Przemysław Sopocko

Mroczny Rycerz / The Dark Knight (Christopher Nolan, 2008)

Mroczny Rycerz / The Dark Knight (Christopher Nolan, 2008)
Decrease Font Size Increase Font Size Rozmiar tekstu Drukuj

Po wydarzeniach z „Batman Początek”, Bruce Wayne (Christian Bale), wciąż przywdziewa maskę Nietoperza i zwalcza przestępczość w Gotham. Jeśli obejrzało się poprzedni film, to zapewne pamięta się jego końcową scenę – porucznik Jim Gordon (Gary Oldman) wręczył Batmanowi rekwizyt tajemniczego przestępcy – Jokera (śp. Heath Ledger). Joker to groźny terrorysta, którego metodą jest chaos. Sam mówi, że jeżeli coś działa wg planu wywołuje mniejszy strach. Widzimy napad na bank, w którym Joker likwiduje wszystkich współpracowników, a rani kierownika banku (William Fichtner).

Gotham zostaje sterroryzowane. Poza Jokerem w mieście ukrywa się znany z „jedynki” dr Crane/Scarecrow (Cillian Murphy). W czasie jednego ze spotkań, policjanci w strojach Nietoperza próbują zatrzymać szaleńca, ale przeszkadza im Batman. Mroczny rycerz radzi sobie ze wszystkimi. Taki epizodzik, nawiązujący do poprzedniej części. Scarecrow trafia do Arkham Asylum (szpitala psychiatrycznego).

Co się zaś tyczy banków, to przestępcy z Gotham piorą w nich brudne pieniądze. A poza Batmanem i Jimem Gordonem, przeszkadza im nowy prokurator okręgowy – Harvey Dent (Aaron Eckhart). Stąd pomysł na zawarcie umowy z chińskim przestępcą, a także biznesmenem i kontrahentem Lau (Chin Chan). Otóż, przedsiębiorca z Hong Kongu proponuje układ bandytom z Gotham – weźmie ich pieniądze do siebie za niewielki procent. Robi to wcześniej, na podstawie cynku z policji …
Lau przybył do Gotham podpisać umowę z Wayne Enterprises, w imieniu którego działa wynalazca – Lucius Fox (Morgan Freeman).

W relacjach Batmana i Denta widać tarcia. Obaj kochają tę samą kobietę – Rachel Dawes (Maggie Gyllenhall). Co prawda Batman jako Bruce Wayne, ale zawsze oziębłość jest widoczna. Mimo wszystko, mają wspólny cel do zrobienia – zniszczyć przestępczość w Gotham.

Bruce Wayne ma swojego wiernego lokaja – Alfreda Pennywortha (sir Michael Caine), który zawsze jest dla niego oparciem, a także i inspiracją. Opowieść o Birmie, opowiedziana w dwóch częściach – bardzo pouczająca.

Wayne nie chce podpisać umowy z Lau’em. Postanawia jednak pojechać do Hong Kongu, znajdując sobie wymówkę – „miliarder odpływa na swoich żaglowcu z rosyjskimi tancerkami”. Tam wspiera go Alfred. W samym Hong Kongu, Lucius Fox, zakłada elektroniczną pułapkę w budynku Lau’a, mówiąc o zerwaniu współpracy. A Batman wieczorem wkrada się do wieżowca, porywając chińskiego gangstera w sposób, jaki CIA ratowało swoich agentów w latach 60-tych. Rano Lau został dostarczony przed posterunek Gordona. Niestety, nie chce mówić.

Mroczny Rycerz a The Dark Knight (Christopher Nolan, 2008)
Mafia mści się. Zabija sędzię oraz komisarza policji Loeba. W czasie parady po śmierci szefa policji, kiedy przemawiać ma burmistrz, Joker atakuje, zabijając Gordona …

Później, Joker zabija jednego z naśladowców Batmana. Grozi, że jeśli Nietoperz nie ujawni swojej tożsamości, to będzie mordował dalej. Sprawy nabierają nieoczekiwanego biegu, gdy na konferencji Dent przyznaje, że jest Mrocznym rycerzem. Policja zakuwa go w kajdanki i wiezie w miejsce odosobnienia. Po drodze Joker ze świtą próbują zabić Denta, ale przeszkadza im w tym prawdziwy Batman. A okazuje się, też śmierć Gordona była sfingowana. Dzięki temu Joker został ujęty. Jednak przesłuchanie nic nie daje.

