Adrian Kaczyński

Nebraska (Alexander Payne, 2013)

Nebraska (Alexander Payne, 2013)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Z tego co zdążyłem zauważyć, to nie jestem jedynym blogerem, któremu „Nebraska” skojarzyła się w jakiś sposób z „Sierpniem w Hrabstwie Osage”, bo podobne odczucia miał również na swoim blogu Qentin. Jednakże w mojej opinii jedyną analogią jest rodzina, bo dalej obie historie rozchodzą się w zupełnie różnych kierunkach.

I tak jak w obrazie Johna Wellsa członkowie familii dokonują rozkładu więzi i wiedzą o sobie zbyt dużo, tak w najnowszym filmie Payne’a wraz z rozwojem sytuacji wcześniej zaniedbane relacje rodzinne ulegają poprawie głównie dzięki wzajemnemu poznawaniu się. Podobnie jak w poprzednim swoim filmie („Spadkobiercach”), Payne skupia się na przedstawieniu przemian w relacjach dysfunkcyjnej rodzinny i w pewnym sensie na odnajdywaniu odpowiedniej ścieżki życia.

Bohaterem, za sprawą którego następują przedstawione wydarzenia jest Woody Grant. Po latach alkoholizmu jest on na ostatniej prostej swojego życia, i nie dość, że ma alzheimera (co sprawia rodzince ogromne kłopoty), to ubzdurał sobie, że ulotka-spam z wygraną, którą otrzymał da mu fortunę będącą ziszczeniem jego marzeń. Nie mając samochodu zamierza przemierzyć pieszo drogę z Montany do Nebraski po odbiór nagrody. Na szczęście w sukurs przychodzi mu jeden z synów, a następnie dołącza do nich reszta niezbyt zgranej rodzinki. Tak zaczyna się podróż nie tylko do Nebraski, ale i w przeszłość, która scala tak oddalonych od siebie bohaterów.

Nebraska” to słodko-gorzkie kino drogi mające wiele cech kina niezależnego. Szare barwy obrazu, szarzy i zwykli ludzie z typowymi problemami – prosta, ale nie banalna historia także o chęci posiadania i rozliczeniu się z przeszłością. I chociaż jest ona bardzo dobrze opowiedziana, z polotem – to nadal nie prezentuje niczego nowego. Na wzmiankę zasługują też cięte, ostre dialogi oraz specyficzny dowcip, które zwłaszcza w wykonaniu podstarzałych bohaterów powodują uśmiech, ale też dodają trochę kolorytu czarno-białemu obrazowi oraz dosyć przygnębiającemu choć ciepłemu klimatowi.

Role nie są iście wybitne. Są na porządnym poziomie – sądzę jednak, że nie aż na takim by zasłużyć na nominacje do Oscarów. W dodatku „Nebraska” to kolejny, pozostawiający niedosyt film Payna, który jest tylko dobry. Dlatego ciekawi mnie, czy potrafi wspiąć się chociaż piętro wyżej, czy może to już jest maksimum jego umiejętności?

(Visited 9 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>