Przemysław Sopocko

Pianista / The Pianist (Roman Polański, 2002)

Pianista / The Pianist (Roman Polański, 2002)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Władysław Szpilman był znanym polskim pianistą. Grywał utwory Chopina, ale też sam tworzył, m.in. piosenki. Zasłynął grą w Polskim Radiu podczas niemieckiego ataku na Polskę 23.09.1939 r., kiedy Niemcy wchodzili do Warszawy. W 1945 r., także on zagrał na antenie, obwieszczając koniec wojny. Jednak, zmarły w 2000 r. artysta miał z Romanem Polańskim coś wspólnego – obaj przeżyli II wojnę światową i Holocaust, doświadczając tragedii getta (Szpilman w Warszawie, Polański w Krakowie). Dlatego też, Polański wiele lat czekał na zrealizowanie filmu o swoich przeżyciach podczas okupacji, odmawiając niemal dekadę wcześniej realizacji „Listy Schindlera”. Obaj panowie poznali się podczas prac nad scenariuszem (autorstwa Ronalda Harwooda), który powstał w oparciu o wspomnienia Władysława Szpilmana, pt. „Pianista” właśnie. Wyjaśniwszy niuanse, mogę przejść do recenzji filmu.

Dzień 23.09.1939 r., do Warszawy wkraczają Niemcy. Polska po walce, co należy podkreślić, musi poddać się zwycięskiemu Wehrmachtowi. Władysław Szpilman (Adrien Brody), młody żydowski muzyk gra nokturn cis-moll Chopina w studiu Polskiego Radia. Z powodu nalotu, musi przerwać i wraca do domu. A na ulicach Warszawy już są wojska okupacyjne. Na dodatek, od razu wprowadzają restrykcje wobec ludności żydowskiej w Generalnym Gubernatorstwie (niewłączona do III Rzeszy okupowana przez Niemców część Polski, ze stolicą w Krakowie – Generalnym Gubernatorem był Hans Frank). Szpilman mieszka z rodzicami – ojcem (Frank Finlay), matką (Maureen Lipman), dwiema siostrami  – Haliną (Julia Rainer) i Reginą (Jessica Meyer) oraz bratem Henrykiem (Ed Stoppard). Do roku 1940 r. żyją w ciągłym upokorzeniu – Niemcy nachodzą żydowskie rodziny, w tym wyrzucając przez okno jednego z ich sąsiadów. Szpilmanowie z kolei, muszą wyprzedawać rodzinne dobra – biżuterię, srebra i fortepian, największy skarb artysty. Szpilmanowi  w sprzedaży pomaga jego znajomy Jurek (Michał Żebrowski). Niestety, w czasie wojny trzeba kombinować, żeby przetrwać.

Rok 1940 przyniósł coś jeszcze gorszego. Wszystkich Żydów w Warszawie zamknięto w gettcie. Szpilman, żeby utrzymać rodzinę musi grać w kawiarni Sztuka, gdzie spotyka się elita getta (postacie grane m.in. przez Zbigniewa Zamachowskiego, Lwa Rywina). To bardzo szokujące jest realistyczne przedstawienie realiów w gettcie. Zamknięcie, czarny rynek, głód, zmarli, niemieckie zbrodnie. Scena, w której chłopiec przechodzi pod murem, a oprawcy spod znaku swastyki wyciągają go z dziury. Albo garnek niesiony przez kobietę (Zofia Czerwińska), którego zawartość wpada do błota, a zdesperowani Żydzi, dosłownie liżą jedzenie z podłoża.

Sytuacja taka trwa do 1942 r. Wtedy, Hitler wprowadza w plan „Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”. Getta zaczynają być likwidowane. Dochodzi do masowych wywózek. Na Umschagplatz w Warszawie zebrano wielu Żydów, w tym Szpilmanów, ażeby załadować ich do pociągu do Treblinki. W ostatniej chwili, jeden z funkcjonariuszy Żydowskiej Służby Porządkowej (niem. Jüdischer Ordnungsdienst), czyli wewnętrznej policji w gettcie (Adam Bauman), rozpoznaje Władysława i wyciąga go z wagonu. Cała rodzina artysty jedzie do Treblinki, gdzie potem zginie. Szpilman pozostaje w gettcie, z którego uratuje go Rada Pomocy Żydom (słynna Żegota), działająca przy Delegaturze Rządu RP (tzw. londyńskiego) na Kraj.

