odzywa się pierwiastek człowieczeństwa, a w zasadzie samoświadomości. Mimo, że uwspółcześniony „RoboCop” jest bardzo zbieżny fabularnie z wersją sprzed ponad ćwierćwiecza, to przedstawia zupełnie świeże spojrzenie na postać humanoidalnego robo-gliny. Nie jest to więc kropka w kropkę odzwierciedlony projekt kultowego filmu.

Tegoroczny „RoboCop” w porównaniu do pierwowzoru może nie poświęca więcej miejsca dramatowi głównego bohatera, ale z pewnością podnosi istotność tego elementu dla fabuły filmu. Świadomość człowieczego pierwiastka odnalezionego pod warstwą pancerza nie ułatwia żywota Alexowi, ale także instytucjom nadzorującym produkcję cyborgów. Niestety z całej tej dramaturgicznej otoczki ostatecznie za wiele nie wynika. Intencje José Padilhy z pewnością są wyczuwalne, ale przyznać muszę, że dla mnie to zdecydowanie za mało – nawet gdybym nie porównywał tego tytułu z pierwowzorem.

Ot taki przeciętniak. Podobać się z pewnością mogą dynamiczne ujęcia, czy nowe, efektowne i uwspółcześnione wdzianko RoboCopa, które sprawiło, że czasami bohater swoją zwinnością przypomina Spidermana, czy Iron Mana. Niestety nowemu Murphy’emu brakuje tożsamości, jest jakiś nieobecny i bez wyrazu. Taka przeciętna rólka wyszła Kinnamanowi. Chociaż mogło być gorzej, bo o tytułową rolę ubiegał się Johny Depp… tylko makijażu spod hełmu nie byłoby widać.

W zestawieniu z kultowym oryginałem produkcja Padilhy musiała ponieść porażkę. Przede wszystkim zabrakło klimatu. Jednak docenić wypada zupełnie nowe podejście reżysera do opowieści. Z pewnością nie jest to typowy akcyjniak zupełnie pozbawiony logiki, ale uważam, że spokojnie można dać mu szansę i obejrzeć bez większego zażenowania. Nawet jeśli kosztem efektownych starć i drastycznych scen mamy skupiać się na wewnętrznych rozterkach człowieka w puszce.

(Visited 11 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>