Agata Malinowska

Niewinna / The Other Man (Richard Eyre, 2008)

Niewinna / The Other Man (Richard Eyre, 2008)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Mężczyzna i kobieta w eleganckiej restauracji rozmawiają o swoim małżeństwie. On nie ma i nigdy nie miał wątpliwości – jest troskliwym, choć nieco gruboskórnym mężem. Ona z kokieteryjnym uśmiechem oznajmia, że gdyby go nie kochała, po prostu by odeszła, zostawiając wszystko. I pewnego dnia – za tydzień, miesiąc, może po latach, któż to wie – odchodzi. Zostawiając wszystko. Także laptopa ze zdjęciami niedwuznacznie sugerującymi, że była związana z innym mężczyzną.

Oryginalny tytuł „Niewinnej” to „The Other Man” – i słusznie. Właśnie ten tajemniczy kochanek, ten drugi mężczyzna, jest tym, co napędza całą historię. Zazdrosny Peter, bo tak nazywa się mąż, porzuca swoje londyńskie pielesze i rusza do Mediolanu na spotkanie z lowelasem imieniem Rafe.

Konfrontacja to godne potwierdzenie wszystkich stereotypów obyczajowych, podwójnie wzmocnione stereotypami narodowościowymi. Peter to uosobienie doskonałego męża – solidny, opiekuńczy, wierny i nieco nudny. Rafe, idealny kochanek, jest mężczyzną czarującym – żyje chwilą, ceni doczesne radości, potrafi prawić górnolotne komplementy. I jest naprawdę zakochany, co dla kobiety znaczy zawsze więcej niż jakiekolwiek pochlebstwo. Nieobecna żona nie wysłucha już wyrzutów – mężowska złość i ból koncentruje się zatem na kochanku.

Oglądając „Niewinną” nie sposób po cichu pogratulować kobiecego wyczucia, z jakim zdradzająca żona obsadziła role. Gdyby to Rafe został rogaczem, film zakończyłoby szybkie morderstwo lub lekceważące wzruszenie ramion i nie starczyłoby na pełny metraż. Peter to natura bardziej refleksyjna. Jego duchowe rozterki ogląda się z nadzieją, że sprawa zakończy się bezkrwawo. W konsekwencji jednak „Niewinna”, zamiast kipieć namiętnością, staje się pokazem hamletyzowania.

Nie musi to być wada – sądząc po zastosowanej palecie barw i klimatycznej muzyce (Stephen Warbeck, odpowiedzialny m.in. za wybitną ścieżkę dźwiękową do „Zakochanego Szekspira”), reżyserowi chodziło właśnie o to lub coś podobnego. I mniej więcej mu się udało – smutny, deszczowy klimat jest najmocniejszą stroną „The Other Man”. Problemem jest natomiast niezdarność fabularna, a co za tym idzie bezradność aktorów, którym trudno stworzyć spójne wizerunki postaci. Liam Neeson jeszcze jakoś sobie radzi, ale Antonio Banderas – nota bene obleśnie stereotypowy wybór do roli kochanka – niezmiennie ma w oczach niemą prośbę o ratunek.

Co wyniosłam z projekcji? Oprócz zakwasów w czole od ciągłego unoszenia brwi, rzecz jasna. Mimo wszystko pozytywne wrażenia – włoskie plenery zawsze cieszą oczy, a Warbeck zadbał o to, by w uszach rozbrzmiewały mi nie tylko umiarkowanie ciekawe dialogi. „Niewinna” ma też, jeden co prawda, ale zawsze, wzlot formy. Peter, chory z wściekłości, łamie tabu nakazujące nie zdradzać dzieciom tajemnic rodzicielskiego łoża i wylewa żale przed córką. To bardzo ciekawa scena, pulsującą złą energią. Aż chciałoby się więcej. Niestety nie tym razem.

Niewinna aa The Other Man (Richard Eyre, 2008) Niewinna  a The Other Man (Richard Eyre, 2008) Niewinna   The Other Man (Richard Eyre, 2008)  aaa

 

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>