Przemysław Sopocko

Nietykalni / The Untouchables (Brian De Palma, 1987)

Nietykalni / The Untouchables (Brian De Palma, 1987)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Warto przyjrzeć się filmowi z 1987 r., pt. „Nietykalni” (ang. „Untouchables”) w reżyserii Briana de Palmy („Człowiek z blizną”, „Mission: Impossible”). Jest to obraz mało znany w Polsce, a na Zachodzie dosyć popularny. Pamiętam, że nabyłem go na DVD w… Luksemburgu, gdyż nie był wtedy dostępny w naszym kraju. Wielka szkoda, ale dziś na szczęście można go dostać w Warszawie.

Rok 1930, Chicago. Trwa prohibicja, wprowadzona w czasach Wielkiego Kryzysu (1929-32). Al Capone (Robert De Niro) trzęsie Chicago. Rozprowadza alkohol z przemytu, a przede wszystkim rządzi miastem żelazną ręką, wykańczając fizycznie swoich przeciwników. Korumpuje polityków, sędziów i policjantów. Popełnia jeden błąd… nie płaci podatków od swych lewych interesów, więc zaczyna się nim interesować Departament Skarbu w osobie niejakiego Eliota Nessa (Kevin Costner). Dopowiem tylko tyle, że w USA przestępstwa podatkowe to sprawa tak poważna, jak morderstwo. Ness rozpoczyna walkę z wszechmocnym Capone, tworząc tytułowy zespół „Nietykalnych”, których nie da się przekupić.

Kevin Costner jako Eliot Ness

Poza Nessem w skład tej ekipy wchodzą: leciwy policjant irlandzkiego pochodzenia – James Malone (sir Sean Connery), młody agent o włoskich korzeniach – George Stone (Andy Garcia) oraz Oscar Wallace (Charles Martin Smith). Nietykalni rozpoczynają brutalną walkę z Capone, który wysyła w bój swoją prawą rękę – Franka Nitti (Billy Drago).

Sir Sean Connery jako Jim Malone

Wojna niesie za sobą kolejne ofiary – giną ludzie, ale Ness, mimo kilku wpadek zyskuje poparcie społeczne. Malone ze swoim doświadczeniem, jest przeciwieństwem dla Nessa – słynne „here endeth the lesson”. Scena, w której Nietykalni razem z kanadyjską królewską policją konną łapią przemytników, a Malone wykazuje się skrajną brutalnością, żeby wymusić zeznania. Kanadyjski policjant patrzy na to z przerażaniem: „I disapprove of your methods!”, a Ness odpowiada mu żartoblwie: „So, you’re not from Chicago”. Taki obrór spraw, rozwściecza Capone. Słynne słowa: „I want this son of b**** dead! I want his family dead! I want his house burnt to the ground!” oznaczają jedno – podkręcenie śruby. Nitti pojawia się po domem Nessa – jego żona Catherine (Patricia Clarkson) boi się o życie swoje i córki.

Robert De Niro jako Al Capone

Najpierw ginie Oscar Wallace. Wściekły Ness kłóci się z Capone, wyzywając go publicznie „skur…nem”. W ostatniej chwili Malone ratuje sytuację. Ale nadchodzi moment, w którym to stary Irlandczyk ginie z rąk Nittiego. Gdy Ness i Stone przybywają do umierającego towarzysza, ten wyjawia im swoje odkrycie. W nocy z dworca kolejowego w Chicago ma odjechać księgowy Capone (Jack Kehoe) ze swoimi księgami. Ness i Stone idą go aresztować. Scena strzelaniny, w której de Palma oddał hołd „Pancernikowi Potiomkinowi” Siergieja Eisensteina – dziecko jadące w wózku ze schodów, jako żywo przypomina ujęcia z Odessy … jeden strzał i gangster z obstawy ginie, a dziecku nic się nie staje – to zasługa Stone’a.

Andy Garcia jako George Stone

Na procesie, księgowy boi się o życie, widząc na ławie oskarżonych Capone. Ness wszakże ma pewien fortel, gdyż wie, iż 12 przysięgłych zostało przekupionych. Wcześniej wykańcza Nittiego. Gangster nie chciał się poddać rewizji, a w wyniku walki na dachu, spada i… na pytanie: „Where’s Nitti?”, Ness odpowiada: „He’s in the car”. Nie muszę chyba opisywać co pokazuje kamera. Sędzia, po rozmowie w cztery oczy wymienia ławę przysięgłych – Nitti miał w płaszczu kartkę z nazwiskami przekupionych sędziów i ławników. Ness powiedział sędziemu, że też jest na tej liście, a jeśli nie skarze Capone, to ujawni ten fakt. Była to nieprawda, ale udało się! Capone został skazany za oszustwa podatkowe, gdyż ława przysięgłych ze sprawy rozwodowej z sali obok, tak uznała.

Billy Drago jako Frank Nitti

Wybucha awantura – trzymani przez ludzi Ness i Capone patrzą w sobie oczy, a nasz urzędnik skarbowy, mówi słynnemu gangsterowi: „Here endeth the lesson.”, cytując Malone’a, czym wpędza swego adwersarza we wściekłość.

Na dodatek, pojawia sie informacja, iż prezydent zniósł prohibicję, więc zapytany przez dziennikarza co zamierza zrobić, Ness odpowiada z uśmiechem: „I’ll have a drink.” Poważny film gangsterki, zakończony z żartem.