Dent i Rachel znikają … zostali porwani i przywiązani do krzeseł czekają na swój los. Obok nich stoją beczki z benzyną i bomby z zapalnikami czasowymi. Joker przyznaje się do tego, ale dopiero po jakimś czasie ujawnia, gdzie jest każde z nich. Policja i Batman ruszają na pomoc. Niestety, Joker specjalnie podał odwrotną kolejność. Rachel ginie w wybuchu, a Dent, uratowany przez Batmana traci pół twarzy …

Joker wydostaje się z więzienia, a także dostaje Lau’a w swoje ręce. Zemsta jest straszna. To nie koniec. Prawnik Wayne Enterprises początkowo szantażuje Foxa, ale potem grozi w TV, że ujawni tożsamość Batmana. Joker dzwoni na wizji, ostrzegając, że jeśli nierozważny pan Reese (prawnik) to zrobi, to wysadzi szpital w Gotham. Znów rozpoczyna się chaotyczne poszukiwanie bomby, a Bruce Wayne, ratuje Gordona.

W Gotham Central Hospital leży ranny Dent. Joker przychodzi do niego, początkowo wyzywany, przekabaca „białego rycerza” na swoją stronę. Daje mu broń i każe się zemścić. Harvey Dent miał zwyczaj przed podjęciem decyzji rzucać monetą – stąd pseudonim „Dwie twarze”. Teraz, dosłownie ma dwie twarze (cyfrowo wygenerowana spalona skóra to nie jest widok dla najmłodszych). Dent rusza w miasto mścić się. Najpierw ginie szef mafii Maroni, potem policjant i policjantka, którzy odwieźli Harvey’a i Rachel w ręce ludzi Jokera. Na koniec zostawia sobie Gordona, który nie zdążył uratować Rachel …

Joker podkłada bomby, w wielu miejscach. Stąd cześć ludzi trzeba ewakuować na statki. Na jednym zwykłych obywateli, na drugim więźniów. Ale na nich także są ładunki wybuchowe. Joker rozpoczyna grę – daje określoną ilość czasu na podjęcie decyzji, kto ma kogo zabić – na obu statkach są detonatory. Obywatele mogą zabić więźniów lub odwrotnie.

Tymczasem w budynku, gdzie Joker przebywa, są porwani ludzie i terroryści. Jak się okazuje skrępowani obywatele „grają” terrorystów, a bandyci przestraszone ofiary. Dzięki wynalazkowi Foxa Batman odkrywa to wszystko. Otóż, Lucius stworzył coś jakby sonar, który działa w budynkach, a także może namierzać ludzi. Był to artystyczny protest Nolana przed używaniem podobnych urządzeń przez amerykańskie służby, co tłumaczono obawą o kolejne ataki terrorystyczne. Wracając do treści, Batman ratuje kogo trzeba, w tym policjantów. Rozpoczyna walkę z Jokerem. Żaden statek nie wybucha – Joker nie może uwierzyć w to co się stało. Przegrał … także w walce. Batman rusza na pomoc Gordonowi, a policja łapie Jokera.

Harvey Dent w miejscu, gdzie zginęła Rachel, porwał rodzinę Gordona, a Jimowi kazał wybrać kogo ma zabić z jego dzieci. Gdy przybywa Batman, rozpoczyna się rozmowa. Bardzo mroczna, zresztą. Dent dziwi się dlaczego on tyle stracił, a Batman i Gordon nic. Staje się zły, a wcześniej był dobry. Przeraża nie jego spalona twarz, ale postawa, do której zachęcił go Joker…
Gdy staje na krawędzi, rzuca monetą kogo zabić, trzymając syna Gordona. Wtedy Batman ciska w powietrze kilka monet … a sam zrzuca Harvey’a, który ginie kilka pięter niżej. Wtedy moneta upada, a kamera robi na nią zbliżenie. Jednocześnie złapał syna Gordona i podał go ojcu. Nie mając już sił Batman spada w dół.

