Mariusz Czernic

Pieśń o Bernadette / The Song of Bernadette (Henry King, 1943)

Pieśń o Bernadette / The Song of Bernadette (Henry King, 1943)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Dla tych, którzy wierzą w Boga nie potrzebne są żadne wyjaśnienia. Dla tych, co nie wierzą żadne wyjaśnienia nie są możliwe”. Myślę jednak, że ten film ma w sobie coś, co nawet ateiści będą w stanie docenić. Bo reżyser dość wiernie opowiada historię, która zdarzyła się naprawdę. Często uderza w sentymentalne nuty, ale one nie osłabiają realizmu, lecz powodują autentyczne wzruszenie. W 1933 roku papież Pius XI kanonizował Bernadettę Soubirous, a 10 lat później Henry King postanowił opowiedzieć o jej niezwykłym życiu. Akcja opowieści rozpoczyna się w 1858 roku, w małej, nędznej wiosce Lourdes na południu Francji. Największym problemem władz jest doprowadzenie do wybudowania linii kolejowej, która bardzo ułatwiłaby życie mieszkańców. Ale za sprawą 14-letniej Bernadetty pojawia się inny problem…

Chorowita córka zubożałego młynarza doświadcza wizji i powoduje tym spore zamieszanie. Władze lokalne, państwowe i kościelne zastanawiają się, czy jest sprytną oszustką i manipulantką pragnącą zwrócić na siebie uwagę, osobą obłąkaną wymagającą pomocy specjalisty czy może faktycznie jest wybranką, przez którą przemawia Bóg lub Matka Boska. W tym filmie nie ma złych ludzi, którzy działaliby wbrew zdrowemu rozsądkowi. Rozumiemy tych, którzy nie potrafią lub nie chcą uwierzyć w to czego nie widzą. Ale rozumiemy także Bernadettę, bo gdy wpatrujemy się w jej rozpromienioną twarz wierzymy, że ona naprawdę zobaczyła coś niezwykłego. Duża w tym zasługa początkującej i naturalnej w wyrażaniu emocji Jennifer Jones. Aktorka wzbudziła autentyczny podziw i zdobyła Oscara, pokonując m.in. Ingrid Bergman.

Henry King majstrował przy wielu gatunkach filmowych (nakręcił m.in. biograficzny western Jesse James i efektowną przygodówkę Czarny łabędź). Biografia Bernadetty Soubirous należy do jego najwybitniejszych osiągnięć. To bardzo rzetelna hollywoodzka robota – fantastyczny monochromatyzm, garść wzruszeń, psychologiczna głębia, zagadkowość (dopiero pod koniec wyjaśnia się, jakie cechy świadczą dobitnie o wyjątkowości tej niedouczonej dziewczyny). 24-letnia Jennifer Jones w tym filmie to nie kobieta, lecz zjawisko – bije od niej blask bardziej olśniewający niż u największych gwiazd tamtej epoki. Ale nie można zapominać, że reszta aktorów w tej produkcji również pokazuje swój kunszt – w obsadzie mamy przecież Vincenta Price’a, Lee J. Cobba i Charlesa Bickforda. Archaiczne kino, ale nakręcone z pasją i artyzmem.

(Visited 27 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>