Treściowo, „Nietykalni” prezentują się interesująco. W rzeczywistości Ness był pijakiem i mitomanem, a Capone zamknął przypadkiem. Za oszustwa podatkowe właśnie. Nitti, dożył starości i zmarł wiele lat później. Czy mam za złe Davidowi Mametowi („Hannibal”, „Ronin”) zmianę historii? Szczerze powiedziawszy, to nie. To była jego wizja, którą i de Palma zaakceptował.

Eliot Ness grany przez Kevina Costnera, to taki bohater kina akcji, bądź komiksowy. Trochę przerysowany, bez wad, ale nieustępliwy. Jednak nie uważam takiego przedstawienia za minus. Wręcz przeciwnie. Ness bezwzględnie zwalczający przestępczość lepiej pasuje do mitu, aniżeli pijak, który przypadkiem zamknął gangstera wszech czasów. Costner, choć młody, prezentował już wielki styl aktorski, który za 3 lata przyniesie mu Oscary (R) za „Tańczącego z Wilkami”. Choć, to nie on kradł show. Gdy zabrakło tej postaci, która zabierała każdą sekundę swojej obecności na ekranie, Costner próbował zająć jej miejsce. Jednak, to jeszcze nie była ta klasa.

Jim Malone, grany przez sir Seana Connery’ego, to bohater prawdziwy. Leciwy policjant, doświadczony długoletnią służbą, mentor dla Nessa. Ludzie utożsamiali się z nim bardziej, niż z urzędnikiem skarbówki. Gdy ginie, to wg legend widzowie płakali w kinach, choć rzeczywiście robi się przykro. Sam też czułem taką pustkę do końca filmu. Costner jej nie wypełnił. Zasłużony Oscar (R) za najlepszą rolę męską drugoplanową i odrodzenie kariery. Pisałem o tym przy okazji „Nieśmiertelnego” (tu więcej szczegółów). Gdyby nie „Nietykalni”, nie byłoby „Indiany Jonesa i Ostatniej Krucjaty” oraz „Polowania na Czerwony Październik”, w takiej formie, jakiej je obecnie znamy.

Andy Garcia, wtedy młody chłopak, dziś już doświadczony aktor. Wgrywał się w filmy gangsterskie, co przydało mu się przy „Ojcu chrzestnym III”, za którego otrzymał nominację do Oscara (R). Tu, był policjantem, pełnym energii i strzelcem wyborowym. Doskonałe rozpoczęcie wielkiej kariery.

Robert De Niro, to klasa sama w sobie. Specjalnie do swojej roli przytył, stołując się we włoskich restauracjach. Jego Capone przeraża, wzbudza nienawiść, ale też śmieszy – rozmowa z dziennikarzami na początku, czy potem scena w sądzie, gdzie szarpie się, wymachując nogami. A cytat: „I want…” był potem wielokrotnie parodiowany. Daleko mu jednak do don Corleone z „Ojca chrzestnego II”. A może inaczej – to była inna postać.

Andy Garcia jako George Stone w scenie na dworcu

Zdjęcia Stephena H. Buruma („Mission: Impossible”, „Hoffa”, „Życie Carlita”) to również mocna strona filmu. Sceny strzelanin, ujęcia postaci, pełzanie kamery ze śmiertelnie rannym Malone’m, a przede wszystkim sposób, w który pokazano granicę kanadyjsko-amerykańską. Przypomniał mi spaghetti westerny do których muzykę komponował Ennio Morricone, jak i w tym przypadku. Od samych napisów początkowych mamy do czynienia z mocnym uderzeniem. Jednak, nie wszystko zagrano tutaj na jedną nutę. Scena na granicy, ilustrowana dźwiękami muzyki jak spaghetti western, czy też ostatni dialog w filmie, to drugi motyw, moim zdaniem taki troszkę baśniowy. I za to Ennio Morricone można uważać za najwybitniejszego kompozytora muzyki filmowej. Stworzy ścieżkę dźwiękową do historii o braciach zakonnych w Amazonii („Misja”), horroru SF („Coś”), spaghetti westernu („Pewnego razu na Dzikim Zachodzie”), dramatu („Malena”), czy też kina gangsterskiego („Dawno temu w Ameryce”), jak i jest w tym przypadku. Zasłużona nominacja do Oscara (R) i motywy muzyczne, które zapamiętuje się na lata!

Nietykalni na granicy z Kanadą

Z ciekawostek mogę dodać, iż kostiumy z epoki, uszył sam Giorgio Armani, a trzecia nominacja do Oscara (R) była w kategorii scenografia – Art Linson „przebrał” Chicago AD 1987 w „szaty” AD 1930.

Podsumowując, Brian de Palma stworzył przepiękne kino gangsterskie. Co prawda, odstaje od „Ojca chrzestnego”, ale nie jest zdecydowanie gorsze. Pewne rzeczy poprzekręcano względem rzeczywistości, lecz dla samej historii wyszło to na dobre. Wspaniałe aktorstwo, cudowna muzyka Ennio Morricone i oddanie realiów lat trzydziestych. Do tego podane z lekkim żartem, nawet w najbardziej przerażających scenach. Była to lekcja, jak tworzyć doskonałe filmy gangsterskie, które nie muszą opierać się na prozie Mario Puzo. Cytując Jima Malone’a: „Here endeth the lesson”.

(Visited 17 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>