Władysław jest przechowywany przez Polaków, poza murami getta. Co jakiś czas, musi zmieniać siedzibę, gdyż w jednym przypadku kobieta z sąsiedztwa (Katarzyna Figura) rozpoznaje w nim Żyda. Znane mi miejsca w Warszawie, służyły za lokację dla kolejnych kryjówek Szpilmana. W międzyczasie, podupada na zdrowiu, ciężko pracuje fizycznie. Zdarza mu się oberwać od Niemców. W dniu 19.04.1943 r. widzi wybuch Powstania w gettcie, krwawo stłumiony przez  SS-Gruppenführera Jürgena Stroopa (16.05.1943 r.). Po drodze, możemy dostrzec polskich aktorów wcielających się w role nazistów – Borysa Szyca, Ireneusza Machnickiego, Polaków – Andrzej Blumenfeld, Paweł Burczyk, Krzysztof Pieczyński, a także  Żydów – w tym Joannę Brodzik, będącą kobietą postrzeloną w głowę.

Rok później, Szpilman widzi wybuch Powstania Warszawskiego (1.08.1944 r.), które również nie zakończyło się sukcesem, a Warszawa po 63 dniach walk, od dnia 2.10.1944 r. spłonęła w wyniku realizacji rozkazu Hitlera o wysadzeniu miasta w powietrze. Władysław Szpilman trafia w ruiny, ale nie wie, że w budynku, gdzie się ukrywa Niemcy urządzili kwaterę. Jego obecność odkrywa kapitan Wehrmachtu Wilhelm (Wilm) Hosenfeld (Thomas Kretschmann). W filmie nie wspomniano, że Niemiec, jako wierzący katolik, pomagał także innym ludziom, nie tylko Żydom, ale też Polakom, m.in ks. Antoniemu Cieciorowi (za co śp. prezydent Lech Kaczyński uhonorował go w 2008 r. Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a Instytut Yad Vashem tytułem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata, w 2009 r., dzięki staraniom Andrzeja Szpilmana – syna Władysława). Hosenfeld zachował ludzką twarz, mimo służby w zbrodniczym totalitaryzmie. Przez kilka miesięcy przynosił jedzenie Szpilmanowi, a przy nadarzającej się okazji pomógł mu w ucieczce. Sam potem wpadł do radzieckiej niewoli. Z której już nie wrócił.

Szpilman, o mało co nie zastrzelony przez Kościuszkowców (1 Warszawska Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, sformowana w Sielcach nad Oką w 1943 r na terenie ZSRR; walczyła od Lenino do Berlina, pod dowództwem płk., a potem gen. Zygmunta Berlinga, praktycznie podlegała dowódcy 1 Frontu Białoruskiego) ze względu na niemiecki płaszcz, doczekał „wyzwolenia” przez Wojsko Polskie (właśnie Kościuszkowców) i Armię Czerwoną (Szpilman miał płaszcz, ponieważ była to zima – dokładniej połowa stycznia 1945 r.).

Władysław czuł się już bezpieczny, a Wilm Hosenfeld czekał w obozie przejściowym na niewolę na Syberii. Wtedy, co ukazano w filmie, słysząc wyzywającego ich polskiego artystę – Lednickiego (Cezary Kosiński), podszedł do płotu mówiąc kim jest i kogo uratował. Wierzył, że osoby, którym pomógł wstawią się za nim. I tak było w rzeczywistości, lecz NKWD zignorowało te wszystkie prośby.Szpilman szukał swojego dobroczyńcy, lecz niestety nie mógł mu pomóc. W miejscu obozu przejściowego, które wskazał Lednicki, było tylko puste pole. W napisach końcowych wspomniano, że  Hosenfeld zmarł w 1952 r. w sowieckiej niewoli, a miejsce pochówku Niemca, Czerwony Krzyż ustalił dopiero w 1989 r., na prośbę jego syna.

Film kończy podobna scena, która go rozpoczęła, czyli Szpilman grający utwór Chopina w Polskim Radiu, na zakończenie wojny. Wiele lat było dane przeżyć potem temuż artyście, gdy w 2000 r., cały świat usłyszał o jego śmierci w Warszawie, ponieważ nie wyjechał do Izraela, podobnie jak Marek Edelman (zm. w 2009), ostatni przywódca Powstania w gettcie.

