Mariusz Czernic

Noc demona / Night of the Demon (Jacques Tourneur, 1957)

Noc demona / Night of the Demon (Jacques Tourneur, 1957)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Z popularnego thrillera Szczęki wiemy iż w gatunku monster movie największy efekt osiąga się wówczas gdy przez długi czas nie pokazuje się potwora. Gdyby już w pierwszej scenie ataku rekina Steven Spielberg pokazał nam potwora to napięcie i klimat mogłyby utonąć wraz z ofiarą ludojada. No i największą słabością Nocy demona jest pokazanie na początku tytułowej bestii. Mimo tego reżyserowi udało się utrzymać tajemniczą atmosferę aż do końca, co jest zasługą przede wszystkim pracy operatora. To w jaki sposób oświetlone i sfilmowane zostały nocne scenerie i wnętrza budynków zasługuje na szczególną uwagę. Po obejrzeniu filmu raczej mało kto odważy się iść nocą przez las. Bo nawet jeśli demony nie istnieją, to takie spacery i tak są niebezpieczne z wielu różnych powodów.

Dr John Holden jest amerykańskim uczonym, który wierzy tylko w to co widzi i co można udowodnić naukowo. Dlatego sceptycznie podchodzi do wszystkiego co związane jest z magią. Jego przybycie do Anglii jest więc tak jakby wkroczeniem na zupełnie nieznany teren, gdzie obecne są irracjonalne zjawiska. Zdroworozsądkowy racjonalizm zostaje skonfrontowany ze średniowiecznymi wierzeniami w moc zaklęć, czarnej magii, satanistycznych praktyk i spirytystycznych seansów. Samo pojawienie się potwora nie musi jeszcze oznaczać, że on istnieje, bo równie dobrze może on nawiedzać jedynie ludzką wyobraźnię. Jednak śmierć profesora Harringtona trudna jest do wyjaśnienia w sposób logiczny i wiarygodny. Bratanica zmarłego naukowca wierzy, że porażenie prądem nie spowodowało śmierci, gdyż liczne rany na ciele wskazują na atak zwierzęcia niewiadomego pochodzenia.

Jacques Tourneur pamiętając nauki Lewtona nie miał zamiaru pokazywać potwora, ale producent i współscenarzysta Hal E. Chester uznał, że widzowie mogą być zawiedzeni jeśli go nie zobaczą. I ostatecznie demon straszy nie tylko na ekranie ale i w tytule utworu. Na ekranie wygląda to tak, że najpierw powstaje chmurka dymu i z niej wyłania się bestia atakująca człowieka w nocnych ciemnościach. Pokazywany w zbliżeniach potwór budzi zastrzeżenia, ale tych scen nie ma wiele, więc można to przeboleć i delektować się interesującą fabułą i wyśmienitym klimatem. Inspirując się opowiadaniem Jamesa scenarzyści zaprezentowali ciekawe postawy dwóch oponentów. Holden i Karswell potrafią być cyniczni, aroganccy i pewni swoich racji, a jednak reprezentują odmienne obozy. Pierwszy z nich próbuje zrozumieć toczące się wokół niego zdarzenia, a wkrótce zda sobie sprawę, że nauka i wiedza którą był karmiony na studiach tutaj do niczego mu się nie przyda. Natomiast jego przeciwnik pod powłoką starszego miłego dżentelmena ukrywa złość, nienawiść i wyjątkowo mściwy charakter.

Pojedynek tych dwóch postaw trzyma w napięciu. Holden otrzymuje wiadomość, że za kilka dni umrze i trudno przewidzieć w jaki sposób można by tę klątwę odwrócić. Zjawiska nadnaturalne w tym filmie istnieją, więc aby zachować spójność przepowiednia musi się spełnić. Wszystko wskazuje więc na to, że los głównego bohatera jest przesądzony. W Nocy demona nie ma koncertowo zagranych ról, a efekty specjalne są proste i archaiczne, jednak obecna tu złowroga ciemność w połączeniu z postacią lekceważącego zagrożenie mężczyzny wpływają na wyobraźnię odbiorcy i powodują, że odczuwa się grozę i beznadziejność sytuacji. Na magiczną i intrygującą aurę mają też wpływ autentyczne miejsca akcji znajdujące się w Anglii, takie jak np. słynna budowla kamienna Stonehenge, od której zaczyna się film pochodzącego z Francji reżysera.

Film naturalnie nie może się równać z gustownie nakręconym klasykiem pt. Ludzie koty, którym Tourneur zabłysnął w latach 40. Bo chociaż producent tamtego dzieła Val Lewton dorzucił do niego swoje pomysły, wiedział jak pomóc reżyserowi, by z B-klasowej ramoty uczynić pełną artyzmu wartościową perłę. Hal Chester, producent Nocy demona, nie miał takich zdolności – uważał że film o potworze bez potwora nie może odnieść sukcesu. Tourneur musiał się więc wykazać nieprzeciętnymi umiejętnościami, by z tradycyjnej opowieści o demonie zrobić ponadprzeciętne i nastrojowe kino grozy. Udało mu się to zadanie dzięki współpracy z doborową ekipą techniczną. Mało który film o potworach jest tak stylowy, a dzieło francuskiego filmowca jest jak ekskluzywna rzecz w małym, niewyszukanym opakowaniu. Film polecany jest nade wszystko miłośnikom starego kina, dla których nie straszne są czarno-białe kadry i staroświeckie efekty specjalne. Pozostali mogą tylko narzekać, że ten klasyczny monster movie pozbawiony jest prawdziwych emocji i autentycznej grozy.

Night of the Demon (Jacques Tourneur, 1957) Night of the Demon (Jacques Tourneur, 1957)  aNight of the Demon (Jacques Tourneur, 1957) aaa

 

(Visited 70 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>