Karolina Łachmacka

Osobne stoliki / Separate Tables (Delbert Mann, 1958)

Osobne stoliki / Separate Tables (Delbert Mann, 1958)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

„Osobne stoliki” (1958) to idealny materiał na scenariusz filmowy. Poplątana historia ludzi, których drogi krzyżują się w jednym z hoteli. Kilkanaście godzin z ich życia, które zmieniają je do reszty. Sztuka napisana przez Terrence’a Rattigana, który był autorem m.in. komedii „The Sleeping Prince” (inscenizowanej z Vivien Leigh, a ekranizowanej z Marilyn Monroe w roli Elsie Mariny), pozostawiała duże pole do popisu. I chociaż film Manna nie jest pozbawiony pewnego czaru, potencjał historii pióra Rattigana ulatuje niczym powietrze z dziurawego balona.

Burt Lancaster gra Johna Malcolma, mężczyznę, który w hotelu spotyka byłą żonę (Rita Hayworth), z miłości do której wciąż nie może się wyleczyć, nawet pomimo zaręczyn z właścicielką hotelu, Pat Cooper (nagrodzona Oskarem dla najlepszej aktorki drugoplanowej Wendy Hiller). W tym samym hotelu zatrzymuje się pani Railton-Bell (Gladys Cooper) z córką, starą panną Sybill (Deborah Kerr), która ulega fascynacji majorem Pollockiem (oskarowa rola Davida Nivena). Ten z kolei popada w tarapaty za sprawą pewnego skandalu obyczajowego…

Bezbłędna scenografia i bardzo nastrojowe zdjęcia służą z korzyścią filmowi Manna. Nie da się jednak ukryć, że obraz ten to niewypał emocjonalnego kapitału. Dobry dramat opiera się na dobrych aktorach i takimże scenariuszu. I tu pewnie nasuwa się Wam bardzo trafne pytanie – skoro w filmie grają Kerr, Lancaster, Hayworth, czy Niven, kogóż więcej trzeba? Widocznie jednak nie w tym tkwi problem.Ciekawostką jest, że swego czasu istniało spore prawdopodobieństwo, że za kamerą stanie aktor i reżyser Laurence Olivier. Wówczas rolę graną przez Hayworth miała stworzyć prywatnie jeszcze żona Oliviera, dwukrotnie nagrodzona Oskarem Vivien Leigh. Aktorka znana była ze swojego bezkrytycznego podejścia do wyborów męża tak na polu prywatnym, jak i zawodowym. Kiedy dogrywano szczegóły związane z produkcją ekranizacji sztuki Rattigana, Olivier właśnie łapał oddech po wyreżyserowaniu innej filmowej wersji dzieła dramatopisarza, „Księcia i aktoreczki” (1957), kiedy to Marilyn Monroe znacznie nadszarpnęła jego cierpliwość. Gdy okazało się, że brytyjski twórca nie podejmie reżyserskiej batuty, przypadła ona w udziale Delbertowi Mannowi.Mann to jedno z gorętszych nazwisk hollywoodzkiego rynku reżyserów lat 50. i 60. W 1955 roku debiutował pełnometrażowym „Marty’m” (1955), gdzie Ernest Borgnine zagrał tytułową rolę tak brawurowo, iż przyznano mu Oskara. W 1958 stanął za kamerą „Pożądania w cieniu wiązów” (1958), gdzie miłosny ładunek nieśli na swoich plecach sensacyjna piękność z Włoch, Sophia Loren, oraz nominowany do Oskara za „Przyjacielską perswazję” (1956) Wylera Anthony Perkins, wciąż przed swoim kultowym występem w Psychozie (1960) Hitchcocka. Mann zdecydowanie miał talent, predyspozycje i warunki do stworzenia wielkiego koncertu uczuć. Miast tego, spod jego ręki wyszedł film niespełnionych nadziei.

Czy to wina Manna, że film rozczarowuje? Zdecydowanie nie, przynajmniej nie w całości. Kuleje scenariusz, w którym gubią się aktorzy. Pomimo to, niektórzy z nich stwarzają w „Osobnych stolikach” (1958) niemal precedensowe role w swojej karierze. Deborah Kerr jako podporządkowana matce Sybill jest nieco przerysowana. To dosyć rozczarowująca rola Kerr, która przyzwyczaiła widzów do wybornych popisów swojego aktorstwa w rolach kobiet z krwi i kości (Stąd do wieczności, 1953), jak też tych bardziej łagodnych („Quo Vadis”, 1951). David Niven tworzy postać na miarę swoich wielkich talentów, łącząc dramat z nutą komizmu. Wendy Hiller, która otrzymała Oskara dla najlepszej aktorki drugoplanowej, twierdziła ponoć, że nie rozumiała, na jakiej podstawie przyznano jej to trofeum za tę akurat rolę. Osobiście wcale się nie dziwię –  Hiller nie pojawia się na ekranie na długo, a jej postać jest przez samego autora opowieści zmarginalizowana, jednak kiedy już jest na ekranie, jej obecność niekłamanie zaskarbia sobie uwagę widza, przyciąga. Gladys Cooper przypomina nieco swoją inną rolę zaborczej rodzicielki (w 1942 roku toksycznie matkowała ciemiężonej Bette Davis„Trzech kameliach”, aż ta, podobnie jak Kerr w „Osobnych stolikach”, uwalnia się z duszącego uścisku troski i źle pojmowanej miłości).

Najbardziej elektryzujące kreacje aktorskie „Osobnych stolików” (1958) to role Burta Lancastera i Rity Hayworth. On ma w sobie coś naturalistycznego, taki nieokrzesany ból duszy człowieka, którego cyniczna maska ma chronić przed kolejnym rozczarowaniem. Ona to źródło jego upadku, tego właśnie rozczarowania. Hayworth pozornie jest na ekranie tym, do czego nas przyzwyczaiła – kobietą uwodzicielską, seksowną, którą anglojęzyczni trafnie nazwą „troublemaker”. Pozornie jest femme fatale w owczej skórze. Nic jednak bardziej mylnego. Ta otoczka ma tylko ją chronić przed kolejnym rozczarowaniem. Strój, fryzura i styl postaci granej przez aktorkę doskonale tyczą się jej emploi, którego wcale tutaj nie porzuca. A jednak, jest to jedna z niewielu sposobności, kiedy Rita Hayworth zamienia się w pełnokrwistą aktorkę. Można mówić o niej: seksbomba, ślicznotka, femme fatale, niebezpieczna piękność, kusicielka, ucieleśnienie marzeń mężczyzn. Długo można by wymieniać. Ale tu i teraz, na ekranie, w tym obrazie Delberta Manna, 40-letnia już Rita Hayworth nie boi się roli, w trakcie grania której słyszy, że przybyło jej zmarszczek. Hayworth wspina się na poziom tak wysoki, że to zaskakuje. Przyzwyczaiła nas przecież, że w filmach jest jako kwiatek do kożucha. A tu taka niespodzianka!

„Osobne stoliki” potencjalnie miały ogromne pokłady potencjału. Wyszło, jak wyszło. Ale jest w tym filmie coś, co mimo wszystko sprawia, że na pewno warto go obejrzeć. Szczególnie, jeżeli sami przed sobą lubimy obalać stereotypy (-> patrz: rola Rity Hayworth).

Trailer

Galeria

(Visited 59 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>