Warto się zastanowić, o czym tak naprawdę jest film „Pianista”. Pierwsza odpowiedź, która przychodzi na myśl, to przeniesienie na ekran losów wybitnego polskiego artysty żydowskiego pochodzenia. Tak, ale nie tylko dlatego Szpilman wydał swoją książkę. Moim zdaniem to przedstawienie losów człowieka w nieprzyjaznym mu środowisku, gdzie niemal wszyscy mu zagrażają, a niewielu może pomóc (jeden z dwóch schematów Polańskiego). To opowieść o ciągłym strachu i walce o życie, gdy nie ma nadziei. To także wielka historia o człowieczeństwie, gdy wokół nie ma humanizmu, o wrogu, który mimo służby w totalitaryzmie, dzięki wierze w Boga, pomaga swojemu nieprzyjacielowi, bo takie zasady wyznaje.

To także, Romana Polańskiego rozliczenie z traumą wojenną, gdyż jak jego bohater, spełnił się jako artysta, ale chciał wyrazić artystyczny żal za swoją rodziną, która zginęła w obozie śmierci. Takie katharsis, które ludźmi wstrząsnęło. Ale też, przypomnienie o postaci Wilma Hosenfelda, dzięki któremu ludzie dowiedzieli się o osobie, która wyraziła sprzeciw wobec swoich zwierzchników. Dopiero, te wszystkie czynniki świadczą o wielkości tegoż filmu! Wiedząc już powyższe, mogę przejść tradycyjnie do aktorstwa.

Adrien Brody („King Kong”, „Cienka czerwona linia”, „Obłęd”) wcielił się w rolę Władysława Szpilmana. Grał bardzo realistycznie – jego strach o życie, to była idealna gra, dosłownie wczucie się w sytuację kreowanej przezeń postaci, autentycznej, która swoje przeżycia zawarła w książce. W pełni zasłużony Oscar (R) za najlepszą rolę męską pierwszoplanową, a na gali soczysty pocałunek wręczającej mu statuetkę Halle Berry i krytyka inwazji na Irak (2003). Wielkie brawa! Co ciekawe, został najmłodszym w historii laureatem Nagrody Akademii (R) płci męskiej. Lokomotywa dla dalszej kariery.

Thomas Kretschmann („King Kong”, „Wanted”, „Walkiria”, „Młoda Wiktoria”, „Upadek”) wcielił się w rolę Wilma Hosenfelda, człowieka w służbie totalitaryzmu, który sprzeciwił się systemowi. Urodzony w Dessau (wtedy NRD) aktor, dzięki „Pianiście” zrobił pewną karierę w Hollywood, a potem przygasł. Szkoda tak wielkiego talentu. Z pozostałych aktorów, o których wspomniałem pokrótce, nikt więcej nie rzucił się w oczy. Frank Finlay jako ojciec Szpilmana, pojawił się w „Trzech muszkieterach” z 1973 r. jako Portos, „Cromwellu” z 1970 r., u boku śp. Richarda Harrisa, a nawet był nominowany do Oscara (R) za rolę Jagona w „Otellu” sir Laurence’a Oliviera (1965), lecz Brytyjczyk był na ekranie za krótko, żeby coś więcej o nim napisać.

Emilia Fox, o której nie wspomniałem w recenzji, pojawiła się jako Dorota, znajoma Szpilmana, ale córka wielkiego Edwarda Foxa („O jeden most za daleko”, „Gandhi”), również była na ekranie tylko chwilę. Kariery potem nie zrobiła, gdyż jej znaczącą rolą była lady Victoria Wotton w filmie „Dorian Gray” z 2009 r., u boku Colina Firtha („Jak zostać królem”).

Jeśli chodzi zaś o polskich aktorów, to też były jedynie epizody. Michał Żebrowski („Pan Tadeusz”, „Ogniem i mieczem”, „Wiedźmin”, „1920: Bitwa Warszawska”), Andrzej Blumenfeld („Prymas. Trzy lata z tysiąca”, „Kilerów 2óch”, „Pułkownik Kwiatkowski”), Paweł Burczyk („Sara”, „Szamanka”), Zbigniew Zamachowski („Pokłosie”, „Cześć Tereska”, „Szczęśliwego Nowego Jorku”, „Trzy kolory: Niebieski”, „Trzy kolory: Biały”, „Trzy kolory: Czerwony”), Cezary Kosiński („Testosteron”), Krzysztof Pieczyński („Nightwatching”, „Jack Strong”), Maja Ostaszewska („Lista Schindlera”, „Katyń”, „Jack Strong”), Joanna Brodzik („Ogniem i mieczem”, „Złoto dezerterów”), a przede wszystkim Zofia Czerwińska („Straszny sen Dzidziusia Górkiewicza”, „Miś”, „Brunet wieczorową porą”, „Popiół i diament”, „Eroica”) to polskie akcenty, aczkolwiek w niemal zupełnie polskim filmie. Powyżsi aktorzy, mogą sobie dopisać w CV „występ w Oscarowym filmie”, co na nasze realia jest czymś niespotykanym. Ale możliwym.

