Agata Malinowska

Rewers (Borys Lankosz, 2009)

Rewers (Borys Lankosz, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

O kurczę – pomyślałam – kolejny polski film. Gorzej – kolejny polski film o PRL nakręcony po upadku komuny. Gorzej – zachwalany przez krytyków. Gorzej… gorzej już właściwie być nie może. Dlatego właśnie poczułam się nieco zagubiona, kiedy kolejni znajomi, co do których jestem pewna, że się nie umówili, zaczęli mi ten film polecać. Wszyscy nie mogą być szaleni.

O cholera – pomyślałam po wyjściu z kina i był to początek dłuższej wiązanki, w której brzmiały akcenty podziwu.

Tak, to jest historia o kobietach w PRL, które utraciły bliskich na wojnie. Ale jest zabawna, przewrotna, ironiczna – reprezentuje sobą wszystko, czego dotąd nikt nie odważył się w takim filmie umieścić. Energiczna babcia, troskliwa (choć sarkastyczna) matka i córka-stara panna trzymają się razem niczym szekspirowskie trzy wiedźmy. Głównym zmartwieniem tej kobiecej szajki jest znalezienie męża młodej jeszcze Sabince, stąd przez ekran przewijają się dziwaczne, czasem tragiczne męskie figury, by wreszcie mógł pojawić się Bronisław.

Bronisław ma prawdziwie królewskie wejście – przegania zbirów, którzy chcą napaść Sabinkę. Bronisław jest niezwykle przystojny, choć może trochę szorstki. Bronisław nosi się jak Humphrey Bogart i nonszalancko pali papierosy. Słowem – Bronisław nie powinien być facetem, któremu spodobałaby się wielkooka, zasuszona kobietka, jaką jest Sabina. A jednak się podoba. Coś z tym Bronisławem musi być nie tak. I faktycznie jest.

Sabinka (Buzek) i tajemniczy, przystojny Bronisław (Dorociński)

Lubię myśleć o „Rewersie” (napiszę może wreszcie tytuł) jako o filmie o kobietach i w pewnym sensie opowiedzianym językiem kobiet. Wczesny PRL to były dla nich ciężkie czasy – prawdziwi mężczyźni zginęli na wojnie, prawdziwe kobiety pozostały i musiały sobie radzić same. To właśnie ich punkt widzenia – zabarwiony ironią, emocjami, ale i niespotykanym, dwuznacznym moralnie pragmatyzmem – nadaje tej epoce nowego smaku.

Wielka historia dzieje się jakby obok, ważna tylko o tyle, o ile ułatwia lub utrudnia przetrwanie własne i bliskich. Mężczyzna by zapewne cierpiał, wykonywał gesty i wpinał w klapę oporniki. Kobiety zostawiają przeszłość i żyją zgodnie z nowymi realiami. Ich PRL to pieczenie ciast, praca w wydawnictwie, opędzanie się od szefa, który pcha się z łapami. I kłopot z Bronisławem.

Trzypokoleniowa kobieca rodzina – Polony, Buzek, Janda

Rewers” to czarno-biała czarna komedia. Wstawki kolorowe dziejące się współcześnie zręcznie puentują ten film, ale jego styl to odcienie szarości. Podobnie w scenariuszu – sam gatunek wymusza pewną niejednoznaczność bohaterów i Lankosz z rozmysłem to wykorzystuje. Bronisław to raczej prosty przypadek, choć teoretycznie najbardziej tajemniczy. Natomiast kobiety, z wielką gracją zagrane przez Buzek, Jandę i Polony, tworzą przewrotne trio, zarazem szlachetne i odrobinę makabryczne.

Odnotowawszy dobre aktorstwo, które akurat w polskim kinie miewało się zawsze w miarę nieźle, i naprawdę dobry scenariusz, muszę podkreślić, że mimo wszystko największe wrażenie zrobiła na mnie biegłość realizacji. Ten film po prostu nie mógł pojawić się w kraju, w którym do kin trafiają filmy reżyserowane przez partaczy, albo takie na których nic nie widać ani nie słychać. Reżyseria jest sprawna, sceny przemyślane, oświetlenie jak należy, dźwięk i muzyka na poziomie…

Zdjęcia i praca operatorska wyrastają nawet ponad przeciętną (miewają się nieco gorzej w kolorowych wstawkach). Nie zdziwiłabym się, gdyby „Rewers” nakręcił Wajda – on jeden naprawdę zwraca uwagę na to, by film dobrze się oglądał. O ile akurat nie zajmuje się Katyniem. Ale jakiś Lankosz? Debiutant? Cały mój świat przewrócił się nagle do góry nogami. Nie powiem jednak, żeby było to nieprzyjemne.

Rewers” jest raczej pozbawiony pretensji do wielkiej sztuki autorskiej, jak „Tatarak”. Nie jest też w skali świata specjalnie nowatorski. To po prostu dobrze nakręcony i wyreżyserowany, niegłupi i trochę straszny film. Można wybrać się na niego w celach czysto hedonistycznych i nie być rozczarowanym – może tylko zakończenie mogłoby być jakąś minutę-dwie wcześniej. Jeśli chodzi o mnie, wyszłam z kina niezbyt równym krokiem, ale to dlatego, że nic mnie od dawna tak bardzo nie zaskoczyło. Muszę więc zamieścić oficjalne podziękowania dla SzariKa, którego notka do reszty przekonała mnie, żeby noga moja tam postała. Życie jest jednak pełne zasadzek, czasem, jak się okazuje, miłych.

Rewers (2009)  aa Rewers (2009)  aRewers (2009)  aaa

(Visited 10 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>