Mariusz Czernic

Proszę nie pukać / Don’t Bother to Knock (Roy Ward Baker, 1952)

Proszę nie pukać / Don’t Bother to Knock (Roy Ward Baker, 1952)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Roy Ward Baker to znany brytyjski twórca horrorów i kryminałów. Jego amerykański film Proszę nie pukać pewnie szybko zostałby zapomniany gdyby nie to, że pierwszą główną rolę zagrała w nim Marilyn Monroe. Jest to dzieło skromne, oszczędne w formie, ale głębokie w treści i przekazie. W tle pobrzmiewają echa II wojny światowej, a na pierwszym planie bohaterka, u której wojna wywołała we wnętrzu niemałe spustoszenie. Zatrudniona w charakterze opiekunki dziewczyna próbuje walczyć z demonami zatruwającymi jej umysł, ale jest zbyt słaba by wyjść z tej walki o własnych siłach. Czy to duszna atmosfera pokoju hotelowego, czy może traumatyczne wspomnienia z przeszłości – coś sprawia, że kobieta staje się zagrożeniem dla innych, a także dla siebie samej.

W latach 1953-60 Marilyn Monroe stworzyła kilka zapadających w pamięć ról komediowych, które uczyniły z niej ikonę kina, ale nie prawdziwą aktorkę docenianą za talent i wyróżnianą nagrodami. Po latach bardziej docenia się jej niekomediowe kreacje, które wskazywały że miała potencjał do odgrywania poważniejszych ról. Potrzebowała tylko reżysera, który pomógłby jej podszlifować talent. Może gdyby trafiła na Elię Kazana to jej kariera potoczyłaby się w lepszym kierunku. Trafiła jednak na Roya Bakera, który nie miał wielkiej siły przebicia i jego film nie cieszył się powodzeniem. Warto jednak zwrócić uwagę na tę produkcję, gdyż pod skromną oprawą kryje się ambitne i przemyślane kino psychologiczne z pogranicza thrillera i antywojennego dramatu.

Są tu cztery interesujące postacie, o których warto wspomnieć. Debiutująca na kinowym ekranie Anne Bancroft wcieliła się w postać poczciwej i niedostępnej śpiewaczki. Aktorka ujawniła tu swoją muzyczną wrażliwość, ale scenariusz traktuje jej postać zbyt powierzchownie, by dać jakąkolwiek szansę na ukazanie w pełni talentu aktorki. Z kolei Elisha Cook Jr, aktor o wyglądzie wystraszonego kundla, kreuje tu typową dla siebie niewymagającą rolę, pozostającą wyraźnie w cieniu pozostałych wykonawców. W filmie Bakera zagrał wujka głównej bohaterki – prostodusznego windziarza, który ryzykując utratą posady wprowadza wilka między owce. Najciekawszą kreację stworzył Richard Widmark. Grany przez niego bohater to lekkoduch, który flirtując z poznaną przypadkiem kobietą poznaje siebie. Okazuje się bowiem, że miłosne podboje przestają mieć dla niego znaczenie, gdy chodzi o ratowanie czyjegoś życia. Udowadnia sobie i innym, że nie jest „typowym facetem”, ale kimś bardziej wartościowym.

Nie ulega wątpliwości, że po seansie najbardziej pozostaje w pamięci smutne i niespokojne oblicze Marilyn Monroe. Postać Nell to jej pierwsza dramatyczna rola, w której wypadła powyżej oczekiwań. Reżyser doskonale wykorzystał jej delikatną urodę i drobną sylwetkę by pokazać, że czasem pozory mylą i nawet pod aksamitną, gładką powierzchnią może być szorstki i trudny charakter. Marilyn znakomicie wykorzystała swój czas ekranowy, ale niestety filmowi czegoś brakuje do doskonałości – jakiegoś solidnego punktu zwrotnego, który zwiększyłby napięcie. Film jest krótki, co jest dużą zaletą, gdyż nie przynudza i szybko brnie do finału, ale przydałoby się jednak więcej czasu by tę nurtującą opowieść rzetelnie rozwinąć i zrobić z niej porządnego konkurenta dla hitchcockowskich thrillerów. Jest tu kilka scen, które przywodzą na myśl późniejsze o dwa lata Okno na podwórze Alfreda Hitchcocka. Na przykład scena, w której Richard Widmark obserwuje przez okno nieznajomą z pokoju naprzeciwko albo motyw ze wścibską sąsiadką, która podejrzewa, że u sąsiadów dzieje się coś dziwnego.

Proszę nie pukać to opowieść o wchodzeniu bez pukania w cudze życie, o wtrącaniu się w nie swoje sprawy w dobrej wierze. Pewnie wiele osób przeszłoby obojętnie obok hotelowego pokoju, w którym najwidoczniej dzieje się coś złego. Roy Baker pokazuje świat, w którym ludzkość bardziej interesuje się życiem innych lokatorów niż swoim własnym. Ale człowiek dowiaduje się o sobie więcej niż kiedy pilnuje nie tylko własnego nosa, lecz gdy poznaje też problemy obcych ludzi. Optymistyczny film, ale raczej tylko dla koneserów starego kina i wielbicieli Marilyn Monroe, pozostałych może wynudzić mimo iż trwa niewiele ponad 70 minut. To bardziej ćwiczenie stylistyczne niż pełnokrwisty dramat lub thriller. Jak na dramat to niewiele tu dramatyzmu i emocji, jak na thriller to za mało tu napięcia – zbyt prędko wszystko staje się oczywiste. W rękach kogoś innego ta historia mogłaby nabrać lepszego charakteru i można by było wtedy jednoznacznie określić gatunek. A tak mamy tu jedynie niezły film z Marilyn i nic poza tym.

Don't Bother to Knock (Roy Ward Baker, 1952) aa Don't Bother to Knock (Roy Ward Baker, 1952) aDon't Bother to Knock (Roy Ward Baker, 1952)  aaaa

(Visited 19 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>