Adrian Kaczyński

Początek / I Origins (Mike Cahill, 2014)

Początek / I Origins (Mike Cahill, 2014)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Wydaje się, że „Początek” ma wszelkie predyspozycje do tego by widza zauroczyć. Ciekawe naukowo-religijne rozważania, dysputa na temat przypadku i przeznaczenia, świetna muzyka, no i na koniec najlepsze – biologia molekularna, która chyba nie tylko u mnie wzbudza największe zainteresowanie (wszak co nieco mi się w tej dziedzinie liznęło). Jednak atrakcyjność tego filmu jest jedynie powierzchowna. Początkowe zauroczenie zaczyna tracić na sile, gdy koncepcja reżysera zaczyna ujawniać swoje słabe strony, a na to nie trzeba tak długo czekać.

Mike Cahill biorąc na celownik przypadek i przeznaczenie nie tylko porusza oba tematy, ale sam staje się ich ofiarą, bo niestety zbyt nadmiernie je stosuje w swoim filmie. Owocem tego są liczne zbiegi okoliczności, w które jakoś trzeba uwierzyć, bo tak nakazuje autor. Wystawianie cierpliwości widza na taką próbę często źle się kończy. To, że film utrzymany jest w konwencji sci-fi nie oznacza, że na ekranie może dziać się cokolwiek i należy z niego czerpać wszystko jak leci bez większego zastanowienia.

Reżyser usiłuje pokazać rozbieżności pomiędzy nauką i wiarą. Dlatego krzyżuje ze sobą drogi biologa Iana (Michael Pitt) oraz wierzącej w siły wyższe Sofii (Astrid Bergès-Frisbey), a do tego próbuje podbijać swoją pointę praktykantką Karen (Brit Marling). Nasz naukowiec na co dzień zajmuje się badaniami dotyczącymi ewolucji oka i daje wiarę tylko temu, co da się udowodnić. Dąży do potwierdzenia swojej hipotezy głoszącej, że Bóg nie był w stanie stworzyć tak skomplikowanego narządu jak oko. Dzięki biometrii oka (a dokładniej dzięki zdjęciu jej oczu), która pozwala dostrzec naszą niepowtarzalność, udaje mu się odnaleźć uduchowioną kobietę spotkaną na imprezie. To ona zaczyna zasiewać w nim boskie wątpliwości.

Konfrontacja nauki oraz religii wydaje się tematem niewyczerpalnym. Jednak trzeba sporo fantazji i przede wszystkim finezji by się w jakiś sposób wyróżnić się na tle pozostałych produkcji. Cahillowi z pewnością starczyło wyobraźni, ale zabrakło nieco finezji w opowiadaniu historii i łączeniu ze sobą elementów fabuły, które bywają naciągane i nie zawsze są spójne.

Ciężko uwierzyć, że wybitni naukowcy nie rozmawiają o przyziemnych rzeczach, a co dopiero przeciętni ludzie. W „Początku” wszystkie dialogi są WAŻNE – jeśli nie dotyczą naukowych teorii, to są o filozoficznych przemyśleniach bohaterów. Nieistotne, czy te słowa padają w laboratorium, czy podczas siedzenia na sedesie, przy kawie, czy tuż po seksie – wszystkie mają charakter przerażająco wyniosły. I weź w to uwierz, gdzie w tym wszystkim jest życie?

Początek” może się podobać, chociaż reżyser swoją tezę przedstawia dosyć jednoznacznie i sugeruje jedyną słuszną odpowiedź na pytania występujące w filmie. Udowadnia, że śmierć nie jest naszym końcem, pokazuje, że życie nie opiera się na chłodnej kalkulacji i gdzieś wokół nas krążą różne fluidy, które są podstawą relacji międzyludzkich. Film Cahilla zdecydowanie korzystniej wypada, jeśli skupimy się na tym, co nam chce opowiedzieć, a nie na tym, w jaki sposób to robi. Na pochwałę zasługuje bardzo sprawny montaż, czy świetne zdjęcia oprawione klimatyczną (genialną wręcz) muzyką, która jest chyba najlepszym składnikiem tej produkcji.

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>