Adrian Kaczyński

Pieta / Pi-e-ta (Ki-duk Kim, 2012)

Pieta / Pi-e-ta (Ki-duk Kim, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Chociaż motyw zemsty często stosowany jest przez azjatyckich twórców, to poza mocną i intrygującą końcówką ciężko zarzucić schematyczność. Niezależnie od tego spod czyjej ręki wychodzi dany film ukazujący ten bardzo popularny przewodni wątek, to z reguły jest to przedstawione i zrealizowane w inny sposób i każdy z twórców ma własną drogę do osiągnięcia tego konkretnego celu, jakim zresztą jest zaintrygowanie i przede wszystkim zaskoczenie widza.

Mimo tak bardzo eksploatowanego motywu (zwłaszcza w kinie koreańskim) ciężko zarzucić jakąś powtarzalność, czy typową zrzynkę, to świadczy o oryginalności, niepowtarzalności autorów tych historii, ale może też oznaczać niesamowicie zrytą banię – a takie chore fabuły to ja lubię.

Pieta” wydaje się być w pewnych aspektach takim koreańskim odpowiednikiem polskiego „Komornika”. W obu produkcjach główny bohater jest bezwzględny i pozbawiony jakichkolwiek skrupułów. Bez problemu odzyskuje zaległe należności. Jest zimny i wyrachowany. W koreańskiej produkcji jest to nazbyt zaznaczone, bo Gang-Do pozbawiony jest jakichkolwiek emocji, mimika niezauważalna, aż tak, że główny bohater prezentuje się niczym manekin – tyle, że ruchomy.

Pod pewnymi względami ta przesadna gra może zachwycać, jednak ja nie do końca to kupuję, ale nadal jestem pod wrażeniem. A to co się dzieje po pojawieniu pewnej kobiety, która twierdzi, że jest matką Gang-Do ma w sobie cechy typowego thrillera, który zaczyna mącić prostą z pozoru fabułę, która z czasem wydaje się tak zagmatwana, że aż nie zrozumiała. Jednak przy poświęceniu wystarczającej uwagi oraz konkretnym finale wszystko zdaje się być jasne, a potem następuje ten szok i niedowierzanie.

Autentyczność Mi-Soon robi chyba większe wrażenie niż w przypadku głównego bohatera. Jej postać świetnie prowadzi filmową historię niemal do samego końca. Mimo, że „Pieta” odbiera się jako film bardzo brutalny, to scen ukazujących dosłowną przemoc nie ma – reżyser pozostawia to naszej wyobraźni, co zdecydowanie się sprawdza.

Pieta” to z pewnością kolejna porządna produkcja z pod znaku zemsty warta obejrzenia i zapoznania się z niesamowicie chorą wyobraźnią twórcy, o czym mogą świadczyć liczne nagrody. Oceniam ten film na porządną siódemkę. Dlaczego nie wyżej? Bo po obejrzeniu sporej ilości filmów o tej tematyce ciężko o tak ogromne zaskoczenie jak przy pierwszym seansie tego typu.

(Visited 15 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>