Agata Malinowska

Półtora pokoju / Poltory komnaty ili sentimentalnoe puteshestvie na rodinu (Andrey Khrzhanovskiy, 2009)

Półtora pokoju / Poltory komnaty ili sentimentalnoe puteshestvie na rodinu (Andrey Khrzhanovskiy, 2009)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Projekcję „Półtora pokoju” spędziłam siedząc na najlepszym miejscu w siódmej sali Kinoteki – na schodach na wprost ekranu. Oczywiście nie dlatego, że lubię, tylko z powodu strasznego ścisku – gdyby sala miała okna, kilku śmiałków zapewne skorzystałoby z nich jako alternatywnego wejścia. Magiczna impresja na temat życia Josifa Brodskiego zdobyła serca sputnikowej publiczności. Trudno się temu dziwić, choć zarazem nie sposób nie wytknąć jej kilku wad.

Podtytuł brzmi „Sentymentalna podróż do ojczyzny”, zapowiadając film nie tyle o Brodskim, ile o Brodskim w Rosji. Dzieciństwo i młodość, spędzone w Petersburgu, czy też raczej Leningradzie, dane jest nam obejrzeć szczegółowo. Gdy Brodski wyjeżdża za granicę, pozbawiony rosyjskiego obywatelstwa, film koncentruje się na jego rodzicach, ich sporadycznych kontaktach z synem i próbach uzyskania pozwolenia na wyjazd, by choć raz zobaczyć się z nim przed śmiercią. Wszystko to skąpane w formalnych akrobacjach i opatrzone dowcipnym komentarzem zaczerpniętym z pism noblisty.

Co dobre, wspomniane fajerwerki, czy to animacje, czy zmiany tonacji zdjęć, raczej nie wymykają się spod kontroli. Karnie służą budowie klimatu, który jest zresztą równie proteuszowy co i stylistyka. „Półtora pokoju” przypomina bowiem trochę formalny i emocjonalny kolaż – nostalgiczne zdjęcia w sepii mieszają się tu z mroczniejszymi fragmentami czarno-białymi, pełnymi ciepła rysunkowymi fantazjami i realistycznie przedstawioną prozą życia w Związku Radzieckim. Niezależnie od aktualnie wybranej stylistyki, realizacja jest staranna, muzyka dobrana pieczołowicie a petersburskie plenery niezmiennie zjawiskowe. Nie jest więc trudno dać się oczarować, nawet mimo tego, że po pewnym czasie film wyraźnie dostaje zadyszki i niezbyt zręcznie dąży w stronę końca.

Końca, dodajmy, niezbyt optymistycznego – rodzice nie zdążyli już zobaczyć się z Brodskim. Dwie sympatyczne wrony, które symbolizują ojca i matkę, to symbol tego, co bezpowrotnie utracone. Rodzinne gniazdo, rudego kota, i wspaniały, obsypany złotymi liśćmi Petersburg zastąpi profesura na amerykańskim uniwersytecie i Nagroda Nobla. Trudno powiedzieć, czy jest to uczciwa wymiana.

Nie jest to jednak film melancholijny, tylko właśnie sentymentalny – toteż jeśli ktoś nie chce opuścić kina w smutnym nastroju, to nie opuści. Pod powiekami pozostaje te kilka scen, które emanują dobrą energią – instrumenty muzyczne dryfujące w powietrzu nad Petersburgiem, animowany kot piszący listy, para tańczących staruszków. To już druga niepoważna biografia, którą oglądałam w tym roku – pierwszą z nich był „GainsbourgJoanna Sfara. W tej niszowej kategorii „Półtora pokoju” wygrywa w cuglach. Nie tylko dlatego, że główny bohater jakiś sympatyczniejszy.

MCDROAN EC139 MCDROAN EC136 Półtora pokoju (Poltory komnaty ili sentimentalnoe puteshestvie na rodinu, 2009), reż. Andrey Khrzhanovskiy aaa

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>