Agata Malinowska

Nobody Wants the Night (Isabel Coixet, 2015)

Nobody Wants the Night (Isabel Coixet, 2015)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Nobody Wants the Night Isabel Coixet to historia kobiety, która przybywa do Arktyki, by dołączyć do swego męża – podróżnika pragnącego odkryć Biegun Północny. Josephine jest twarda i odważna. Nieźle zna realia życia na wyprawie – w trakcie jednej z nich urodziła dziecko. „Nieźle” to jednak tym razem za mało. W pogoni za mężem udaje jej się dotrzeć do ostatniego obozu, tam jednak opuszczają ją wszyscy towarzysze z wyjątkiem młodej inuickiej kobiety – Allaki. Kobieta postanawia czekać na powrót męża, choć zbliża się straszliwa, długa polarna noc.

Ośrodkiem fabuły jest tu silna, biała, cywilizowana kobieta o twarzy gwiazdy kina, która, by przetrwać, musi odrzucić aroganckie przekonanie o własnej wyższości i zdać się na przewodnictwo „dzikuski”. Wszyscy spodziewamy się, że prędzej czy później między kobietami nawiąże się nić porozumienia i bliskość. Tak dzieje się zazwyczaj w tego rodzaju fabułach. Nobody Wants the Night jest pod tym, i pod wieloma innymi względami, filmem dość konwencjonalnym. Jest w nim jednak coś, co sprawia, że wychodząc z sali kinowej odczuwa się gniew.

Gniew na białego człowieka i jego pionierskiego ducha, realizującego się w zasadzie „leź wszędzie tam, gdzie nie jesteś potrzebny” (szerzej znanej jako „tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga”). Gniew na tych, którzy przychodzą i bezpowrotnie zmieniają życie jakichś ludzi, czasem aż do zatracenia, nie poświęcając temu ani jednej myśli, zajęci marzeniem o wspięciu się na jakąś kupę kamieni, zdobyciem abstrakcyjnego punktu na mapie lub otrzymania medalu za odkrycie kolejnego dzikiego plemienia.

Być może sama Coixet tę postawę podziwia. Stawia nam przecież przed oczami kobietę, która w miłosnym zapamiętaniu naraziła życie towarzyszy, potem zaś zapewne zmarłaby śmiercią bohaterską, gdyby nie pomoc miejscowej dziewczyny. Każe nam się z nią identyfikować, przeżywać jej przemianę, współczuć, gdy łamie sobie na lodzie paznokcie. Dla tej, która podjęła decyzję prawdziwie heroiczną, lepiej znając ryzyko, pozostaje rola towarzyszki. Dramat białego człowieka zawsze będzie na pierwszym planie – to on napisał przecież historię świata.

(Visited 20 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>