Agata Malinowska

Redland (Asiel Norton, 2009)

Redland (Asiel Norton, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Mroczny, intensywny, mocny, poetycki – tych słów można użyć do opisu „Redland”. Debiutancki film Asiela Nortona to bardzo oryginalne, osobiste i drapieżne dzieło, które chce – i potrafi – chwycić za gardło. Pozostaje tylko dziwić się, dlaczego nie zachwyca.

Bohaterowie – pięcioosobowa rodzina zamieszkująca w leśnej głuszy – stają w obliczu ryzyka śmierci głodowej. Jedynym wyjściem jest polowanie, jednak zwierzyna znajduje się o kilka dni drogi od gospodarstwa. Mężczyźni, wraz z wezwanym do pomocy młodzieńcem o imieniu Charlie, wyruszają na łowy. Pozostali, matka, córka i synek, muszą jakoś przetrwać do ich powrotu. Wydaje sie, ze walka z nieprzyjazną przyrodą, w której stawką jest życie, stanowi wystarczająco dramatyczny temat, jednak w „Redland” pojawia sie również liryczny i bardzo zmysłowy watek miłości łączącej córkę, Mary-Ann, i Charliego. Miłości, której ojciec dziewczyny jest przeciwny.

Ta surowa historia o prostych ludziach oprawiona jest w niezwykłe, bardzo efektowne i różnorodne zdjęcia nie tylko bohaterów, ale i otaczającej ich przyrody. Mieszkańcy zagrody są nierozerwalnie zrośnięci z lasem, choć muszą walczyć z nim o każdy kęs jedzenia. Wydaje się, że są oni tak samo pełni życiowej siły, fatalizmu i tak samo amoralni, jak amoralna, witalna i obojętna jest natura. Nie ma tu mowy o wymysłach cywilizacji. Miłość, pożądanie, jak i śmierć są pełne dosłowności, drastyczne, ale i piękne.

Nie da się nie zauważyć, jak wiele starań włożono w to, by wydobyć to piękno – i paradoksalnie możne to być jedna z wad tego filmu. Norton wiele uwagi poświęca kolorystyce, światłu, oszałamia wspaniałymi plenerami, wplata również brudne ujęcia z „ziarnem” i sceny kręcone z reki. Wszystko to, choć początkowo budzi niekłamany zachwyt, zaczyna po pewnym czasie nużyć i stwarza niepotrzebny dystans.

Co najgorsze, jakimś sposobem przestała mnie interesować sama historia a zaczęło zastanawiać, ile jeszcze będę musiała cierpieć obecność bohaterów. Sadząc po szmerach na widowni, nie byłam w tym osamotniona. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że „Redland” byłby znacznie lepszy, gdyby skrócono go o jakieś pół godziny. W każdym razie z pewnością dałoby się uniknąć zażenowania tym, że patrzy się na straszną ludzką tragedię z uczuciem niepokojąco bliskim irytacji.

Na zasadzie luźnych skojarzeń obraz Nortona można porównywac z „Lasem Piotra Dumaly – oba filmy, opierając sie w głównej mierze na doskonałych zdjęciach, także przyrody, przenoszą ludzkie doświadczenia graniczne w wymiar uniwersalny. O ile jednak Dumała czyni to w sposób ascetyczny i bardzo refleksyjny, Norton nie stroni od fabularnego prymitywizmu i dosłowności, zaś w sferze formalnej prezentuje barokowe bogactwo. Nawet jeśli porównanie wypada na niekorzyść „Redland”, sam fakt, ze da się je przeprowadzić, świadczy o tym, że ten debiutant mierzy wysoko.

Jest to kino zdecydowanie autorskie i być może właśnie z powodu całkowitej artystycznej wolności – przesadnie rozbuchane. Mimo dobrze, a nawet znakomicie zapowiadającego się rozpoczęcia, po pewnym czasie niecierpliwi i nawet wstrząsające sceny nie są już w stanie powstrzymać widzów od dyskretnego spoglądania na zegarki. Życzę więcej szczęścia następnym razem.

redland

(Visited 12 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>