Mroczny Rycerz  The Dark Knight (Christopher Nolan, 2008)
Gordon szybko zbiega na dół i rozpoczyna się rozmowa. Batman nie chce, żeby ludzi stracili wiarę w Denta i jego dzieło. Chce być oskarżony o wszystkie zbrodnie byłego prokuratora. Gordon niechętni, robi w ten sposób. Zanim wezwie policjantów, daje czas Batmanowi. Gdy ten wystarczająco daleko uciekł, syn komisarza pyta się go o to czemu tak zrobił. Batmana wszyscy ścigają, bo zrobił dobrze. Chciał uratować ideę, żeby podtrzymać w ludziach nadzieję. Bo to nie bohater … „to cichy strażnik … czujny obrońca … Mroczny rycerz”.

Tyle o treści. Udało mi się opisać 2,5 godziny, w kilku akapitach. Może zacznę od treści. Christopher Nolan („Memento”, „Batman Początek”, „Prestiż”, „Incepcja”) razem z bratem Jonathanem Nolanem („Memento”, „Prestiż”, „Incepcja”) stworzyli idealną ekranizację komiksu. Do wydarzeń z dwóch zeszytów, dodali wiele mroku oraz filozofii. Chris Nolan jako absolwent Filologii angielskiej na University College London potrafi formułować wspaniałe dialogi z głębszą myślą. Stąd tyle cytatów można zaczerpnąć z jego filmów, np. „dlaczego upadamy? Żeby nauczyć się potem podnosić” z „Batman Początek”, czy o tym, że „ludzie zasługują na więcej. Ludzie czasami zasługują na to, żeby ich wiara została nagrodzona” z „Mrocznego rycerza”. Mi najbardziej przypadł do serca inny cytat: „Albo umierasz jako bohater, albo żyjesz wystarczająco długo, żeby stać się przestępcą”. To jest bardzo prawdziwe!

Nolan pokazał też inną rzecz. W Hollywoodzkim blockbusterze, można zawrzeć pewne treści, głębsze niż efekty specjalne. Nawet w ekranizacji komiksu, z założenia rozrywkowego. Przez 2,5 godz. jest mrok, brak happy endu, choć te ostatnie 10 min, to już takie spuszczenie powietrza z tego całego klimatu. To jakby powiedzenie – „Szanowni Państwo, to film a’la Hollywood, a nie głębsze dzieło Bergmana”.

Teraz aktorstwo. Całej obsadzie przewodzi śp. Heath Ledger („Patriota”, „Tajemnica Brokeback Mountain”, „Parnassus”. Jego Joker to prawdziwy psychopata. Przeraża, wprowadza mrok. „Chce widzieć świat w ogniu”, nawet w bezsensownej otoczce. Ale momentami też śmieszy. Oscar (R) w pełni zasłużony za tę rolę. Moim zdaniem była to jedyna ekranizacja komiksu nagrodzona za aktorstwo przez Akademię. Za to bardzo zasłużona!

Christian Bale („Imperium Słońca”, „Henryk V”, „Equilibrium”) w zasadzie powtarza Batmana z poprzedniej części. Walczy, ale też ma uczucia, skierowane w stronę Rachel. Umiejętnie łączy w sobie dwie osobowości – Batmana i Bruce’a Wayne’a. Jednak tu zostaje przyćmiony przez Ledgera.

Gary Oldman czyli komisarz Gordon. Leciwy już Anglik idealnie pasował do roli policjanta. Zerwał z wieloletnim imidżem przestępców. A „Harry Potter” i „Batmany” Nolana uratowały jego karierę. Z wąsem i okularami, zmienia się fizycznie. Jednak styl gry, bardzo naturalny pozostaje ten sam, co zwykle. Brawo!

