Mariusz Czernic

Niezniszczalni 2 / The Expendables 2 (Simon West, 2012)

Niezniszczalni 2 / The Expendables 2 (Simon West, 2012)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Ten film nie mógł się nie udać, bo każdy robi tu to, co umie najlepiej. Scenariusz był pisany pod konkretne nazwiska, nie ma tu więc źle obsadzonych ról. Film w stu procentach spełnia oczekiwania widzów – spektakularne sceny akcji, krwawe starcia i słowne utarczki między niemłodymi już bohaterami należą do największych atrakcji tego widowiska. Sporo tu dowcipów, które na papierze nie wyglądają zbyt dobrze, ale wypowiadane przez odpowiednich ludzi są w stanie rozbawić. Wiadomo, że „I’m back!” tylko w wykonaniu Schwarzeneggera może wywołać odpowiedni efekt i spowodować uśmiech. Ciekawie prezentuje się również scena, w której Arnie rzuca do Bruce’a tekstem „Yippee-ki-yay”, kojarzącym się ze Szklaną pułapkąi dość dziwnie przetłumaczonym na polski jako „Hip hip hurra”.

Film akcji, w którym na pierwszy plan wysuwają się 60-letni wojownicy mógłby się nie udać, gdyby zrezygnowano w nim z humoru, szczególnie dotyczącego wieku występujących w nim aktorów. Dzięki ironicznemu podejściu i zdystansowanej grze aktorskiej ten film jest jak najbardziej strawny i ogląda się go z dużą przyjemnością. Widać, że aktorzy bawili się świetnie wcielając się w swoje role i ta zabawa udziela się widzom. Trudno się nie uśmiechnąć podczas seansu, a i po seansie uśmiech przez długi czas nie schodzi z twarzy. Wnioskując po reakcji widzów w kinie największą atrakcją i najbardziej udaną sceną filmu jest wejście Chucka Norrisa i opowiadany przez niego dowcip o kobrze królewskiej – dowcip dwuznaczny, bo nawiązujący nie tylko do popularnych żartów o Chucku Norrisie, ale przypominający również rolę Stallone’a w filmie policyjnym Cobra. Ale są tu też nawiązania do najsłynniejszej roli filmowej Chucka – roli samotnego wilka McQuade’a. Zabrakło niestety pamiętnego motywu muzycznego z tego filmu, a zamiast niego z niezrozumiałych dla mnie powodów wykorzystano fragment melodii Ennia Morricone z westernu Dobry, zły i brzydki.

Reżyser Simon West, który 15 lat temu nakręcił znakomity film sensacyjny Con Air: Lot skazańców, niedawno zaś film z Jasonem Stathamem Mechanik: Prawo zemsty, po raz kolejny wykazał się solidnym rzemiosłem i wyczuciem w realizacji scen akcji i prowadzeniu aktorów. Zrobił film w szybkim tempie, pełen znakomitych efektów i dosadnej przemocy. Widzowie śmieją się w tych momentach, w których powinni, zaś kiedy następują dramatyczne sekwencje akcji można liczyć na sporą dawkę mocnych wrażeń i pojawia się obawa o to, że niektórych aktorów możemy nie zobaczyć w kolejnej części. Wydaje mi się, że film Westa jest lepszy od reżyserowanej przez Stallone’a jedynki. Ale to niekoniecznie oznacza, że jest lepiej wyreżyserowany. Podobał mi się bardziej z powodu większej dawki humoru, większych ról Willisa i Schwarzeneggera oraz niewystępujących w jedynce ról Norrisa i Van Damme’a. Oferuje po prostu więcej atrakcji, co w dużej mierze jest zasługą scenarzystów niż reżysera. W scenariuszu doskonale połączono w jedną całość: pretekstową fabułę z motywem zemsty, spektakularne akcje, by każdy mógł sobie postrzelać, humor i karykaturę, by każdy mógł zażartować z własnego wizerunku macho, a nawet gry słowne (np. „man and knife”).

Największą wadą filmu jest to, że jest za krótki, przydałoby się np. więcej walk z udziałem Jeta Li, Van Damme’a, Norrisa i Adkinsa. A role Willisa i Schwarzeneggera, choć wyraziste i zapadające w pamięć, to i tak ma się wrażenie, że nadal są to zaledwie epizody. Nie każdy otrzymuje więc tu czas ekranowy, na jaki zasługuje. Z pewnością jest to jednak udane widowisko, na którym można się świetnie bawić i do którego można kilkakrotnie wracać. I na pewno warto czekać na kolejną część, bo Stallone i jego ekipa doskonale znają gusta publiczności i wiedzą, co należy zrobić, by wzbudzić emocje u widzów. Oglądanie filmów sensacyjnych u niektórych odbiorców może wywołać uczucie straconego czasu, bo pozbawione są ambicji, a oprócz tego gloryfikują przemoc i zemstę. Ale takie kino też jest potrzebne, bo jest idealną odtrutką na intelektualne i umoralniające produkcje o życiowych problemach i chrześcijańskich wartościach. Pozwalają zapomnieć o nudnej, szarej rzeczywistości, pokazują niesamowite wyczyny wyjątkowych bohaterów, nie zmuszają do myślenia i nie wciskają na siłę dydaktycznych frazesów, tylko pozwalają na zrelaksowanie się i rozrywkę.

Filmu tego nie wypada polecać, bo wielbiciele kina sensacyjnego lat 80-tych wiedzą doskonale, że na tym filmie nudzić się nie będą, zaś ci którzy lekceważą tego typu kino będą omijać szerokim łukiem tę produkcję. Nikogo więc nie namawiam, bo jest to film dla konkretnych odbiorców, przyciągnie do kin wybrane osoby, a ci którzy zostaną doprowadzeni do kina siłą będą się czuć nieswojo, obserwując w akcji 60-letnich bohaterów. Ze względu na wysoką kategorię wiekową film z pewnością nie powstawał wyłącznie w celach komercyjnych – producenci nie zamierzali przyciągnąć jak największej ilości widzów, lecz zrobili film dla wielbicieli jednego gatunku, a także złożyli hołd aktorom, którzy zaznaczyli swoją obecność waction movies. I za taką inicjatywę należy pochwalić filmowców. I za taką koncepcję, po mistrzowsku zrealizowaną, film zyskuje wiele pozytywnych opinii widzów i krytyków. Bo w swoim gatunku jest to arcydzieło.

(2012) The Expendables 2 a(2012) The Expendables 2aaaaa(2012) The Expendables 2 aaa

(Visited 14 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>