Agata Malinowska

Poważny człowiek / A Serious Man (Joel Coen, Ethan Coen, 2009)

Poważny człowiek / A Serious Man (Joel Coen, Ethan Coen, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Nie pamiętam już, w której książce natknęłam się na określenie „ekskrement walnął w klimatyzator” (twórczy przekład anglosaskiego shit hit the fan), ale z pewnością było to coś Vonneguta. Oczywiście tekst się nie przyjął. Pięciosylabowe wyrazy rzadko sprawdzają się w sytuacji, kiedy człowiek ma ochotę rzucić czymś jędrnym. Ale po wyjściu z „Poważnego człowieka” przypomniałam sobie o nim od razu. Wyobraźmy sobie ekskrement o rozmiarach spotykanych w „Parku Jurajskim” a zamiast klimatyzatora silnik jumbo jeta i będziemy mieli jakie takie pojęcie o tym, co Coenowie zgotowali głównemu bohaterowi swojego nowego filmu.

Larry Gopnick nie jest tak naprawdę specjalnie nowatorską postacią w twórczości rozbrykanych braci. Spokojni, niewinni ludzie, którzy dostają to, na co nie zasłużyli, to częsty motyw w coenowskich filmach, poczynając od jajogłowego „Bartona Finka”, poprzez żonę Jerry’ego Lundergarda z „Fargo”, a kończąc na biednym frajerze, który zginął w ohydny sposób, gdyż Anton Chigurh akurat potrzebował samochodu. W Poważnym człowieku po prostu wyciągnięto wierzgającą ofiarę na pierwszy plan i rozpoczęto szturchańce. Nie ma chyba potrzeby streszczać historii upadku Larry’ego, wystarczy napisać tylko, że zaczyna on jako spokojny, obarczony rodziną i szanowany wykładowca fizyki, a kończy po pachy w tym, co wali w klimatyzator. No dobrze, powiecie, ale tę historię opowiedziano już dawno temu. Tylko że zaczynała się od słów Żył w ziemi Us człowiek imieniem Hiob….

Są jednak pewne różnice. Larry faktycznie jest Żydem i rzeczywiście wszystko wskazuje na to, że Bóg się na niego uwziął. Jednak światopogląd religijny, który jakoś podtrzymywał hiobowy kręgosłup moralny, należy już do przeszłości. Ciężko jest w XX wieku, wieku wynalazków i racjonalizmu, kupić głodne kawałki o niezbadanych wyrokach boskich, sprzedawane tuż obok kawałków o boskiej sprawiedliwości. Jeden z rabinów, do których udaje się zestresowany Larry, każe mu żyć dalej ze świadomością doświadczonej tajemnicy.

Ale w takim razie jaka jest właściwie różnica między ślepym losem a Bogiem, który z niewiadomych przyczyn decyduje się płatać ludziom złośliwe figle? Czy można mieć nadzieję, że będzie tak jak z Hiobem, który odzyskał społeczny status, żony, synów i stada owiec? Jaka jest gwarancja, że Bóg da wyraz swej sprawiedliwości, zamiast postawić jednak na nieodgadnioność? Spójrzmy prawdzie w oczy, nikt, włącznie z rabinami, nie jest gotów postawić pieniędzy na to, że Larry wyjdzie na prostą. Pytanie „Dlaczego ja?” jest równie dobre jak pytanie „Dlaczego tornado?”. I znakomita odpowiedź na oba – „Ponieważ”.

Nie jest trudno wysnuć z tego filmu przesłanie, że świat po prostu nie ma sensu, a w każdym razie ustalonego porządku. To my tworzymy porządek, na własne potrzeby, żeby nie stanąć sam na sam z niewiadomą. I jest w zasadzie obojętne, czy ta niewiadoma ma naturę boską czy całkiem prozaiczną, ale zbyt złożoną, by dało się ją oddać na największej nawet tablicy w sali wykładowej. Zwykły człowiek może tylko próbować zachować się przyzwoicie. Co jest w sumie dosyć żałosne i prawdopodobnie ma swoje granice, jak dowodzą nam bracia.

Wszystkie te rozważania sprawiają na pewno bardzo przygnębiające wrażenie, mimo to „Poważnego człowieka” nazywa się komedią. Coenowie przyzwyczaili nas już do tego, że ich filmy można podzielić na dwa rodzaje – bardziej zabawne i bardziej straszne. Od czasu do czasu zdarza im się jednak nakręcić mieszankę fifty-fifty. Takim filmem był „Barton Fink” i taki jest „Poważny człowiek. Nie ma co prawda w „Poważnym” tak pysznego duetu jak Goodman/Turturro, ale nadrobiono to świetną reżyserią i genialną sceną na zakończenie. W kinie dało się również słyszeć sporo chichotów, więc całkiem możliwe, że dystrybutor nie wpuścił w maliny widzów, którzy przyszli obejrzeć kolejny film tych panów od „Tajne przez poufne”.

Oczywiście nie można niczego, co napisałam powyżej, traktować zbyt poważnie. Uwielbiam Coenów i ich specyficzne, smoliście czarne poczucie humoru. Gdyby nakręcili adaptację podręcznika programowania w Lispie, poleciałabym do kina, żeby sprawdzić, jak im poszło. Pamiętajcie więc, że ja Was nie namawiałam. No, może trochę.

Poważny człowiek A Serious Man (Joel Coen, Ethan Coen, 2009)  aa Poważny człowiek A Serious Man (Joel Coen, Ethan Coen, 2009)  aPoważny człowiek A Serious Man (Joel Coen, Ethan Coen, 2009)  aaa

(Visited 21 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>