Aaron Eckhart jako Harvey Dent, czyli biały rycerz Gotham. Zawzięty prokurator, który działa w imię wspólnego dobra. Gdy wszystko traci, podpuszczony przez Jokera, zaczyna złą drogą. Widzimy w nim rozterki, które pchają go do zemsty. Choć wydają się zrozumiałe, nie do końca akceptujemy takie rozwiązanie. Świetna rola!

Maggie Gyllenhall (siostra Jake’a) jako Rachel wypada znacznie lepiej od Katie Holmes. Ale niestety niewiele lepiej. Kocha się w Dencie, a list, który napisała Bruce’owi nie dociera do niego. A szkoda. Może za krótko za grała?

Mroczny Rycerz aa The Dark Knight (Christopher Nolan, 2008)
Sir Michael Caine jako Alfred to doskonały aktor w roli angielskiego lokaja rodu Wayne’ów. Brytyjski aktor ma swoje maniery, ale też pełni rolę ojca, którego młody Wayne stracił. I za to jego postać jest taka ciepła. Pomysł, na który naprowadził opowieścią z Birmy – ciekawa rzecz.

Morgan Freeman jako Lucius Fox to również doskonała rola drugoplanowa. Wynalazca, kierujący firmą. Żartowniś, ale też osoba bardzo poważna, zwłaszcza na końcu filmu. Brawa za bycie sobą, czyli człowiekiem doświadczonym oraz pomocnym! Cillian Murphy („Wiatr buszujący w jęczmieniu”), William Fichtner („Gorączka”) to role epizodyczne, ale też warte odnotowania.

Poza aktorami, mocną stroną filmu jest też forma. Doskonałe efekty specjalne, które nie rażą jak w wielu „dziełach” kina akcji. Efekty dźwiękowe, nagrodzone Oscarem (R) są również wykonane profesjonalnie. Praca operatora Willy’ego Pfistera (Oscar (R) za „Incepcję”) podkreślają mrok Gotham. Nawet za dnia widać takie zaciemnienie. A po zmroku – te ukazanie postaci, czy dynamika kamery w scenach akcji. Pełen profesjonalizm.

Muzyka Hansa Zimmera i Jamesa Newtona Howarda, to drugi wielki plus filmu. Osobiście miałem wrażenie, że to Niemiec bardziej się postarał. Ścieżka dźwiękowa pomnaża odczucia podczas seansu, czyli spełnia swoją rolę. Motywy: „Why so serious?”, „Agent of chaos”, Aggresive Expansion”, czy „Like a dog chasing cars” brzmią przepięknie! Choć scena końcowa z przemowami, ilustrowana muzyką duetu Zimmer-Newton Howard potrafi wzruszyć, nawet po latach.

Podsumowując, „Mroczny rycerz” to jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza, ekranizacja komiksu w historii kina. Choć nakręcona za olbrzymie pieniądze, olśniewająca formą, to w dużej mierze oparta na kreacjach aktorskich, a w drugiej kolejności także treści, gdyż jak napisałem, Chris Nolan przemycił pewne idee do blockbustera, komponując jej z charakterem całego filmu. Efekt wyszedł piorunujący, „Mroczny rycerz”, zanim go ukończono miał swoją legendę, równie mroczną jak treść – śmierć Ledgera. A Oscar (R) dla najlepszego aktora – cóż, więcej żadna ekranizacja komiksu nie dostanie nie zostanie tak wyróżniona.

Jedynie scena ze statkami nie daje mi spokoju. W rzeczywistości, ktoś wcisnąłby guzik detonatora. Chyba, że wg Chrisa Nolana, ludzie są z natury dobrzy, jak w filozofiach Johna Locke’a i Jean-Jacquesa Rousseau.

P.S. W 2008 r. miałem nieprawdopodobne szczęście. Otóż, 2 tyg. przed polską premierą byłem na Litwie. Pamiętam, że poszedłem do największego centrum handlowego w Wilnie, gdzie mieściło się kino. A tam, zobaczyłem plakaty reklamujące „Mrocznego rycerza” (lit. „Tamsos riteris”). W ten sposób obejrzałem film dwa tygodnie przed polską premierą :)

(Visited 16 times, 1 visits today)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>