Forma filmu nie pozostawia nic do życzenia. Budżet na poziomie 35 mln USD (za boxofficemojo.com) to już konkretne pieniądze. Dekoracje w Warszawie i Babelsbergu pod Berlinem (ruiny miasta) wyszły spod ręki laureata Oscara (R) Allana Starskiego (za „Listę Schindlera”), czyli fachowca światowej sławy („Pan Tadeusz”, „Pokłosie”, „Człowiek z żelaza”, „Panny z Wilka”, ale też „Danton”, „Europa, Europa”, „Pytanie do Boga”). Za kostiumy odpowiadała Anna Biedrzycka-Sheppard  („Lista Schindlera”, „Bękarty wojny”, „Zabić księdza”), uhonorowana drugą w karierze nominacją do Oscara (R).

Wyjątkowo, zamiast zdjęć, przejdę najpierw do muzyki. Napisał ją i zaaranżował wielki Wojciech Kilar (zm. 2013). Wybitny polski kompozytor, w dużej mierze dodał jedynie swoje kompozycje do muzyki Chopina (za co nie otrzymał nominacji do Oscara (R)), ale zrobił to w sposób umiejętny. Autor ścieżek dźwiękowych do „Hubala”, „Rejsu”, „Samych swoich”, „Z dalekiego kraju”, „Cwału”, „Draculi”, „Śmierci i dziewczyny”, „Portretu damy”, „Śmierci jak kromka chleba”, „Dziewiątych wrót” i „Pana Tadeusza”, zapisał się na stałe w historii Hollywood, nie wspominając o polskiej kinematografii, pisząc muzykę do oscarowego filmu.

Zdjęcia wyszły spod ręki Pawła Edelmana („Kroll”, „Psy”, „Psy 2: Ostatnia krew”, „Demony wojny wg Goi”, „Pan Tadeusz”, „Katyń”, „Pokłosie”, „Autor widmo”, „Rzeź”, „Ray”, „Wałęsa. Człowiek z nadziei”), czyli naszego następnego człowieka w Hollywood. Nominowany do Oscara (R) właśnie za „Pianistę” polski operator, został zauważony w USA, dzięki czemu rozwinął karierę i swój warsztat. Więcej filmów kręci w Polsce, niż za oceanem, ale to dzięki Hollywood rozwinął swoje umiejętności oraz dodał coś od siebie do sztuki filmowej nad Wisłą. Brawo! Chociaż, „Pianista” ujawnił pewną smutną rzecz. Gdyby został nakręcony po polsku, nikt by go nie docenił.

Idąc już ku końcowi, zajmę się podsumowaniem. Roman Polański, którego świat dostrzegł, gdy jego skromny „Nóż w wodzie” produkcji polskiej walczył o Oscara (R) w kategorii film nieanglojęzyczny z „Osiem i pół” uznanego wtedy Felliniego. Reżyser musiał czekać na swój triumf długie lata. Jego „Dziecko Rosemary” odniosło sukces, potem „Chinatown” i „Tess”, po nich przyszedł regres od którego wyjątkiem był „Frantic”. Kiedy Polański wrócił do Polski, w przenośni z produkcją, jak i fizycznie z brytyjsko-fracusko-niemiecko-holenderskimi milionami, do których dołożył Polski Instytut Sztuki Filmowej, laury spłynęły na twórcę, gdy wrócił tam, gdzie zaczął.

Złota Palma (R) w Cannes (2002), BAFTA (R), aż wreszcie z dalekiego Hollywood, gdzie Polański nie mógł przybyć, nadeszła wieść, że polski reżyser otrzymał Oscara (R) za reżyserię „Pianisty”, a statuetkę w jego imieniu odebrał sam Harrison Ford, przyjaciel od czasów „Franticu”. Roman Polański triumfował, niczym Władysław Szpilman, mimo wielu trudności. Za finałowy komentarz może posłużyć jedno zdanie: Niesamowity film o nadzwyczajnym człowieku w niesprzyjających okolicznościach. I Roman Polański jest taką postacią, jak bohater niniejszego obrazu, inspirując innych do działania.

(Visited 27 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>